Sędziowie pod ostrzałem

0
Sedza sportowy
REKLAMA

Coraz częściej podczas meczów piłkarskich w niższych ligach dochodzi do ataków słownych i fizycznych na sędziów. W efekcie osoby, które swoją przyszłość chciałyby związać z sędziowaniem częściej, niż do tej pory zastanawiają się, czy na pewno jest to dobry pomysł.

Grozili śmiercią
W ostatnich tygodniach głośno było o skandalu, do jakiego doszło tuż po meczu piłkarskiej A‑klasy, w którym zmierzyły się drużyny z Luszowic (powiat dąbrowski) oraz LZS Strażak Karsy. Zawodnicy zespołu gospodarzy postanowili wyładować złość na sędziach, opuszczających stadion. Zajechali im drogę samochodem i grozili śmiercią. Sprawozdanie 19‑letniego sędziego, który prowadził to spotkanie, może mrozić krew w żyłach: Zawodnik z drużyny Luszowic po otrzymaniu wykluczenia użył gróźb – „Pojadę z tobą, znajdę cię, zaj**** cię”. Po zejściu z boiska w okolicy budynku klubowego zawodnik ten użył wobec arbitra słów – „Kur**, matole, ch***, nie wyjedziesz stąd”.
Po meczu za sędziami pojechał jeden z piłkarzy klubu z Luszowic. Swoim samochodem wyprzedził auto arbitrów i blokował drogę, po czym ustawił pojazd w poprzek jezdni, co skutkowało tym, że sędziowie musieli się zatrzymać. Za arbitrami jechał również inny samochód z kolejnymi dwoma zawodnikami z Luszowic. Przy wyprzedzaniu pojazdu sędziów jeden z piłkarzy użył gestu sugerującego podcięcie gardła. O incydencie poinformował policję asystent głównego arbitra meczu.
W efekcie Komisja Dyscypliny Podokręgu Piłki Nożnej w Żabnie postanowiła, że jeden z zawodników za wybitnie niesportowe zachowanie, blokowanie drogi i grożenie sędziom otrzymał karę dożywotniej dyskwalifikacji. Drugi piłkarz klubu z Luszowic doczekał się rocznej banicji, natomiast dwójka kolejnych graczy tego zespołu została zdyskwalifikowana do końca sezonu 2019/2020. Ukarano również sam klub, który musi zapłacić 3400 złotych, a do końca sezonu mecze rozgrywać będzie na boisku oddalonym o co najmniej 15 kilometrów od swojego stadionu.

REKLAMA (3)

75 zł za mecz B‑klasy
Ryszard Świerczek, przewodniczący Kolegium Sędziów Tarnowskiego Okręgowego Związku Piłki Nożnej mówi, że takie sytuacje powodują, iż osób chcących sędziować mecze będzie coraz mniej. – Każdego roku na organizowanych przez nas kursach sędziowskich pojawia się około 14‑18 osób. Z tego tylko kilkoro zostaje arbitrami piłkarskimi. Dlaczego chcą być sędziami? Z miłości do futbolu. Jedni nie mieli wystarczająco dużo talentu, aby biegać za futbolówką, inni zaś po zawieszeniu piłkarskich butów na kołku, decydują się powiesić na szyi sędziowski gwizdek. Bycie sędzią na najniższych szczeblach piłkarskich to przede wszystkim hobby. Na co dzień są lekarzami, prawnikami, strażakami, a w weekendy zakładają stroje sędziowskie. W naszym okręgu jest nieco ponad 60 sędziów, wśród których mamy pięć pań. Zarobki nie są duże. W B‑klasie sędzia za mecz dostaje 75 zł, w A‑klasie 130 zł, a w lidze okręgowej około 150 zł.
Od lat postawa wobec sędziów piłkarskich niewiele się zmienia, jednak dziś więcej spraw jest nagłaśnianych. – Ogólnopolska akcja #SzacunekDlaArbitra przynosi efekty. Jeżeli ktoś bywa świadkiem sytuacji, w której sędzia piłkarski jest zastraszany lub wyzywany, od razu nagłaśnia sprawę. Gdyby arbitrzy mieli reagować czerwonymi kartkami na każde przekleństwo wypowiedziane z ust zawodników, to 80 proc. spotkań musiałoby kończyć się przed czasem. Sędziom na pewno powinno się gwarantować większe bezpieczeństwo. Wiele stadionów w niższych ligach nie ma odgrodzonych trybun od linii bocznych boiska, przy których biegają sędziowie z chorągiewkami. Wystarczy, że podchmielony kibic zrobi dwa kroki, by znaleźć się przy arbitrze bocznym, a to już potencjalnie niebezpieczna sytuacja. Warto zwrócić uwagę również na fakt, że są w naszym okręgu kluby, które grając w najniższych ligach, mają mnóstwo kibiców. Idealnym przykładem jest KS Rzepiennik Strzyżewski. Pomimo, że jest to klub z B‑klasy, na jego ligowe mecze przychodzi 150‑190 kibiców! Takiej liczby fanów na stadionie nie mają nawet III‑ligowe kluby. To pokazuje, że w najniższych ligach trzeba zadbać o bezpieczeństwo sędziów, bo podczas spotkań trudno spodziewać się firm ochroniarskich, których zatrudnienie wiąże się z olbrzymimi kosztami dla klubów.

