Na ostatniej sesji RM w Tarnowie radni zdecydowali, że nie poprą wniosku magistratu w sprawie podwyżki cen biletów komunikacji miejskiej. Pozostało więc po staremu, chociaż nie wiadomo, na jak długo. Ale niższe ceny mogą oznaczać z kolei wyższe dotacje do usług MPK, co dla mocno zadłużonego miasta stanowi nie lada problem, albo kolejne cięcia w rozkładach jazdy. Przy okazji rozwinął się spór o to, czy w Tarnowie – w porównaniu z innymi miastami – bilety są drogie czy tanie. My to sprawdziliśmy.
Najpierw pojawiła się wiadomość, która mocno zmartwiła klientów miejskiej komunikacji. Urząd Miasta Tarnowa optował za 25-procentową podwyżką cen przejazdów miejskimi autobusami. Wtedy bilet jednorazowy normalny kosztowałby nie 3,60, lecz 4,50 zł. Jak wiadomo, większość radnych nie zgodziła się na ten projekt, całkowicie odrzucono propozycję podwyżek.
Pasażerowie się cieszą, magistrat nie. Miasto liczyło na to, że dzięki podwyżkom zyska na komunikację miejską dodatkowo 1,5 mln zł. Tymczasem już teraz brakuje pieniędzy na dofinansowanie usług komunikacyjnych w mieście. Potrzeba ok. 36 mln na cały rok, a w kasie jest 31 mln zł. Czy będzie trzeba coś komuś zabrać, żeby dać komuś innemu? To jest kłopot, z którym magistrat musi sobie poradzić.
Roman Ciepiela, prezydent Tarnowa, na pytanie Radia Kraków, czy w tej sytuacji można się spodziewać cięć w rozkładach jazdy, odpowiada: Tego nie wiem. Na razie umowa [z MPK] jest podpisana, ale napięcia w MPK będą duże. Przypomniał on także, że odrzucenie podwyżki oznacza mniej środków na utrzymanie komunikacji publicznej.
To tylko fragment tekstu… |
![]() REKLAMA (3)
Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów. Wykup nielimitowany dostęp BEZ REKLAM do wszystkich treści i wydań elektronicznych tygodnika TEMI. Jesteś już subskrybentem? Zaloguj się |























