Nasi czytelnicy zasygnalizowali nam, że „kosmiczna fontanna” jest unieruchomiona, znowu się zepsuła. Nie obracają się kule odzwierciadlające Układ Słoneczny.
Józef Czupryna z Urzędu Miasta Tarnowa odpowiedział nam, że wbrew pozorom wszystko działa.
– Trzeba podejść do półkul, wprawić je w ruch i wszystko będzie w porządku – zapewnia.
Mimo tej optymistycznej wiadomości do pełnego optymizmu daleko. Trzyletnia eksploatacja fontanny potwierdza, iż projekt nie sprawdza się w praktyce, choć w zasadzie do końca nie wiadomo: czy projekt, czy jego wykonawstwo.
– Dotychczas mieliśmy problem z wodnym napędem, elektronicznym sterowaniem i oświetleniem – mówi Józef Czupryna.
Urządzenia towarzyszące fontannie nie tylko się psują, ale wymagają również skomplikowanych napraw. W tym roku trzeba było podnieść niektóre planety, a przykładowo sam „Jowisz” waży 1845 kg! Wtedy niezbędne staje się sprowadzenie odpowiedniego sprzętu, by skutecznie i bezpiecznie naprawić to, co nie działa, mimo że obiekty podnosi się na niewielką na ogół wysokość: 5‑6 cm. Dodatkową komplikacją jest to, że w ciągu dnia można unieść maksymalnie dwie kule, ponieważ zajęcie jest czasochłonne, wymaga także dużo precyzji; gdyby któraś z kul spadła z przygotowanej konstrukcji, zostałaby trwale uszkodzona, a jej wymiana drogo by kosztowała. Do tego dochodzi jeszcze konieczność oczyszczania niewielkich magistrali wodnych, które wprawiają kule w ruch. Magistrale często zawodzą, zwłaszcza po zimowej przerwie, gdy na przykład zbierze się tam osad. „Planety” obracają się wokół własnej osi na wodnych „poduszkach” wytwarzanych pod ciśnieniem. Zachodzi obawa, że kosztowną operację podnoszenia i czyszczenia trzeba będzie często powtarzać, w zasadzie każdej wiosny.
Z powodu utrzymującej się wilgoci w maszynowni psuje się elektronika zarządzająca sterowaniem, ponieważ tego rodzaju układy źle znoszą wilgotne środowisko.
– Jeśli skończy się gwarancja na fontannę, w pierwszej kolejności przebudujemy układ elektroniczny, by mogła pracować w korzystniejszych warunkach – zapowiada Józef Czupryna. – To jest jedyny taki projekt w kraju i my pierwsi zbieramy doświadczenia. Nie kryjemy, że to trudny orzech do zgryzienia. Robimy, co możemy. Pracownik zajmujący się konserwacją urządzenia jest tam dzień w dzień i pilnuje, żeby wszystko działało.
Do licznych kłopotów doliczyć trzeba problemy z wykonawcą, który udzielił trzyletniej gwarancji, oraz z firmą zajmującą się konserwacją urządzeń i utrzymaniem porządku w tym miejscu. W lipcu ub. roku urząd wypowiedział umowę tej drugiej i zawarł nową z inną firmą.
„Kosmiczna fontanna” została oddana w 2010 roku. Sam pomysł bardzo się podobał, słychać było, że także ks. prof. Michałowi Hellerowi, znanemu naukowcowi, który zajmuje się między innymi zagadnieniami wszechświata. Nowy obiekt odzwierciadlający układ planetarny, składający się ze Słońca i powiązanych z nim ciał niebieskich, ma też walory edukacyjne. Ale radość z oryginalnego pomysłu bardzo szybko popsuły nieustanne awarie. Ciała niebieskie zawodziły co rusz. Nawet w czasie, gdy „kosmiczna fontanna” zdobywała jeden z ogólnopolskich turystycznych laurów, mechanizm przestał działać…
Obiekt kosztował 1 mln zł, znaczna część pieniędzy pochodziła z funduszy unijnych. Nie wiadomo jednak, ile fontanna będzie kosztować Tarnów w niedalekiej przyszłości, jeśli nie stanie się bardziej niezawodna. Wtedy dopłacać będzie już tylko miasto.
Fontannę wykonywała brzeska firma „Jawor”. Jej właściciel, Wacław Jawor, przyznaje, że część winy bierze na siebie, jeśli chodzi o system elektryczny.
– Nie ukrywam, że w tej sprawie mam pretensje do elektryków, którym zleciłem tę pracę. Co do reszty nie czuję się winny. Moim zdaniem, miasto powinno dbać o regularną konserwację urządzeń, bo gdy kiedyś odsłoniliśmy filtry do oczyszczania wody, okazało się, że są zapchane piaskiem. Na pewno elektronice szkodzi środowisko, w którym przyszło jej pracować, lecz to już sprawa projektu. My wykonywaliśmy fontannę zgodnie z planem.
Kiedy rozmawialiśmy z Wacławem Jaworem, miał on już wiadomość, że w „kosmicznej fontannie” zepsuł się jeden z elementów elektrycznych. Koszt 140 zł. Właśnie wybierał się do Tarnowa, by usunąć usterkę.
Nieposłuszne ciała niebieskie
REKLAMA
REKLAMA






















