Informatorom brak też zwykle cywilnej odwagi do ujawnienia się. Różnymi drogami dociera do tarnowskiej komendy kilkadziesiąt anonimów rocznie. Policjanci nie ukrywają,
że są one jednym ze źródeł wiedzy o czynach karalnych i sprawcach naruszania prawa. Same w sobie nie stanowią podstawy do wszczęcia postępowania karnego,
ale każdy anonim jest analizowany i weryfikowany pod względem wiarygodności i przydatności. Większość istotnie nie znajduje potwierdzenia w faktach.Część z nich, już na pierwszy rzut oka, zawiera niedorzeczne i nielogiczne treści, co sugeruje, że rozmijają się z prawdą. Są jednak weryfikowane i sprawdzane przed podjęciem dalszych decyzji. W sprawach kryminalnych zwykle co dziesiąty anonim stanowi podstawę do wszczęcia postępowań przygotowawczych. Anonimy przybierają najczęściej formę listów, zdecydowanie rzadziej telefonów czy korespondencji elektronicznej.
– Tradycyjne listy dominują, co wynika najpewniej z obawy informatorów, że zostawią po sobie jakiś ślad, zostaną rozpoznani i może wzywani na policję – uważa Paweł Klimek, rzecznik Komendy Miejskiej Policji w Tarnowie.
Czego anonimy dotyczą? Usłużni obywatele informują m.in. o sprawcach wypadków i kolizji drogowych, nietrzeźwych kierowcach, miejscach nielegalnej sprzedaży alkoholu, a nawet o sąsiedzkich kłótniach. Zwracają też uwagę na nieprawidłowości w firmach, urzędach, placówkach służby zdrowia itp. Zdarzają się, choć coraz rzadziej, telefony o rzekomo podłożonej bombie. Przykładów wprowadzania policjantów w błąd jest zresztą wiele. Przed kilku laty telefonowała kobieta, która ponoć zabiła swojego kompana podczas alkoholowej biesiady. Po dotarciu na miejsce funkcjonariusze zastali dwóch mężczyzn leżących bez oznak życia. Jak się okazało, byli jedynie pijani w… trupa. Inna anonimowa informatorka powiadomiła policję, że w podtarnowskiej wsi zakopano zwłoki mężczyzny. Opisała nawet szczegółowo miejsce pochówku, ale i ta rewelacja nie znalazła potwierdzenia.
Są też poufne informacje niemijające się z prawdą. Asp. sztab. Paweł Klimek pamięta obywatelski sygnał o nielegalnym handlu benzyną. – W pewnej miejscowości powiatu tarnowskiego miała działać mała dystrybutornia paliw. Pojechaliśmy na miejsce i okazało się, że to prawda. Jedne samochody podjeżdżały do zbiornika i spuszczały do niego z baków benzynę, a inne tankowały ją tam po niskiej cenie. Jak się okazało, okradano w ten sposób pewną firmę z paliwa, zarabiając na jego pokątnej sprzedaży.
Do KMP Tarnów trafiło w tym roku już ponad siedemdziesiąt anonimowych informacji, część z nich za pośrednictwem prokuratur i wojewódzkiej komendy policji.
– Nie ma co ukrywać, to bardzo mała liczba. Policja potrzebuje informatorów, bo przecież nie możemy być w każdym miejscu, gdzie dzieje się coś złego. I takich postaw obywatelskich nie należy nazywać donosicielstwem, to przejawy współodpowiedzialności za bezpieczeństwo i przestrzeganie prawa… – tłumaczy rzecznik Klimek.
Kto pisze do policji?
REKLAMA
REKLAMA
























