Sarny zdobywają osiedla

0
sarny
sarny
REKLAMA

– Czegoś takiego jeszcze nie widziałem – opowiada pan Roman, mieszkaniec osiedla Legionów. – W ostatnią niedzielę, pod wieczór, przechodzę koło pawilonu Spar i nagle moim oczom ukazuje się sarna. Szła tędy między ludźmi jak gdyby nigdy nic! Potem coś ją spłoszyło i dała nogę w stronę alejki betonowej w pobliżu Gemini Park. Gdzie uciekła, nie wiem. Ludzie byli tak samo zaskoczeni jak ja. Trochę wcześniej mój sąsiad opowiadał mi, że rankiem widział z balkonu pasącą się niedaleko kortów tenisowych sarnę. Nie uwierzyłem mu wtedy. Pomyślałem, że w miejscu, w którym tyle osób spaceruje ze swymi psami, nie jest to możliwe.
To nie był pierwszy sygnał o sarnach z „Falklandów”. TEMI już w sierpniu ub. roku podało informację o niezwykłych gościach z lasu. Wielu mieszkańców jest przekonanych, że sarny osiedliły się w licznych zaroślach, resztkach dzikiego sadu, rozciągającego się między blokami Os. Legionów i ul. Wojska Polskiego.

Dziczyzna pod domem
– To nieprawda – twierdzi Paweł Wałaszek, Powiatowy Lekarz Weterynarii w Tarnowie, który wraz z myśliwymi z PZŁ i funkcjonariuszami straży miejskiej dokonał lustracji terenu, o którym mowa. – Nie zauważyliśmy tam żadnych oznak stałej obecności saren. Wprawdzie w tamtym miejscu znajduje się pas zieleni, ale zbyt szczupły i zbyt ruchliwy, by sarny mogły bytować. One przychodzą prawdopodobnie z nieodległego lasu Lipie.
Dlaczego przychodzą, co je tutaj przyciąga? – Szukają jedzenia. Kiedy poszerzają się granice nieużytków, zwiększa się też zasięg dzikiej zwierzyny – odpowiada doktor Wałaszek. – Nikogo już nie dziwią sarny spotykane na obrzeżach miasta od strony Zawady, Bobrownik czy Zbylitowskiej Góry. Są widywane także w Koszycach Wielkich i Małych. Tam jednak zwierzęta te są uważane za naturalny składnik krajobrazu. Tu zaś mamy do czynienia ze szczególną sytuacją, gdyż dotyczy ona blokowiska, dużego skupiska ludzi.


Osiedlowa pokusa
Według ustaleń specjalnej inspekcji, na „Falklandach” nie pojawia się stado saren, ale pojedyncze sztuki. Najczęściej dzieje się to bardzo wczesnym rankiem lub pod wieczór.
– Naszym zdaniem, na razie nie ma problemu – uważa Jacek Pietrus, zastępca komendanta Straży Miejskiej w Tarnowie. – Nie wydaje się, by sarny mogły stanowić jakieś zagrożenie, także drogowe. Znaki ostrzegające przed dzikimi zwierzętami ustawia się na ich szlakach migracyjnych, które przecinają odcinek szosy. W tym przypadku nie zachodzą tego rodzaju przesłanki.
Pani Maria, mieszkanka osiedla, mówi, że sarny przychodzą na „Falklandy”, ponieważ są dokarmiane.
– Wiadomo mi, że niektórzy właściciele znajdujących się w pobliżu działek podrzucają sarenkom coś do jedzenia, uciechy jest sporo, zwłaszcza jeśli obserwują to dzieci.
– Jeśli jest tak rzeczywiście, to może wyniknąć z tego problem – mówi dr Wałaszek. – Po pierwsze, sarny nie wymagają dokarmiania, po drugie, mogą one wracać w te miejsca nawykowo. I wówczas będzie kłopot. Wiadomo, że myśliwi z PZŁ nie będą prowadzić polowań w terenie miejskim, a strażnicy nie mają dość możliwości, żeby próbować schwytać zwierzęta.

REKLAMA (2)

Nie spoufalać się
Powiatowy lekarz weterynarii radzi, aby nie spoufalać się z sarnami.
– To jednak jest dzikie zwierzę ze wszystkimi swoimi instynktami. W odruchu obronnym, gdy się czegoś lub kogoś przestraszy, może zacząć uciekać na oślep, robiąc sobie krzywdę. Dzieci nie powinny też głaskać sarny, gdyż nigdy nie wiadomo, co ona przynosi ze sobą na swojej skórze. Najlepiej dać spokój tym zwierzętom. Jeżeli nie będzie się ingerować w ich życie, być może już wkrótce przestaną wędrować w pobliżu osiedla. Nie powinno się ich płoszyć, puszczać psów, podejmować jakichkolwiek działań na własną rękę. Kiedy znów pokażą się sarny, najlepiej powiadomić o tym straż miejską.
Co ciekawe, w polskim prawie trudno znaleźć przepisy, które w bezpośredni i jednoznaczny sposób regulują kwestię postępowania w przypadku pojawienia się dzikiego zwierzęcia poza swoim naturalnym miejscem bytowania, w terenie zurbanizowanym. Nie wiadomo, kto wówczas powinien podjąć się stosownej interwencji, choć przyjmuje się, że obowiązek ten spada na organa gminy.
Za to prawo nie pozostawia cienia wątpliwości, że nie wolno przetrzymywać dzikiej zwierzyny w domostwach, co zresztą dla ich „właścicieli” może zakończyć się tragicznie. Przed laty na jednej z prywatnych posesji w pow. brzeskim trzymany był kozioł sarny. Kiedy gospodarzom wydawało się, że zwierzę zostało wystarczająco oswojone, kozioł w czasie rui zaatakował rogami jego „właścicielkę”. Kobieta z ciężkimi urazami jamy brzusznej trafiła do szpitala.

REKLAMA (3)

Uciekające daniele
Dziczyzny w miastach lub w bezpośrednim ich sąsiedztwie jest coraz więcej, gdyż pokusą staje się łatwo dostępny pokarm. Coraz śmielsze są dziki, ale w wielu miejscach w Tarnowie zjawiają się także kuny domowe. Można je spotkać wieczorami między innymi na „Falklandach”, jak przemykają chodnikami. W starym sadzie w pobliżu Osiedla Legionów od kilku lat bytują bażanty. Z osiedla położonego w rejonie ul. Ablewicza dochodzą informacje, że niedaleko stąd widywane są lisy, znacznie rzadziej zające.
Przed laty do centrum miasta, w pobliże Muzeum Etnograficznego przy ul. Krakowskiej, zawędrował borsuk. Dwa lata temu na ul. Urwanej pojawił się łoś. Zwierzę poważnie zraniło się o ogrodzenie domu i mimo pomocy weterynaryjnej nie udało się go uratować. W mieście widuje się też coraz więcej gatunków ptaków, które jeszcze niedawno trzymały się z daleka od ludzkich siedzib.
– Czasem obecność dzikich zwierząt w mieście bywa dokuczliwa – mówi zastępca komendanta miejskich strażników. – Mam na myśli przede wszystkim kuny, które mogą powodować szkody. Już nieraz nasi pracownicy, którzy przyjechali na nocną zmianę samochodem, rankiem musieli do domu wracać pieszo. Okazało się, że pod maskę pojazdu zakradła się kuna i przegryzła przewody.
Ostatnio strażników alarmowali mieszkańcy jednej z dzielnic, że spacerują tutaj daniele. Ustalono potem, że zwierzęta pochodziły z prywatnej hodowli i przedostały się przez wycięty w siatce ogrodzenia otwór.

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze