
Kiedy pani Zofia otrzymała rachunek za ogrzewanie mieszkania w minionym sezonie, zrobiło się jej gorąco. Ale z tego rachunku wynikało, że większe poty oblewały ją zimą w swoim mieszkaniu, które mogła zamienić w saunę. Podane na papierze średnie temperatury pomieszczeń szokowały.
– Proszę spojrzeć, te dane są takie, jakby dotyczyły nie zwykłego mieszkania w bloku, ale sauny. Dowiedziałam się z nich, że prowadzę saunę, może w przyszłości będę zapraszać gości i na niej zarabiać? – drwi pani Zofia, choć na początku nie było jej do śmiechu. Jest emerytką, a tu przyszła dopłata do ogrzewania domu wynosząca 1075 złotych.
– Nigdy wcześniej tak nie było. Wręcz przeciwnie. Przychodziły rachunki z nadpłatą, dostawałam jeszcze zwrot pieniędzy. Podobnie jak sąsiedzi.
Pani Zofia w bloku, który znajduje się w zasobach Miejskiego Zarządu Budynków w Tarnowie, ma dwa pokoje, kuchnię, przedpokój, łazienkę. Blok jest ocieplony, więc oszczędności związane z zużyciem energii cieplnej płynącej z MPEC są oczywiste.
Rozliczenie kosztów c.o. za miniony sezon przygotowuje Przedsiębiorstwo Wielobranżowe Unika w Poznaniu, z którym MZB ma umowę.
Afryka w pokoju
Na dostarczonym pani Zofii rachunku wyszczególniono między innymi wyliczenie kosztów jednostkowych lokalu. W każdym pomieszczeniu mieszkania znajdują się umieszczone na kaloryferach tzw. podzielniki ciepła. Pracownicy Uniki w oparciu o coroczne ich odczyty i dane dostarczane przez MZB, posługując się ustalonym algorytmem przedstawiają ostateczne wyniki. Na ich podstawie określana jest kwota do zapłaty.
Jest jeszcze coś. Unika przedstawia też średnie temperatur notowane w poszczególnych pomieszczeniach. W przypadku pani Zofii wyszło, że w pierwszym pokoju w ciągu sezonu grzewczego miała przeciętnie… 42,6 stopni Celsjusza! Można było próbować zrobić saunę? Oczywiście. W drugim pokoju miało być odrobinę chłodniej: 42 stopnie. W kuchni – jak mogłoby wynikać z kwitów – panią Zofię też musiały oblewać obfite poty, zwłaszcza gdy gotowała obiady, ponieważ również tam panował upał: prawie 36 stopni. Dla chwytania równowagi i zaczerpnięcia chłodniejszego powietrza powinna wtedy wychodzić do przedpokoju, w którym miało być ledwie 23,6 stopnia. Tam czekała ją chwilowa ulga…
Korekta
– Przecież to jakieś absurdalne historie – denerwuje się właścicielka mieszkania. – Tak na zdrowy rozum: kto wytrzymałby w pokojach, w których byłoby 40 stopni?
Może i ktoś by wytrzymał, gdyby lubił, ale sęk w tym, że sieć ciepłownicza nie jest aż tak wydajna, by zapewnić ludziom w blokach afrykańskie upały. Zresztą po co?
Przerażona tymi wyliczeniami pani Zofia pobiegła do administracji MZB z pismem. Napisała tam: „Zwracam się z uprzejmą prośbą o dokładny przegląd w rozliczeniu kosztów ogrzewania (który dołączam do wglądu), czy aby nie doszło do pomyłki albo celowego zmanipulowania rozliczenia. Otrzymałam parę dni temu niewiarygodną kwotę do zapłaty – 1075,92 zł”.
Po pewnym okresie z poznańskiej Uniki nadeszła kolejna korespondencja. Znajdował się w niej nowy rachunek. Opiewał na kwotę ponad 565 zł. Według nowego rozliczenia w łazience było 19,2 stopnia Celsjusza, w kuchni o jeden stopień mniej, w obu pokojach nieznacznie ponad 20 stopni. Czyli normalnie.
Uciekają nonsensy
Janusz Galas, wiceprezes Miejskiego Zarządu Budynków, jest zaskoczony, gdy podajemy mu wskazane przez Unikę średnie temperatury w mieszkaniu pani Zofii na pierwszym rachunku. Prosi o przesłanie tych danych.
– Przypuszczam, że doszło do pomyłki podczas odczytu podzielników. Trudno byłoby to inaczej uzasadnić. Odczytów dokonują pracownicy Uniki i czasem rzeczywiście zdarzają się błędy, które potem są korygowane – mówi wiceprezes MZB.
Nieco później wiceprezes Galas wysyła do redakcji pismo, w którym potwierdza, że doszło do pomyłki. Przyznaje, że pracownik MZB nie wychwycił tego błędu i informuje, że mieszkanka otrzymała już prawidłowo naliczony rachunek.
Wspomniane podzielniki ciepła, które nie są licznikami zużycia, montowane są we wszystkich lokalach MZB w Tarnowie. Stosowanie ich wzbudza wątpliwości w różnych miastach kraju. Niektórzy właściciele mieszkań urządzeniom zarzucają niedokładność, bywa, że kwestionowana jest interpretacja ich zapisów.
Kiedy pani Zofia otrzymała drugi rachunek z Poznania, niemal o połowę niższy, nie zadowoliła się tym. Twierdzi, że jej zdaniem i tak jest za wysoki. Zamierza ponownie się upomnieć w swojej sprawie.




















