Odpala po dopalaczach

0
dopalacze mocarz
dopalacze-mocarz
REKLAMA

Omamy, urojenia, furia…
Tylko w jednym tygodniu lipca na SOR Szpitala Wojewódzkiego im. św. Łukasza w Tarnowie trafiło ponad dwadzieścia osób z objawami zatrucia dopalaczami – więcej niż zazwyczaj w podobnym okresie. Najwięcej pacjentów przywieziono w weekend między 9 a 12 lipca, rekordowa była niedziela, kiedy lekarze musieli udzielać pomocy pięciu osobom. Wielu z nich nie miało jeszcze dwudziestu lat, ale byli też zatruci trzydziestolatkowie. W tej grupie znalazł się nawet jeden Amerykanin.
– Najczęstsze objawy pacjentów to omamy i duża agresja, niektóre osoby trzeba było przypinać pasami do łóżek – przyznaje Damian Mika, rzecznik prasowy szpitala.Od początku wakacji również karetki tarnowskiego pogotowia ratunkowego częściej wyjeżdżają do pacjentów po dopalaczach. W tym czasie do szpitali przewieziono 33 osoby z siedmiu powiatów na południu Polski – 11 z Tarnowa i okolicznych miejscowości. Najmłodszy pacjent miał 14 lat, najstarszy 32 lata.– Na imprezie w lesie w powiecie brzeskim grupa młodych ludzi mieszała alkohol z dopalaczami. Czternastoletni chłopiec leżał nieprzytomny na ziemi, gdy znalazła go koleżanka. Była noc, mieliśmy trochę problemu z ich zlokalizowaniem, ale zespół ratunkowy przybył na czas i zawiózł czternastolatka z objawami zatrucia dopalaczami na SOR w brzeskim szpitalu. Z kolei do szpitala w Tarnowie trafiła m.in. dwudziestoletnia dziewczyna w ciąży – opowiada Witold Duda, kierownik Scentralizowanej Dyspozytorni Medycznej nr 2 w Tarnowie.
Najbardziej niepokoi, że przypadki zatruć dopalaczami są coraz cięższe. Pacjenci zachowują się różnie, jedni są bardzo agresywni, wpadają w stan furii i niszczą wszystko, co znajduje się wokół nich. Inni są w apatii, mają stany lękowe, halucynacje, widzą coś, czego nie ma, i słyszą nierealne dźwięki. Uciekają i boją się ratowników. Niektórzy po zażyciu dopalaczy tracą przytomność.
– Każdego pacjenta musimy zbadać, zmierzyć mu ciśnienie, czasem wykonać EKG, sprawdzić oddech. Czasami jest z tym problem. Kiedy do szalejącego człowieka trudno podejść, wzywamy policję. Oczywiście nie zawsze wiemy, że jedziemy do pacjenta po dopalaczach, bo często mamy zgłoszenie, iż ktoś dziwnie się zachowuje. A to bywa też objawem choroby psychicznej – tłumaczy szef dyspozytorni.


Psychoza po odlocie?
Problem z dopalaczami nie pojawił się wraz z początkiem tegorocznych wakacji, już wcześniej w Tarnowie były zatrucia po zażyciu tego typu specyfików. Od siedmiu lat terapeuci Ośrodka Leczenia Uzależnień, działającego w Szpitalu Wojewódzkim im. św. Łukasza w Tarnowie, obserwują to samo zjawisko: pod koniec wakacji zgłasza się do nich więcej młodych ludzi z prośbą o poradę. Najczęściej mają od 18 do 26 lat. Przeważają chłopcy, dziewcząt jest zdecydowanie mniej. Pacjenci są w różnym stanie psychicznym – mają omamy wzrokowo‑słuchowe, zwiększony poziom niepokoju, bywają nadmiernie pobudzeni, ale czasem zdarzają się osoby z klasycznymi objawami psychozy. Takich pacjentów trafiało od kilku do kilkunastu rocznie, ale w tym roku ich liczba zwiększyła się.
– Najczęściej badania niczego nie wykazują. U pacjenta widać ciężkie zaburzenia psychiczne, natomiast analizy laboratoryjne nie stwierdzają żadnego środka – mówi Jacek Skrobot, specjalista psychoterapii uzależnień i psychologii klinicznej, kierownik tarnowskiego ośrodka. Dopiero szczegółowe badania laboratoryjne wykazują np. syntetyczne kanabinoidy, po wypaleniu których występują efekty bardzo podobne do tych, jakie wywołuje marihuana i haszysz, ale kilka razy silniejsze. Tarnowski ośrodek wysyła niektórych swoich pacjentów do krakowskich szpitali na dokładne przebadanie.
We wszelkiego rodzaju tabletkach, suszu do palenia, proszkach czy nawet specjalnie nasączanych lizakach mogą znajdować się substancje toksyczne nieoczyszczone, używane w trutkach dla szczurów lub pochłaniaczach wilgoci. Najgroźniejsze mogą spowodować trwałe uszkodzenie mózgu albo wywoływać choroby psychiczne, jak schizofrenia, stany depresyjne, lękowe.

REKLAMA (3)

Towar na weekend
W Tarnowie działa jeden sklep, który oferuje pełną gamę tzw. produktów kolekcjonerskich, czyli dwa rodzaje suszu roślinnego lub proszku w woreczkach zapakowanych w pudełka pod różnymi nazwami: „Cząstka boga”, „Waju”, „Kunti”… Opakowania opatrzone imionami indyjskich bożków mają też napis: Nie nadaje się do spożycia. Największy ruch bywa tuż przed weekendem – w piątki. Klientela rozmaita: od chłopców w wieku gimnazjalnym po młode matki z małymi dziećmi w wózkach oraz …50 – lub nawet 60‑latków.
Jak dotąd tarnowska prokuratura prowadziła jedno śledztwo w sprawie sklepu. Śledczy przesłuchali świadków – uczniów szkoły mieszczącej się w niedalekim sąsiedztwie sklepu, ale wszyscy stwierdzili, że kupiony susz lub proszek nie wpłynął na ich stan zdrowia. Jeden miał objawy lekkiego zatrucia. Sprzedawcy twierdzili, że oferowane preparaty są wyłącznie talizmanem, nie nadającym się do spożycia, o czym mieli informować wszystkich kupujących. Prokuratura umorzyła śledztwo z końcem czerwca ubiegłego roku.
W Polsce sprzedaż dopalaczy jest nielegalna, ale tylko tych, które w składzie mają zakazane specyfiki, więc skład używek zmienia się jak w kalejdoskopie. Niedawno weszła w życie kolejna nowelizacja ustawy dotyczącej przeciwdziałania narkomanii. Wedle jej zapisów 114 substancji znajdujących się na liście środków zakazanych jest traktowanych jak narkotyki. Za ich posiadanie grozi kara do trzech lat pozbawienia wolności. Co ciekawe, na czas wprowadzenia w życie nowych przepisów tarnowski sklep z dopalaczami wycofał ze sprzedaży wszystkie tego typu specyfiki, a potem na dwa tygodnie zamknął swoje podwoje.

REKLAMA (2)

Walka z wiatrakami?
Z handlem dopalaczami już od dawna nie mogą poradzić sobie organy ścigania i inne instytucje. Policjanci z inspektorami sanepidu regularnie kontrolują tarnowską placówkę. W 2014 przeprowadzono 7 kontroli, zabezpieczając ponad 1690 sztuk rozmaitych proszków lub suszu. W tym roku było już sześć kontroli, podczas których zarekwirowano 1201 specyfików.
– Na szczęście nie było u nas „Mocarza”, po spożyciu którego zatruło się ponad 200 osób w kraju – zauważa Olga Żabińska, rzeczniczka tarnowskiej policji. – Wojna z dopalaczami już od dawna przypomina walkę z wiatrakami.Wszystkie próbki produktów zarekwirowanych w tarnowskim sklepie badane są w Katedrze Medycyny Sądowej UJ w Krakowie. Jeśli wyniki analiz potwierdzą, że zawierają zakazane związki, na firmę handlującą może zostać nałożona kara od 20 tys. do 1 mln złotych. W 2013 roku sanepid ukarał właściciela tarnowskiego sklepiku karą kilkudziesięciu tysięcy złotych. Jednak nikt nie płaci, bo punkt co kilka miesięcy zmienia właściciela. To niestety wszystko, co można w tej sprawie zrobić – sklep prowadzi legalną działalność gospodarczą.

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze