Co dwa lata miesięcznik „Rowertour” publikuje ranking miast przyjaznych rowerzystom. Ocenie podlega między innymi łączna długość pasów ruchu dla rowerów w stosunku do wielkości miasta oraz tych dróg, którymi rowerem jeździć można, ale innym pojazdem już nie. Brana jest również pod uwagę długość rowerowej infrastruktury drogowej o nawierzchni asfaltowej, liczba kontrapasów, stref uspokojonego ruchu, stojaków i rowerów miejskich. Fachowcy analizują, w jakim stopniu centra miast są przyjazne rowerzystom i czy sieć rowerowa jest na tyle spójna, by umożliwić bezpieczne przedostanie się ze śródmieścia do granic miasta. Punkty przyznawane są też za sposób konsultowania rozwiązań rowerowych z mieszkańcami.W tym rowerowym wyścigu tym razem zwyciężył Wrocław, kolejne miejsca zajęły: Gdańsk, Radom, Toruń, Słupsk, Warszawa, Gdynia i Białystok.
Z rankingowego zestawienia wynika, że coraz mniejszego znaczenia nabiera rower publiczny. Po prostu staje się standardem w polskich miastach. Natomiast ciągle za mało jest śluz rowerowych i kontrapasów.
W Tarnowie na pierwszy rzut oka widać, że przybywa rowerzystów, są już dostępne rowery miejskie, a mimo tego miasto uplasowało się w rankingu dopiero na 30. miejscu. Najwyżej oceniono długość tras rowerowych, ale żadnego punktu nie przyznano w kategoriach: „Dość tej kostki” (długość rowerowej infrastruktury drogowej o nawierzchni asfaltowej w stosunku do długości infrastruktury o innej nawierzchni) oraz „Sama rama” (liczba stojaków umożliwiających przypięcie roweru za ramę w stosunku do liczby mieszkańców). Zerowa punktacja widnieje też przy zasadach przewozu rowerów miejską komunikacją.
– Rzeczywiście w regulaminie MPK, przyjętym uchwałą Rady Miejskiej Tarnowa, jest zapis zabraniający przewozu rowerów dla dorosłych, ale dziecięce przewozić można – mówi Krzysztof Kluza, zastępca dyrektora Zarządu Dróg i Komunikacji w Tarnowie. I dodaje: – Pracujemy nad tym, żeby wszystkim rowerzystom taką możliwość jednak stworzyć. To są trudne sprawy, bo na przykład podczas hamowania rower musi być tak zabezpieczony, żeby nie zrobił krzywdy innym pasażerom. A co będzie, jeśli rowerzysta już zajmie miejsce w autobusie, a na następnym przystanku będzie chciała wsiąść matka z wózkiem? Obecnie sprawdzamy, jak to działa w innych miastach, bo na pewno będziemy chcieli nasze przepisy złagodzić. Może na początek wprowadzimy możliwość przewozu rowerów w weekendy poza godzinami szczytu?
Na takie właśnie rozwiązanie zdecydował się Miejski Zakład Komunikacji w Zielonej Górze. Tam rower można przewozić w dni robocze, od poniedziałku do piątku, poza szczytem przypadającym na godziny od 7 do 10 i od 13 do 17 oraz w soboty, niedziele i święta bez ograniczeń. Warunkiem jest wolne miejsce przeznaczone na przewóz jednośladu, wyznaczone obok automatu biletowego w części środkowej autobusu. Z kolei w Krakowie przewóz rowerów jest dopuszczalny w pojazdach wyposażonych w bagażnik zewnętrzny, a także w pojazdach niewyposażonych w tego rodzaju bagażnik, o ile nie zachodzą szczególne okoliczności uniemożliwiające wniesienie roweru (na przykład znaczna liczba pasażerów w tramwaju lub autobusie niepozwalająca na swobodne wprowadzenie i ustawienie roweru).
Kiedy dogonimy czołówkę „rowerowych” miast?
REKLAMA
REKLAMA
























