Jak się Tarnów lansuje?

0
promocja lans
Związane z Tarnowem gadżety nie są kosztowne, polubili je turyści, a także sami tarnowianie
REKLAMA

W 2016 roku Tarnów wydał na promocję niewiele ponad 1 mln zł, w 2015 była to kwota porównywalna. Budżet na promocję nie wzrasta, choć przed rokiem magistraccy urzędnicy rozdysponowali trochę więcej funduszy ze względu na Światowe Dni Młodzieży. Najwięcej pieniędzy, bo przeszło 209 tys. złotych przeznaczono na tarnowskie gadżety, w tym m.in. tysiące koszulek, tarninowych korali i kubków. Trochę funduszy trafiło na publikację wydawnictw o Tarnowie, emisję kilkunastosekundowych spotów reklamowych na lotniskach, telewizyjne klipy oraz kampanię reklamową miasta na jednym z krakowskich tramwajów. W budżecie promocji znaczącą pozycję, bo aż 160 tys. zł wyasygnowano na projekty realizowane przez tarnowskie organizacje pozarządowe. Były w nim zarezerwowane również sumy wydawane na kampanię informacyjną związaną z budżetem obywatelskim czy wyborami do rad osiedli.
W tym roku magistrat przeznaczy na promocję Tarnowa 1,1 mln złotych.
– Jest to kwota niewysoka, ale staramy się podejść do naszych zadań w sposób zdroworozsądkowy, rezygnując z drogich kampanii reklamowych, bo nas na to nie stać. Włączamy się natomiast we wszystkie działania krakowskiego Urzędu Marszałkowskiego, choćby w ramach Małopolskiego Systemu Informacji Turystycznej, uczestnicząc w różnych przedsięwzięciach i promując Tarnów oraz subregion – mówi Maria Zawada‑Bilik, dyrektorka Wydziału Komunikacji Społecznej Urzędu Miasta Tarnowa.
Trudno jednoznacznie wskazać najbardziej skuteczną formę reklamy, ale samorządy częściej stawiają na lansowanie się w ramach konkretnych wydarzeń – imprez kulinarnych, regionalnych, kulturalnych czy akcji zachęcających do odwiedzenia danego miejsca. Doskonałą formą promocji – choć niestety drogą – jest pokazanie miasta w popularnym serialu czy filmie, ale jak na razie tarnowskie scenerie nie są często wykorzystywane przez filmowców. Taka szansa pojawiła się niedawno w Tarnowie po wizycie indyjskiej delegacji szukającej plenerów do fabularnego obrazu.
Podobno przy opracowywaniu miejskich gadżetów liczy się przede wszystkim pomysł, za jakim nie zawsze podążają wielkie pieniądze. W tarnowskich pamiątkach królują głównie symbole tarniny – krzewu porastającego kiedyś Górę Św. Marcina, od którego miasto ponoć wzięło nazwę. Mamy już modne chabrowe korale, herbatkę o tarninowym smaku, nalewkę, kuchenne kubki czy ścienny kalendarz z grafiką przedstawiającą owoce tarniny. Zdaniem szefowej magistrackiego wydziału gadżety nie są drogie, a co najważniejsze polubili je także sami tarnowianie. Dobrze przyjęły się też koszulki z wizerunkami znanych tarnowian – hetmanem Janem Tarnowskim, Ignacym Mościckim, generałem Józefem Bemem czy Janem Szczepanikiem.
– Pieniądze odgrywają ważną rolę, ale coraz częściej stawiamy na przedmioty wywołujące dobre emocje. Wymyślamy gadżety nie nadające się do postawienia w kącie, lecz do codziennego użytku, jak choćby podręczny ogrzewacz termiczny, bardzo popularny zimą. Chcemy, by plażową piłkę z Tarnowa można było zabrać nad morze, koszulka zachwyciła wzorem, a z kubka każdy chciałby się napić – podkreśla Maria Zawada‑Bilik, której od dłuższego czasu marzy się także tarninowy zapach w postaci choćby mgiełki do ciała. Pomysł jest trudny do zrealizowania, ponieważ wiąże się z odpowiednią recepturą i uruchomieniem całej linii produkcyjnej, jednak magistraccy urzędnicy nie porzucają tematu. Jak dotąd w taki sposób nie lansowało się przecież żadne polskie miasto.

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze