Jest złoto, są medale! Takiego sukcesu Tarnów nie miał od lat

0
Takiego sukcesu Tarnów nie miał od lat
Fot. FB TZSN Start
REKLAMA

– Wielokrotnie prosiłam Boga, by mnie zabrał z tego świata. Na szczęście miał wobec mnie inne plany – mówi publicznie złota medalistka Igrzysk Paraolimpijskich w Tokio, reprezentantka Tarnowskiego Zrzeszenia Sportowego Niepełnosprawnych Start Róża Kozakowska, której dramatyczna przeszłość i obecne sukcesy robią mocne wrażenie. Jest jedną z siedmiu osób reprezentujących Małopolskę, Tarnów i region w Japonii. W Igrzyskach dla osób niepełnosprawnych, o których mówi i pisze się coraz więcej. – Zmienia się klimat i otoczka medialna wokół Paraolimpiady. Pamiętam poprzednie imprezy w Pekinie czy w Londynie, gdy praktycznie nikt o nas nie pisał. Od olimpiady w Rio trochę się to zmieniło, jest więcej o nas w mediach. Przyznaję, że to jest dobre, bo motywuje do tego, by starty były jeszcze lepsze niż poprzednie – mówi Marzena Zięba z tarnowskiego Startu, która z Japonii także wyjedzie z medalem.

O marzenia zawsze warto walczyć

Igrzyska Paraolimpijskie w Tokio, które rozpoczęły się 24 sierpnia a zakończyły 5 września, reprezentowało blisko 90 sportowców. Rywalizowali oni w 12 dyscyplinach. To dokładnie 56 zawodników i 33 zawodniczki, w tym 7 osób z Tarnowskiego Zrzeszenia Sportowego Niepełnosprawnych Start. To 4 zawodników oraz trenerzy.
Śledząc sportowe sukcesy paraolimpijczyków nierzadko zastanawiamy się, kim są ludzie, którzy mimo przeciwności losu, mają tak wysokie osiągnięcia. Tuż po zdobyciu złotego medalu w rzucie maczugą przez debiutantkę na olimpiadzie, choć pewnie najmocniej zapamiętaną, Różę Kozakowską, medialny świat obiegła informacja o jej tragicznej przeszłości. Wcześniej mało kto wiedział, że dla tej zawodniczki determinacja do walki o sukces musiała być jeszcze większa. Róża zmaga się bowiem nie tylko z niepełnosprawnością, ale i traumą z dzieciństwa, o której trudno zapomnieć. Może być jednak przykładem dla innych, że o marzenia zawsze warto walczyć. – Przejęliśmy Różę rok temu z innego klubu. Dziewczyna posiada znakomity potencjał, a w poprzednim klubie nie miała najlepszych warunków do trenowania. Postawiliśmy na nią, no i mamy sukces – mówi Bogusław Szczepański, prezes Tarnowskiego Zrzeszenia Sportowego Niepełnosprawnych Start.

REKLAMA (3)

Dopóki walczę, jestem zwycięzcą

32-letnia Róża w swojej najlepszej próbie, rzuciła maczugą na odległość 28,74 m i tym samym pobiła rekord świata. Srebro wywalczyła z kolei w konkursie pchnięcia kulą.
Droga do sukcesu była jednak bardzo trudna. Ona i matka były latami katowane przez ojczyma – oprawcę. Mowa zarówno o przemocy fizycznej, jak i psychicznej. Mścił się za sukcesy sportowe, zabraniał trenować, dlatego medale zostawiała u koleżanki. Gdy raz wróciła z pucharem, wbił jej siekierę w kolano… – Mieszkałam w kontenerze, wywodzę się z patologicznej rodziny, wielokrotnie modliłam się by Bóg mnie zabrał z tego świata. Dziś wiem, że sport dał mi siłę do walki, przede wszystkim o życie. Dopóki walczę, jestem zwycięzcą – przyznaje Róża Kozakowska.
Gdy ojczym Róży trafił do więzienia, spadło na nią kolejne nieszczęście. Ukąszenie kleszcza wywołało neuroboreliozę stawowo-mózgową. To w jej przypadku porażenie czterokończynowe – paraliż rąk i nóg. Dziewczyna przestała chodzić. Wylądowała na wózku inwalidzkim, lecz nie porzuciła sportu. Złoty medal jest spełnieniem jej najskrytszych marzeń i nagrodą za wszystko.

REKLAMA (2)
Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze