Jak witaliśmy Nowy Rok?

0
Sylwester 2009
fot. Paweł Topolski
REKLAMA

Ostatnia noc sylwestrowa pokazała, że tarnowianie potrafią się kulturalnie i rozsądnie bawić, nawet po… kilku lampkach sylwestrowego szampana. Obeszło się bez większych ekscesów, pracownicy pogotowia nie musieli tym razem udzielać pomocy poparzonym przez sztuczne ognie. Po północy pełne ręce roboty mieli jedynie taksówkarze, którzy rozwozili ludzi do domów.

Na wykwintnych balach, w dyskotekach, w klubach, kawiarniach i pubach czy na prywatkach bawiliśmy się w sylwestrową noc. Tradycyjny bal na sto par odbył się w tarnowskiej restauracji Bristol. Od lat bale sylwestrowe w tym miejscu cieszą się dużą popularnością, m.in. ze względu na wyjątkową atmosferę na nich panującą. Tym razem orkiestra grała na obu kondygnacjach, a na parkiecie królowały panie w szykownych kreacjach i modnych sukienkach, panowie w dobrze skrojonych garniturach i smokingach… Grano najlepsze polskie przeboje, ale nie tylko. – Menu mamy bardzo urozmaicone – mięsa, ryby, owoce morza… Do dyspozycji naszych gości cały czas jest szwedzki stół, podajemy też dania gorące – zachwalał właściciel Bristolu Tadeusz Nosek.

W pubie „Saloon” przy ul. Mościckiego było mniej elegancko, ale nie mniej ciekawie. Lokal na prywatną imprezę wynajęła grupa młodych ludzi, ale bawili się tu i nieco starsi. Odtwarzano przede wszystkim muzykę country. – Młodzież sama zadbała o jedzenie. Nagotowali bigosu, przygotowali sałatki. A ja przyrządziłam barszczyk czerwony z pasztecikami. Przyda się po północy – mówiła właścicielka pubu Małgorzata Szczepanik. Na sylwestrowy wieczór zarezerwowana była większość lokali na tarnowskiej Starówce. Zewsząd rozlegała się głośna muzyka. Jedni pod krawatami, inni „na luzaka”, a jeszcze inni w przebraniach rycerza czy diabła…

REKLAMA (2)

Na rynku była impreza mniej huczna niż zwykle. Brak zespołu muzycznego miasto tłumaczyło oszczędnościami. I tak jednak po godzinie 23 gromadziło się tu coraz więcej ludzi. Można było słuchać muzyki oraz oglądać pokaz laserowy. Około tysiąca osób odliczało ostatnie minuty starego roku, a następnie wystrzeliły korki od szampana. Składano sobie życzenia noworoczne, uściskom i pocałunkom nie było końca. – Mojej dziewczynie życzę, aby w tym roku zdała maturę i nadal mnie kochała – wyznał Michał. – A ja mojemu chłopakowi życzę, aby dostał się na wymarzone studia, bo maturę na pewno zda, taki z niego kujon – dorzuciła Magda. Można było też słyszeć życzenia, aby nowy rok nie był gorszy od minionego i aby to już był koniec kryzysu. Byli i tacy, którzy właśnie po wybiciu północy, w scenerii oświetlonego rynku, oświadczyli się kobiecie swojego życia. Przed rozejściem się obejrzano jeszcze pokaz sztucznych ogni.

REKLAMA (3)

Ta sylwestrowa noc pokazała, że potrafimy się dobrze bawić, nawet jeśli trochę wypijemy. Tarnowska policja nie odnotowała poważniejszych incydentów. Pracownicy pogotowia nie musieli tym razem udzielać pomocy poparzonym przez sztuczne ognie. Czyli… rozsądek zwyciężył! „Odbiło” tylko nielicznym – zgłaszały się do lekarzy osoby, które po wprowadzeniu do organizmu większej niż zwykle dawki alkoholu wdały się w bójki z towarzyszami biesiad. Im trzeba było założyć opatrunki.

Po północy aż do samego rana najwięcej roboty mieli taksówkarze, którzy rozwozili imprezowiczów do domów. Po ulicach Tarnowa jeździły prawie same taksówki. – Chociaż u nas w sieci pełna mobilizacja i rzuciliśmy na miasto praktycznie wszystkie taksówki, to i tak nadążyć nie możemy…– powiedział nam jeden z taksówkarzy. Niektórzy na przyjazd taksówki czekać musieli nawet godzinę. Ale taksówkarzy taki akurat obrót sprawy najmniej chyba zmartwił…

# TEMI, Tarnów wiadomości, Archiwum TEMI 2010, Sylwester 2009 w Tarnowie 

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze