
Ostatecznie spór pozostał jednak nierozstrzygnięty, o zdanie zapytaliśmy więc grupę ekspertów z tarnowskiego Przedszkola nr 32.
Pięcioletnia Kamila nie ma wątpliwości: Święty Mikołaj istnieje. Jestem pewna. Przecież roznosi prezenty. Dzieci na całym świecie piszą listy i zostawiają je na parapecie i co? I te listy znikają! Jakby nie było mikołaja, toby nie znikały. Rezolutna pięciolatka ma jeszcze jeden argument. – Oglądałam w telewizji film o asystentce, która nie wierzyła w mikołaja, ale w końcu uwierzyła. Ponieważ Kamila nie potrafi jeszcze stawiać wszystkich liter, do świętego pisze „listy rysowane”. Przezornie nie zostawia ich na parapecie, bo tam może je porwać wiatr, albo jakiś ptak. Najnowszy list trzyma w teczce w kratkę. – Mikołaj go znajdzie, używając magii – stwierdza.
Jej rówieśnik Franciszek podziela te przekonania. – Istnieje. Był u mnie w domu. Wszedł normalnie przez drzwi, a nie przez komin – relacjonuje jakby trochę rozczarowany. – Nie miał reniferów ani sanek, ani auta. Pewnie przyleciał, bo ma czarodziejską moc. Rozmawialiśmy o zabawkach. Teraz poproszę o wyścigówkę na pilota. Zdaniem Franka, mikołaj powinien przychodzić częściej, a prezenty pakować szybciej, bo jak dzieci długo czekają na paczki, to w końcu zasypiają… I nagle dodaje, że tata ma brodę jak święty Mikołaj. Nasuwa mu to pewne podejrzenia. Czy tata jest mikołajem? – Chyba jest, bo śpi bardzo długo. Strasznie ciężko go obudzić… Tej myśli Franek jednak nie kontynuuje, bo za ścianą rozlega się głośne i radosne: Hu, hu, ha, tra, la, la, co to za mikołaj? – Muszę już znikać – oznajmia. – Bo śpiewają beze mnie…
Lilianna, która wygląda jak aniołek tłumaczy, że mikołaj z piosenki zgubił sanki i przyjechał samochodem, a prezenty przywiózł w bagażniku. – Hu, hu, ha, tra, la, la ,co to za Mikołaj? Ten z którym miała do czynienia Lilianka, wszystko zrobił, jak należy. – Spałam. Obudziłam się rano. Zasłona była odsłonięta. Listu nie było. Po prostu wleciał cichutko na reniferach. Sanie zaparkował na chodniku. Do kolejnego bliskiego spotkania z mikołajem doszło w przedszkolu w sali gimnastycznej. – Miał okulary. Nie wiem czy był prawdziwy – dzieli się wątpliwościami pięciolatka.
– Mikołaj nie jest wymyślony, był biskupem – podkreśla sześcioletnia Wiktoria. – Mama zawsze mówi, że jak będziemy grzecznie z bratem spali, to mikołaj przyjdzie po listy. Podglądanie nic nie da. Wtedy nie przyjdzie. Mój brat był kiedyś niegrzeczny i dostał rózgę, to jest taki złoty patyczek – tłumaczy. Świętego widziała na własne oczy. – Tata powiedział, że pomoże mu zaparkować sanie i wejść po schodach, bo mieszkamy na ostatnim piętrze. Wiktoria zauważyła wtedy, że mikołaj ma brodę na gumce, ale jeszcze bardziej się zdziwiła, kiedy w skrzynce znalazła od niego list. Pisał, żeby słuchała mamy i nie złościła się na brata. Ponieważ była grzeczna, to poprosiła go w tym roku o rockową Barbie z mikrofonem.
Bartłomiej przygotował dwa listy, bo chce dwa prezenty: samolot z klocków Lego i sztucznego, czerwonego pająka. – Babcia zawołała mnie kiedyś do okna – opowiada – bo widziała, jak Mikołaj leci saniami. Ja już nie zdążyłem go zobaczyć. Wróciłem do pokoju, a pod poduszką były prezenty.
Gabrysia jeszcze listu nie wysłała, ale ma plan: poprosi o łyżwy, list zostawi na balkonie i przyłoży słoikiem z ogórkami, żeby go wiatr nie porwał. Mikołaja widziała osobiście, jak siedział w chatce, a aniołek robił mu zdjęcia z dziećmi. I ona też takie zdjęcie ma na pamiątkę. – Aniołek świecił skrzydłami, czyli był prawdziwy – dodaje. Jej koleżanka Wiktoria powątpiewa. – Anioła nie da się zobaczyć. Chyba że wróżki posypały go magicznym proszkiem…
Jeszcze więcej szczegółów zna Milena. Święty Mikołaj mieszka w Laponii. Do Tarnowa jedzie cztery dni i cztery noce. Sanie ciągnie sześć reniferów. Wchodzi kominem.
Sześcioletni Bruno nie owija w bawełnę. – Święty Mikołaj nie istnieje. Był kiedyś biskupem, ale już dawno umarł. Prezenty przynoszą rodzice, czytają w nocy listy i od razu idą na zakupy. Adam, równolatek, gwałtownie protestuje: Nie, nie, nie! To nieprawda. Bruno szuka racjonalnych argumentów. – Widziałeś kopyta reniferów pod blokiem? Adama to nie przekonuje. – Na betonie nie widać śladów. A sklepy w nocy są zamknięte. Ja poproszę o elektryczną gitarę. Elfy ją wyprodukują, wrzucą do maszyny struny, spręży i drewno, i prezent gotowy.

















![Drugi dzień Jarmarku Bożonarodzeniowego w Tarnowie. [ZDJĘCIA]](https://www.temi.pl/wp-content/uploads/2025/12/Jarmark-Tarnow-1-218x150.jpg)



![Bożonarodzeniowe szopki w Tarnowie [ZDJĘCIA] Szopka](https://www.temi.pl/wp-content/uploads/2020/12/szopka-100x70.jpg)