REKLAMA (2)

Lista niechcianych wyjazdów
Jeden z sędziów, pragnący zachować anonimowość, mówi, że wielu jego kolegów po fachu ma listę miejscowości, do których na mecze ligowe boi się jeździć. – W swoim gronie często rozmawiamy, gdzie sędziuje się dobrze, gdzie źle i gdzie można spodziewać się problemów. Znani z głośnego dopingu są kibice A‑klasowej drużyny KS Rzuchowa. Nie zawsze jednak ten doping jest kulturalny i często z ich ust można usłyszeć mnóstwo wyzwisk pod swoim adresem. Wiem, że jeden z moich kolegów chciał nawet zabrać ze sobą na mecz… własną kamerę, by nagrać kibiców i ich okrzyki, a następnie oddać sprawę do sądu za zniesławienie. Nie zawsze problemem są jedynie kibice. Na naszej piłkarskiej mapie nie brakuje klubów, gdzie sędziów atakują piłkarze, trenerzy czy prezesi. Jadąc sędziować mecz mamy wcześniej przygotowaną listę zawodników, na których musimy uważać, bo lubią grać „nieczysto”, lub trenerów i prezesów, którzy potrafią podgrzewać złe emocje.
Łukasz Giemza mecze w naszym okręgu sędziuje od 18 lat. Do tej pory nie był fizycznie atakowany przez piłkarzy bądź kibiców, jednak napaści słownych pod swoim adresem nie potrafi zliczyć. – Z zawodu jestem strażakiem, więc mam silną psychikę. Nie wszyscy jednak potrafią sobie poradzić z nagonką. Do dziś pamiętam historię, kiedy jeden z moich kolegów zaraz po kursie pojechał poprowadzić spotkanie w niższej lidze. Zabrał na nie swoją dziewczynę. Kiedy ta usłyszała, jakimi określeniami nazywali go kibice, zakazała mu dalszego sędziowania. W ten sposób bardzo szybko zakończył swoją przygodę z gwizdkiem. Pamiętam mecz, podczas którego kibic rzucił butelką z napojem i omal nie uderzył w głowę jednego z trójki sędziów. Innym razem wychodząc z szatni po meczu, zastaliśmy nasz samochód ze spuszczonym powietrzem z kół, a stadion opuszczaliśmy w eskorcie policji – mówi Łukasz Giemza i dodaje, że trudno wymagać od przedstawicieli klubów z niższych lig zapewnienia bezpieczeństwa arbitrom, skoro nawet podczas meczów międzynarodowych dochodzi do niebezpiecznych sytuacji. – Jednym z wymogów, by sędziowie czuli się bezpieczni na meczach, jest nie tylko zatrudnianie firm ochroniarskich, ale przede wszystkim edukacja kibiców i uświadomienie, że arbiter poświęca swój wolny czas i życie rodzinne temu, aby poprowadzić mecz ich drużyny.

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze