Prywatne śledztwo lokatorek

0
spoldzielnia sledztwo
spoldzielnia-sledztwo
REKLAMA

Pani Alicja głęboko wzdychając wykłada z reklamówki sporo dokumentów, które spięte są w skoroszytach.
– To są nasze dowody na to, że coś jest nie tak – oznajmia.
Opowiada, że kiedy dowiedziała się, że jej syn w Krakowie za nowe, większe mieszkanie znajdujące się na monitorowanym osiedlu płaci czynsz porównywalny z jej czynszem – w mniejszym mieszkaniu – postanowiła przeanalizować problem. Początkowo były kłopoty z dotarciem do spółdzielczej dokumentacji, ale gdy pani Alicja – po wielu burzliwych przejściach – wreszcie została członkinią Komitetu Mieszkańców Nieruchomości przy ul. Bitwy pod Studziankami 6, sprawa stała się łatwiejsza.
– Od kilku lat każdy blok w Tarnowskiej Spółdzielni Mieszkaniowej ma finansową autonomię, za remonty, wymiany i modernizację płacą jego lokatorzy, dlatego chcieliśmy się zorientować, na co przeznaczane są nasze fundusze – tłumaczy.
Po analizie licznych dokumentów, której dokonała wraz z panią Agnieszką, przewodniczącą Komitetu Mieszkańców Nieruchomości, jej największą sojuszniczką (obydwie rozmówczynie proszą o niepodawanie nazwisk), wyszło, że w papierach są istotne braki. Polegają przede wszystkim na tym, że w wykazach prac finansowanych przez mieszkańców bloku Administracja nr 1 TSM przy ul. Bitwy o Wał Pomorski często uwzględnia się wyłącznie koszty tzw. roboczogodzin, a nie odnotowuje użytych podczas prac materiałów.

Znikająca rura
– To dziwne, ponieważ zakupione materiały powinny być ujęte w rozliczeniach kosztów i są ujęte, ale tylko w części zapisów. W wielu miejscach istnieją białe plamy. Pisze się, co zostało wykonane, ale ani słowa o materiałach – oznajmia pani Alicja.
Obydwie panie przekonują, że ich zdaniem niektóre prace, wyszczególnione przez administrację w dokumentach, były fikcją.
– Czytamy, że zamontowany został ogranicznik do drzwi albo wycieraczka do butów, ale nic takiego nie stwierdzamy. Mowa jest o wylewkach, które obciążyły fundusz blokowy na kwotę 609 zł, lecz ani słowa o materiałach. Sto czternaście złotych zapłaciliśmy za wymianę odcinka rury w piwnicy, ale gdzie ta rura? W przypadku wymiany wyłączników światła na klatkach rachunek też dotyczy tylko roboczogodzin. Z balkonami to także interesująca sprawa. W różnych sprawozdaniach dotyczących ich remontu za ten sam okres mamy różne dane; w jednym sprawozdaniu pisze się o wyremontowaniu dwóch balkonów, w innym o trzech, a w jeszcze innym podaje się: 0. Wątpliwości wzbudza ponadto remont chodnika obok bloku. Mało, że znów przemilcza się kwestię użytych materiałów, to można odnieść wrażenie, że stan chodnika wcale się nie poprawił. Robocizna, oczywiście, została opłacona. Chciałybyśmy wiedzieć za co.
Obie kobiety są zdania, że chociaż wątpliwości dotyczą często drobnych spraw, to jednak ich ogólna liczba urasta już do poważniejszego problemu, również natury finansowej.
– Dysponujemy wieloma innymi udokumentowanymi przykładami, które wzbudzają niepokój. Podejrzewamy też, że doszło do sfałszowania podpisu na Karcie Pracy Konserwatora. Mamy oświadczenia mieszkańców, mamy świadków. Warto sprawdzić, czy rozdysponowywanie przez administrację paliwa odbywało się prawidłowo, przy zastosowaniu norm, przy użyciu odpowiednio opomiarowanych urządzeń…


Kierownik traci posadę
Panie Alicja i Agnieszka od pewnego czasu zasypywały swoimi podejrzeniami i wątpliwościami Zbigniewa Sipiorę, od ubiegłego roku nowego prezesa TSM. Swoją działalność nazywały „prywatnym śledztwem”. Na TSM wymogły kontrolę, ale nie są z niej zadowolone.
– To była wewnętrzna kontrola, a jeden z kontrolerów, pracownik TSM, na wykazywany przez nas deficyt odpowiedział: „I co się stało? Czterysta złotych to jest mała kwota”. Co to za gadanie? Skandal.
Wspomniana inspekcja dopatrzyła się omyłkowego obciążenia funduszu remontowego bloku przy ul. Bitwy pod Studziankami 6 kosztami dotyczącymi montażu skrzynek na ulotki, odcinka rury spustowej, wymiany zaworów w instalacji wodnej. Niesłusznie pobrane pieniądze zostały uzupełnione na koncie bloku. W piśmie TSM wysłanym do Komitetu Mieszkańców zaznaczono: „Odnośnie rozliczeń pozostałych robót nieprawidłowości nie stwierdzono”.
Mimo to decyzją zarządu spółdzielni ze stanowiska kierownika został usunięty Jerzy Błyskal, podobnie jak mistrz robót. Dlaczego?
– Kierownik został zwolniony za brak nadzoru nad grupą konserwatorów – odpowiada prezes Sipiora. – Bo w tej sprawie problemem było przede wszystkim niewłaściwe rozliczanie się ich z czasu pracy. Nie mają już oni u nas etatów, zlikwidowaliśmy je, wkrótce będą pracować na innych warunkach, w sumie 41 osób. Nic jednak nie wskazuje na to, żeby w Administracji nr 1 dochodziło do nadużyć finansowych. Sprawdziliśmy to. W dokumentacji prac popełniano jednak błędy, nie uwzględniano materiału rozbiórkowego wykorzystywanego przy naprawach oraz remontach, nie stosowano odpowiedniego nazewnictwa. To mogło sprawiać wrażenie, że coś nie gra.

