Nie potrafi się podpisać, ale ZUS orzekł, że może żyć samodzielnie

1
REKLAMA

Życie rodzinne leży w gruzach

Opiekunką prawną siostry pani Grażyna została już kilkanaście lat temu, Zofia trafiła do szpitala i nie można było od niej uzyskać zgody na leczenie, postępowanie w tej sprawie prowadzone było z urzędu. – Kilka lat temu wystąpiłam do sądu, aby ubezwłasnowolnienie zmienić na częściowe, a bezpośrednią tego przyczyną było to, że pewnego razu musiałam przerwać urlop i wrócić natychmiast do Tarnowa, bo konieczne było podpisanie zgody na operację. Faktycznie sąd wyraził zgodę, chociaż niechętni jej byli biegli – psychiatra i psycholog. W czasie rozprawy zapytano siostrę, co lubi robić, odpowiedziała, że czyta dużo romansów. Wtedy biegły podał jej książkę, ale nie była w stanie odczytać nawet wyrazu. Teraz Zosia jest ubezwłasnowolniona w części, nie znaczy to jednak, że może sama cokolwiek załatwić w urzędzie, czy w innym miejscu. Podpisuje się zdrobniałą formą swojego imienia, jednak już kolejność liter w nazwisku jest poprzestawiana. Ze względu na stan umysłu i psychiki odmówiono jej także prawa do wzięcia udziału w wyborach. A lepiej już raczej nie będzie, lekarze twierdzą, że jej mózg nie jest już w stanie się usprawniać, przez co Zosia jest coraz bardziej ograniczona umysłowo – wyjaśnia Grażyna Wróblewska-Wróżek.
W opiekę nad Zofią zaangażowanych jest kilka osób – pani Grażyna, jej mąż, ich córka, czasem brat, do niedawna przychodziła także kuzynka. Oprócz tego rodzina korzysta z pomocy dwóch wykwalifikowanych opiekunek – jednej z ośrodka pomocy społecznej, drugą zatrudniają prywatnie. – Co ciekawe, opłaty za pracę opiekunki, która przychodzi do siostry z ośrodka pomocy są wyższe niż te, które ponosimy za zatrudnienie drugiej pani prywatnie. Ze względu na pieniądze pewnie byśmy już zrezygnowali z jej usług, ale Zosia ją zna, dobrze czuje się w jej towarzystwie, zarówno ona, jak i nasz tato mają do niej zaufanie. Mimo tak wielu osób całe nasze rodzinne życie leży w gruzach, mam wnuczkę, z którą nie mogę się spotykać tak często, jakbym chciała, czasem z mężem czy z koleżanką wybieramy się do kina i nagle okazuje się, że natychmiast muszę jechać do Zosi. Sytuację pogarsza jeszcze fakt, że pracuję w Gorlicach, musi być więc na miejscu ktoś, kto w razie nagłej sytuacji mnie zastąpi. Za poradą lekarzy i znajomych postanowiliśmy umieścić siostrę w dziennym ośrodku, który opiekuje się osobami niepełnosprawnymi. Mimo wielkiego zaangażowania pracowników nie udało się przekonać Zosi, aby uczestniczyła w zajęciach – mówi pani Grażyna.

Pomoc państwa powinna być zagwarantowana

Zofia ma tysiąc złotych renty, mieszka z ojcem, który pobiera ponad dwa tysiące złotych emerytury. Muszą zapłacić za czynsz, prąd, gaz, kupić leki, pampersy i jedzenie, pieniędzy im na wszystko oczywiście nie starcza. – Tylko leki mojego taty kosztują 500 złotych miesięcznie, jest schorowany i słaby, po wylewie bardzo niewyraźnie mówi, mało kto go rozumie, więc ma bardzo utrudniony kontakt z ludźmi, sam potrzebuje stałego nadzoru i pomocy. Dlatego decyzja pracowników ZUS i odmowa dodatkowego świadczenia dla Zosi bardzo nas zbulwersowała, tym bardziej, że to i tak w dalszym ciągu nie byłaby kwota, która zapewniłaby jej pełne utrzymanie. Dajemy radę finansowo, robimy co miesiąc zrzutkę i jakoś starcza, ale siostra już do końca życia wymagać będzie ustawicznej opieki. Jestem od niej starsza o trzy lata i ze względu na to, a także na swoją posturę – ważę 50 kilogramów, Zosia zaś 90, nie mogę wykonywać przy niej pracy, która wymaga fizycznego wysiłku. Czas biegnie, też się starzeję i nie wiem, jak długo jeszcze będę mogła jej pomagać. Dlatego uważam, że pomoc państwa powinna być takim osobom zagwarantowana. Ile jest osób, które są naprawdę biedne i dostają z ZUS odmowę wsparcia? Ich rodziny są umęczone i tak skołowane, że nawet do głowy im nie przyjdzie, żeby składać odwołania. Słyszałam niedawno o 93-letniej kobiecie, której nie przyznano zasiłku, to jest po prostu nieludzkie – dodaje pani Grażyna.

REKLAMA (3)

* * *

REKLAMA (2)
Anna Szaniawska, regionalny rzecznik prasowy ZUS województwa małopolskiego wyjaśnia, że lekarz orzecznik Zakładu Ubezpieczeń Społecznych, po analizie dokumentacji medycznej pani Zofii stwierdził, iż nie jest ona niezdolna do samodzielnej egzystencji. – Prawidłowość tego orzeczenia potwierdziła trzyosobowa komisja lekarska ZUS, do której opiekun prawny pani Zofii wniósł sprzeciw. Orzeczenia wydano biorąc pod uwagę między innymi stopień naruszenia sprawności organizmu i konieczność stałej lub długotrwałej opieki oraz pomocy innej osoby w zaspokajaniu podstawowych potrzeb życiowych kobiety. Teraz sprawę rozpatrzy sąd, musimy poczekać na jego rozstrzygnięcie.
Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
1 Komentarz
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze