W Tarnowie działa 79 stałych barów małej gastronomii oraz 62 obiekty ruchome – budki z preclami, stoiska z kawą lub gastronomiczne przyczepy. Mobilnych punktów gastronomicznych powstało tego lata w mieście rekordowo dużo, bo aż 17. Kontrolerzy tarnowskiego sanepidu mają pełne ręce roboty, sprawdzają bowiem losowo pod względem sanitarnym połowę barów w mieście. Część kontroli jest efektem skarg od niezadowolonych konsumentów.
– W porównaniu z ubiegłymi latami skarg nie dostajemy wiele, a te, które do nas docierają, dotyczą praktycznie wszystkiego – począwszy od narzekań na wielkość kotleta schabowego po brud, niesmaczne potrawy czy nieprzyjemny wyraz twarzy ekspedientki – mówi Danuta Litwin‑Żywiec, zastępca dyrektora Powiatowej Stacji Sanitarno‑Epidemiologicznej w Tarnowie.
Do połowy sierpnia tego roku skontrolowano 22 stacjonarne bary małej gastronomii i 13 punktów ruchomych. Ponadto kontrolerzy sprawdzali nowe placówki, które ubiegały się o rozpoczęcie działalności. Stwierdzono nieprawidłowości w dwóch barach i wystawiono mandaty po 200 złotych.
Jakie są najczęstsze grzechy małej gastronomii w Tarnowie? W barach nieprawidłowo usuwa się odpady, źle magazynuje artykuły spożywcze, panuje bałagan w pomieszczeniach na zapleczu i brakuje kontroli wewnętrznej dotyczącej bezpieczeństwa żywności. Jednak żadnego bufetu nie zamknięto, nie zauważono też bardzo rażących uchybień, które skutkowałyby wręczeniem 500‑złotowego mandatu – najwyższego, jaki może wypisać pracownik sanepidu.
Wprawdzie w barach raczej nie spotkamy już lepiących się od tłuszczu stolików ani kucharzy bez czepków, wystrojonych w brudne fartuchy, niemniej jednak wciąż są niedociągnięcia.
– Na przestrzeni lat mała gastronomia uległa zdecydowanej poprawie, choć brudne stoliki pewnie można jeszcze gdzieś spotkać – podkreśla wiceszefowa tarnowskiego sanepidu.
Zanim usiądziemy przy stoliku i zamówimy ulubione danie, możemy sami ocenić, czy wybraliśmy właściwe miejsce. Należy unikać stołowania się w barach, w których jest mało klientów, a pobliski parking świeci pustkami. Najlepiej wybrać punkty, gdzie panuje spory ruch, nawet kosztem stania w kolejce, gdyż wtedy możemy przypuszczać, że jedzenie jest smaczne i świeże, a kucharz nie musi zbyt długo magazynować produktów, z jakich przyrządza dania.
Letnie bary pod kontrolą
REKLAMA
REKLAMA