REKLAMA (2)

Złośliwość pań
Jerzy Błyskal nie odchodzi całkiem ze spółdzielni. W najbliższym czasie powróci tu do pracy, ale na inne stanowisko. Prezes Sipiora twierdzi, że zostanie zatrudniony na gorszych warunkach.
Były kierownik Administracji nr 1 jest rozgoryczony. Uważa, że dobrze pracował, ale złośliwość pań, które ciągle doszukiwały się nadużyć, spowodowała jego kłopoty.
– Nie mam sobie nic do zarzucenia. W kierowanej przeze mnie administracji nie dochodziło do kradzieży czy kombinacji. Trzeba się orientować w szczegółach, żeby to zrozumieć. Jeśli napisane jest, że wymiana żarówki na klatce schodowej trwała godzinę, to jest to łączny czas z dojściem i powrotem konserwatora. Jeśli w dokumentacji nie ma wyszczególnionego materiału, to być może chodzi o materiał rozbiórkowy, na przykład o wykorzystaną powtórnie szybę zbrojoną, pochodzącą z innych uszkodzonych i nieprzydatnych już drzwi. Jeżeli napisane jest, że ten sam chodnik naprawiany był kilkukrotnie w ciągu krótkiego czasu, to pewnie dlatego, że wjeżdżające na ten odcinek pojazdy uszkadzały go regularnie.
Jerzy Błyskal zapewnia, że podczas sześcioletniego czasu kierowania administracją gonił ludzi do roboty, sam nie szczędził sił, choć z perspektywy czasu dochodzi do nowych wniosków.
– Nie twierdzę, że wszystkie zasady odnoszące się do wypełniania dokumentów rozliczeniowych zawsze były przestrzegane, zapewne w niektórych przypadkach zabrakło dokładnego wyszczególnienia, jak np. w przypadku wymiany zamka w pakamerze dla sprzątaczek. Pozycja ta występuje dwa razy, lecz za pierwszym razem chodziło o zamek do drzwi wejściowych, a za drugim do ubikacji.

REKLAMA (3)

Poniżano, zastraszano
Panie Alicja i Agnieszka nie ustępują. Pierwsza mówi, że kosztuje ją to coraz więcej nerwów, ale nie zejdzie z obranej drogi. Przyznaje, że sojuszników nie mają wielu, a są i tacy lokatorzy, którzy nie uznają ich działań.
– Niektórzy uczestniczyli w przeszłości w tym bałaganie, nawet o tym nie wiedząc, podpisywali różne rzeczy w ciemno i wstydzą się teraz – przypuszcza pani Alicja.
W jednym z pism skierowanych do prezesa TSM, podpisanym przez trzy osoby, Komitet Mieszkańców Nieruchomości alarmuje: „Lekceważono nas zupełnie, poniżano i zastraszano, zwłaszcza Alicję (…), która najdociekliwiej badała sytuację naszej nieruchomości”.
Nie tak dawno, na okoliczność wyborów do Komitetu Mieszkańców, doszło do ostrego spięcia między panią Alicją a jednym z lokatorów. Sprawa trafiła nawet do sądu, ale ten umorzył postępowanie.
– Apelujemy do innych komitetów blokowych, aby przyjrzały się wydatkom administracji, ponieważ nie jest pewne, że stwierdzone przez nas nieprawidłowości dotyczą tylko jednego budynku. Sprawdźcie państwo, za co płacicie, w jaki sposób wydawane są wasze pieniądze, co się z nimi dzieje – mówią panie i piszą kolejne pismo, tym razem do Rady Nadzorczej TSM.
Obydwie mają ograniczone zaufanie do administracji ich rejonu, mimo że nastał już inny kierownik. Pani Alicja ostatnio z zegarkiem w ręku pilnowała ścinki gałęzi obok bloku, zapisując rzeczywisty czas trwania tej operacji, by porównać go później z wpisem w dokumencie. Ponad dwie godziny czuwała przy drzewie.
Ostatnio kobiety dotarły do życzliwego prawnika, który ma im pomóc w zredagowaniu zawiadomienia do prokuratury o podejrzeniu popełnienia przez spółdzielczą administrację przestępstwa.

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze