Miasto oszczędza na sterylizacji zwierząt?

0
Koty
REKLAMA

W budżecie Tarnowa na ten rok zapisano zaledwie 10 tys. zł na sterylizację i leczenie bezdomnych zwierząt. To mniej o 200 proc. niż w 2020. Krzysztof Giemza, prezes tarnowskiej Fundacji Zmieńmy Świat zarzuca prezydentowi i radnym zaniedbywanie czworonogów. Decyzja w tej sprawie ma zapaść podczas marcowej sesji Rady Miejskiej Tarnowa.
– Powtórka z rozrywki – tak Krzysztof Giemza określił decyzję przedstawicieli miasta, którzy w tegorocznym budżecie zapisali 10 tys. zł na sterylizację i leczenie bezdomnych zwierząt. Kwotę tę należy podzielić na dwie organizacje koordynujące akcję w mieście, dlatego Fundacja Zmieńmy Świat miałaby do dyspozycji tylko 5 tys. zł.
– Kiedy trzy lata temu po protestach obrońców zwierząt władze Tarnowa zdecydowały się podwyższyć kwotę dofinansowania sterylizacji i leczenia bezdomnych czworonogów z 15 do 30 tys. zł, wydawało się, że w kolejnych latach pieniądze na ten cel będą jeszcze wyższe. Jednak w ubiegłym roku chciano zmniejszyć kwotę do 10 tys. zł. Po naszych protestach oraz interwencji u radnych przeznaczono do 30 tys. zł. W tym roku sytuacja znowu się powtarza, bo urząd miasta obcina nam dotację o 200 proc., czyli z 30 do 10 tys. zł – oburza się Krzysztof Giemza. – Wszystkie decyzje pochodzą z kancelarii pana prezydenta. Pamiętam, jak kiedyś zadawał pytania, czy sterylizacja ma w ogóle sens, ponieważ z jej powodu nie będzie kotów w mieście i kto będzie wtedy łapał szczury? W ubiegłym roku pracownicy UMT podczas pierwszej fali pandemii zamrozili fundusze na sterylizację. Pieniądze przekazano dopiero w lipcu, kiedy było za późno, ponieważ zabiegi te wykonuje się wczesną wiosną. W efekcie mamy niekontrolowany wzrost liczby bezpańskich kotów.
Prezes tłumaczy, że miesięcznie na sterylizację fundacja wydaje 4-5 tys. zł. Jak łatwo policzyć, ubiegłoroczne 15 tys. zł wystarczyło na przeprowadzenie niespełna czteromiesięcznej akcji. – Jedna lecznica jest w stanie wysterylizować 80 kotów miesięcznie. Stawka komercyjna za zabieg sięga 200 zł. Nasza fundacja może wynegocjować cenę 120 zł. Za 5 tys. zł, które chce przekazać nam na ten rok miasto jesteśmy w stanie wysterylizować zaledwie 40 kotów. Tymczasem zabiegi powinniśmy przeprowadzić nawet u 800 czworonogów!

Tarnowski radny Dawid Solak twierdzi, że rajcy na pewno pochylą się nad problemem. – Przewidywana kwota jest skandalicznie niska. Niestety, w mieście, które jest źle zarządzane, brakuje pieniędzy na wszystko. Jako radny mogę złożyć jedynie wniosek do prezydenta o to, żeby kwota została zwiększona. W klubie jeszcze nie rozmawialiśmy na ten temat, ale na pewno to zrobimy.
Pytany o sprawę Stefan Piotrowski, zastępca dyrektora Wydziału Infrastruktury Miejskiej UMT mówi, że już przed lutową sesją rady otrzymywał sygnały, iż kwota zagospodarowana w budżecie miasta na sterylizację i leczenie zwierząt jest zbyt niska, więc spodziewa się, że zostanie ona zwiększona. – Dzieje się tak co roku. Budżet miasta kształtuje się już w październiku i listopadzie. Każdego roku brakuje na coś pieniędzy i w niektórych segmentach szuka się oszczędności. Myślę, że kwota zostanie zwiększona, tak jak w poprzednich latach do 30 tys. zł. Władze miasta w wystarczający sposób dbają o zwierzęta. Mamy azyl dla czworonogów, na jego działalność każdego miesiąca przeznaczamy ponad 20 tys. zł stawki ryczałtowej. Przekazujemy też od czasu do czasu darowizny. Opiekujemy się porzuconymi zwierzętami gospodarskimi lub takimi, którym dzieje się krzywda. Żadna sąsiadująca z Tarnowem gmina nie wybudowała do tej pory azylu, tylko korzysta z naszego – mówi Stefan Piotrowski. – W ostatnich 10 latach wykonano sterylizację u ok. 3 tys. zwierząt. Moglibyśmy wpisać od razu 30 tys. zł na ten cel. Pytanie tylko, czy wówczas przedstawiciele organizacji prozwierzęcych, widząc naszą hojność, nie zażądaliby 50 tys. zł? A to w moim odczuciu byłyby już olbrzymie pieniądze, nieadekwatne do problemu. Trzeba zrównoważyć miejski budżet. Docierają do nas sygnały, że jeżeli płacimy za sterylizację kotów wolno żyjących, to może powinniśmy opłacać także zabiegi u kotów mieszkających z właścicielami w domach? Pamiętajmy, że od kilku lat nie pobieramy podatków od posiadania psa. Robimy to z myślą o mieszkańcach, ale i tracimy pieniądze do budżetu. Nie wydaje mi się, aby opieka nad zwierzętami w naszym mieście była przez nas zaniedbywana…

REKLAMA (3)
Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
REKLAMA (2)
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze