O Tarnowie: więcej złego czy dobrego?

2
wizerunek
wizerunek
REKLAMA

Można odnieść wrażenie, że złe opinie o Tarnowie są już powielane i znajdują coraz większy posłuch. Inna sprawa, że nie wszystkie z nich formułowane są z namysłem i są sprawiedliwe. Ale jedno jest pewne: wizerunek Tarnowa cierpi coraz bardziej.
Apel prezydenta Tarnowa wydaje się zrozumiały. Po pierwsze, każda władza chciałaby być chwalona za swoje decyzje i czyny, a nie ganiona, po drugie, złe wyobrażenia o jakimś mieście czy gminie, które utrwalają się w świadomości społecznej, na dłuższą metę mogą zaszkodzić. Dziś dbałość o wizerunek nabiera coraz większego znaczenia, ponieważ coraz więcej od niego zależy. Uwagi, że negatywne opinie mogą odstraszyć od miasta nawet potencjalnych inwestorów, nie można lekceważyć, choć w ostateczności decydują o tym inne powody.
Nie tak dawno byłem zaskoczony sytuacją, w której od znajomych z Podkarpacia dowiedziałem się, iż Tarnów ostatnio mocno wyhamował. To była ich zasłyszana opinia. Tak samo zdziwiłem się, gdy na jednym z internetowych portali mieleckich przeczytałem: „Tarnów to obecnie ubóstwo i marazm”. Nie wnikając w prawdziwość tych stwierdzeń, zaskoczony byłem, że zataczają one szerszy, niż mogłem przypuszczać, krąg. Dotychczas byłem przekonany, że o Tarnowie źle myślą tylko tarnowianie. I tylko niektórzy.

Z bólem głowy
Przypuszczam, że do kiepskiego wizerunku miasta przyczyniają się w pierwszym rzędzie internauci. Dzisiaj powiedzenie, że papier przyjmie wszystko, jest już nieaktualne, dzisiaj przyjmuje wszystko sieć. W sieci można napisać, co się chce, także zupełnie nieodpowiedzialnie. Co gorsza, coraz więcej ludzi wiedzę o świecie czerpie tylko z mediów społecznościowych i wszelkich forów. A one – ze wszystkimi zaletami i wadami – są takie, jakie są, czyli specyficzne. Gdyby wierzyć w to, co pisze się o Tarnowie w Internecie, można byłoby nabawić się bólu głowy.
Z pewnością w Tarnowie dojmujące jest poczucie marazmu. Poczucie to wzmocniła czarna seria ostatnich złych zdarzeń: afera korupcyjna z udziałem byłego prezydenta Tarnowa, afera z kupowaniem praw jazdy, w której oskarżono kilkadziesiąt osób, fatalna realizacja niektórych ważnych inwestycji (choćby osławiona ul. Krakowska), wyprowadzka niektórych firm, niedostatek poważnych inwestycji czy nawet spadek drużyny żużlowej do niższej ligi w sytuacji, gdy Tarnów nie odnosi w grach zespołowych żadnych sukcesów na miarę krajową.


Biała flaga
I chociaż miasto ma ograniczone możliwości, trudno się pogodzić z faktem, że od wielu lat rezygnuje ono ze śmiałych, a choćby i ryzykownych koncepcji. Jeśli słyszę – to tylko jeden z przykładów – że nie ma sensu budować w Tarnowie nowoczesnego lądowiska dla samolotów (długo znajdowało się w planach), gdyż i tak nie miałby tu kto lądować ani startować, to mam wrażenie, że nad miastem powiewa już biała flaga.
Lepsze drogi czy równiejsze chodniki nigdy nie będą w pełni zaspokajać miejscowych ambicji. Wielu mieszkańców oczekuje bardziej spektakularnych, choć niekoniecznie kosztownych osiągnięć wyróżniających miasto spośród mu podobnych. Pomysł – to znowu jeden z przykładów – utworzenia w Mościcach nowoczesnego ośrodka przygotowań paraolimpijskich mógłby po części wpisać się w te oczekiwania.
Rzeszów, który przeżywa okres wielkiej prosperity, ma się znakomicie nie tylko dlatego, że jest miastem wojewódzkim i że pobrał ogromne fundusze na tzw. ścianę wschodnią, ale także dlatego, że tamtejsze władze od dawna mają wizję i mają odwagę. Od początku wiedzą, w którym kierunku Rzeszów powinien zmierzać, jaką rolę pełnić w przyszłości, którą z szans najlepiej wykorzystać. O Tarnowie mówi się tylko, że ma być stolicą bliżej nieokreślonego subregionu, ale nie wiadomo, co konkretnie ma z tego wynikać.

REKLAMA (2)

Prowincja traci soki
Z drugiej strony nie można pogodzić się z opinią, że Tarnów upada. Trudno o pracę, mało płacą, nie potrzebują najlepiej wykształconych? Tak, to prawda. Ale czy nie jest podobnie w Nowym Sączu, Krośnie, Przemyślu, Tarnobrzegu czy dalej – w Koszalinie, Jeleniej Górze, Legnicy? Proszę poczytać – w Internecie – co o tych miastach piszą tamtejsi mieszkańcy. Często tak samo jak tarnowianie o Tarnowie, tak samo się frustrują.
Miasto się wyludnia, pustoszeje centrum? Zgoda, ale od razu zapraszam do lektury książki znanego reportera Filipa Springera „Miasto archipelag. Polska mniejszych miast”, która traktuje o miastach porównywalnych z Tarnowem, z wieloma podobnymi problemami.
Nie, nie staram się pocieszać, chodzi mi tylko o to, że wiele kłopotów Tarnowa – społecznych i ekonomicznych – to fragment większej całości. To przede wszystkim fragment problemów dawnych miast wojewódzkich, które po reformie administracyjnej Polski w 1999 r. zostały pozostawione same sobie i nic nie wskazuje na to, żeby wkrótce miało się to odmienić. I chociaż nowy rząd deklarował, iż postawi na bardziej zrównoważony rozwój kraju, będzie przeciwdziałał wysysaniu soków z prowincji przez wielkie aglomeracje, dziś z obozu rządzącego na temat metropolizacji Polski dochodzą sprzeczne informacje.

REKLAMA (3)

Ile zarabiamy?
Gdyby porównać tylko wskaźniki i rankingi, Tarnów nie ma się najgorzej. Jeśli wziąć pod uwagę pracę i płace, które w dużym stopniu decydują o samopoczuciu mieszkańców, wygląda to tak: stopa bezrobocia w Tarnowie wynosi 8,5, w Nowym Sączu 6,3, Krośnie 7,9, Tarnobrzegu 11,8, w Przemyślu 14,2 proc. Tarnów na tym tle wypada więc przeciętnie, ale lepiej jest z płacami. Według GUS miesięczne przeciętne zarobki w Tarnowie wynoszą 3669, w Przemyślu 3501, w Nowym Sączu 3302, w Tarnobrzegu 3284 i w Krośnie 3266 zł brutto (dane z końca 2015 roku). Dla przykładu w „metropoliach” Kraków i Rzeszów jest to odpowiednio 4431 i 4232 zł.
W 2014 roku tygodnik Polityka opublikował listę miast, w których oceniana była jakość życia. Na 66 ośrodków Tarnów znalazł się w pierwszej dwudziestce. Wypada on też nieźle w krajowych rankingach pod względem pozyskiwania funduszy europejskich czy wydatków inwestycyjnych, ba, wysoką pozycję zajął również w „Rankingu polskich miast przyszłości”, opracowanym przez redakcję „Puls Biznesu”.

Rycerz na białym koniu
Co ciekawe, nie tak dawno „Rzeczpospolita” dość wysoko umieściła Tarnów wśród miast atrakcyjnych dla biznesu. Na pewno ważnymi cechami są znakomita komunikacja na osi wschód – zachód, dobrze wykwalifikowane kadry, edukacja na wysokim poziomie czy atrakcyjniejsze niż w większych miastach ceny działek i lokali. Ranking rankingiem, ale rzeczywistość jest taka, że od wielu lat oczekuje się w mieście poważnego inwestora z poważną marką, który wybudowałby zakład na kilkaset miejsc pracy. Może wtedy przyszliby za nim inni? – tak było na przykład w Niepołomicach, choć to trochę inny przypadek.
Wciąż trwa niespełniony sen, w którym nowo zbudowaną autostradą A4 zjeżdżają się do miasta fabrykanci. Słychać, że miasto, choć zapewnia dobrą, profesjonalną obsługę biznesu, nie ma odpowiednich terenów. W tej sytuacji trudno się dziwić, że nawet otwarcie call center dla kilkudziesięciu osób zatrudnianych na śmieciowych umowach staje się sukcesem. Wypatrywanie dużego inwestora w Tarnowie przypomina już wypatrywanie rycerza na białym koniu.
Niewykluczone, że ten rycerz w końcu się zjawi, ale sytuacja wymaga uporządkowania pewnych spraw. Może wtedy nastąpi przełom, także w myśleniu o Tarnowie. Może nie będzie słychać narzekań, że w obecnej rzeczywistości lepiej sobie radzą Dębica lub Mielec. Miasto, w którym dziś dominuje poczucie spowolnienia rozwoju, nieustannie ma duży potencjał, który czeka na przebudzenie. Różnym złośliwcom i hejterom trudno przyznać w tej dyskusji rację, ale życzliwym krytykom nie można jej odmówić, gdy twierdzą uparcie, że Tarnów zasługuje na więcej.

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
2 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze