Czy Zespół Szkół Ekonomiczno-Ogrodniczych w Tarnowie będzie musiał wyprowadzić się z dawnego pałacu i parku Sanguszków? Luźna wypowiedź prezydenta Romana Ciepieli wywołała wiele zamieszania w środowisku, ale – jak zapewniają w magistracie – nic nie jest przesądzone. Sprawa może jednak niekorzystnie wpłynąć na dalsze funkcjonowanie szkoły, która w ubiegłym roku obchodziła jubileusz 140-lecia istnienia.
Tarnów od dawna postrzegany był jako miasto, w którym powstaje i wypracowuje się wiele nowinek oraz innowacyjnych rozwiązań w zakresie sadownictwa i ogrodnictwa. Duże zapotrzebowanie na fachowców w tych zawodach spowodował powstanie szkoły ogrodniczej, która szybko odnosiła znakomite wyniki w uprawach sadowniczych. Już w 1902 roku na wystawie zaprezentowała kilkadziesiąt nowych odmian jabłek i gruszek. Po II wojnie światowej Tarnowska Szkoła Ogrodnicza zyskała siedzibę w neoklasycznym pałacu książąt Sanguszków w Gumniskach z bazą dydaktyczną, którą stanowiło 100 ha ziemi z niegdysiejszych książęcych dóbr. W ciągu lat zmianie ulegała struktura kształcenia, zmieniała się nazwa szkoły, wprowadzono kształcenie rolnicze, placówka musiała też przystosować się do nowej rzeczywistości. Wprowadzono klasy o takich profilach, jak na przykład agrobiznes.
Obecnie w Zespole Szkół Ekonomiczno-Ogrodniczych uczy się 600 uczniów w 21 oddziałach. Szkoła chce się rozwijać i wprowadzać nowe kierunki kształcenia, dlatego tym bardziej zaskoczyła i sporo zamieszania wywołała wypowiedź prezydenta Romana Ciepieli, aby dawny pałac Sanguszków w Gumniskach oddać Akademii Nauk Stosowanych na potrzeby uruchomienia w tej uczelni studiów lekarskich, a dla ZSEO znaleźć inną lokalizację.
– Realizacja tego pomysłu to praktycznie likwidacja szkoły – uważa Robert Kozioł, dyrektor ZSEO w Tarnowie. – Tylko w tym miejscu jest odpowiednia baza dydaktyczna do rozwijania i wprowadzania naszych kierunków kształcenia. W parku uczniowie mogą zdobywać praktyczne umiejętności, na przykład pielęgnując zieleń, drzewa i krzewy.
Do szkoły żadna oficjalna informacja odnośnie planów przeprowadzki nie dotarła. Dyrekcja i nauczyciele o sprawie dowiadują się z mediów. Według Roberta Kozioła może to wszystko niekorzystnie wpłynąć na dalsze funkcjonowanie placówki. – Puszczanie w obieg takich informacji jest wielce niepedagogiczne. Pojawia się niepewność zarówno wśród nauczycieli, jak również uczniów i ich rodziców. Ci pierwsi już się rozglądają za inną pracą, mogą być kłopoty z naborem do klas pierwszych, których dotąd nie było – stwierdza dyrektor.
W szkole przyznają, że jej rolniczy charakter to już przeszłość, ale można podtrzymywać tradycje i kształcić w zawodach okołorolniczych. – Planujemy uruchomić kierunek związany z coraz popularniejszą w naszym regionie uprawą winorośli. Obok szkoły powstaje duża winnica. Idealne miejsce do praktyk. Inny pomysł to klasa hodowli koni. Chcemy też rozwinąć kształcenie dorosłych, głównie z zakresu turystyki. Ale tego wszystkiego w centrum miasta robić się nie da – przekonuje R. Kozioł.
Co na to władze miasta? Według rzecznika prezydenta Ireneusza Kutrzuby pomysł na lokalizację w dawnym pałacu Sanguszków Wydziału Lekarskiego Akademii Nauk Stosowanych (wówczas jeszcze PWSZ) ma już sześć lat, bowiem prezydent Roman Ciepiela zaprezentował go w 2017 roku podczas wizyty w Tarnowie ówczesnego wicepremiera oraz ministra nauki i szkolnictwa wyższego Jarosława Gowina.
– Od tej pory idea ta była obecna w publicznym obiegu, dziwić więc może w tym kontekście obecny szum wokół niej, gdy została powtórzona podczas prezydenckiego wystąpienia na inauguracji tegorocznego roku akademickiego w ANS – twierdzi rzecznik.
Dlaczego zdecydowano się zaproponować na wydział lekarski dawny pałac Sanguszków, w którym mieści się ZSEO? – W 1946 roku ówczesne władze, zgodnie z obowiązującymi wówczas trendami, celowo osadziły Tarnowską Szkołę Ogrodniczą w pałacu odebranym książęcemu rodowi Sanguszków. Obecnie pałacyk domaga się remontu i renowacji, co wymaga dużych nakładów finansowych, na które miasta nie stać. Również minister kultury i dziedzictwa narodowego nie kwapi się z wyłożeniem pieniędzy na remont. Umieszczenie tam wydziału medycznego lub lekarskiego przyszłej Akademii Tarnowskiej z jednej strony dałoby uczelni perspektywiczną siedzibę (być może obecnie uczelnia ma możliwość przyjęcia jednego rocznika studentów, ale przecież w kolejnych latach będzie ich łącznie sześć), a z drugiej strony łatwiej byłoby pozyskać pieniądze rządowe lub unijne na remont. Jest to też bardzo prestiżowa lokalizacja, a plusem może być bliskie sąsiedztwo „Słonecznego Wzgórza” z różnymi formami działalności okołomedycznej i opiekuńczej – informuje Ireneusz Kutrzuba.
W magistracie przekonują, że dla siedziby ZSEO miasto znalazłoby inną lokalizację. Tym bardziej, że w tarnowskich szkołach średnich już w 2024 roku będą mieli do czynienia z kilkuletnim niżem demograficznym i trzeba będzie pomyśleć o zmianach w sieci placówek. Zapewniają, że nie ma żadnych decyzji i skonkretyzowanych planów, ciągle jest to tylko pomysł, idea, o której warto podyskutować, rozważając wszystkie za i przeciw.
Zamieszanie wokół tarnowskiego „Ogrodnika” wywołało niepokój wśród radnych. Temat ten poruszony ma być na jednym z najbliższych posiedzeń Komisji Oświaty Rady Miejskiej w Tarnowie.






















