Szkolna burza wokół dyrektorskiego fotela

0
IV LO zso dyrektor
IV LO-zso-dyrektor
REKLAMA

Do Zespołu Szkół Ogólnokształcących nr 1 w Tarnowie Mościcach uczęszcza ponad 1200 uczniów: w Szkole Podstawowej nr 17 uczy się 300 dzieci, w Gimnazjum nr 10 – przeszło 300, a w IV LO – ponad 600 osób. W marcu Marek Smoła, wieloletni dyrektor placówki i jedyny kandydat na to stanowisko na najbliższe pięć lat, nie uzyskał akceptacji większości 12‑osobowej komisji konkursowej. Magistraccy urzędnicy przekonywali, że istnieją tylko dwa rozwiązania tej sytuacji: powołanie na dziesięć miesięcy na stanowisko pełniącego obowiązki dyrektora dotychczasowego wiceszefa szkoły albo po uzgodnieniu z kuratorium oświaty wskazanie nowego dyrektora na pięć lat.
– Wprawdzie ustawa o systemie oświaty nie zakazuje przeprowadzenia drugiego konkursu na szefa placówki, ale z drugiej strony nie wskazuje takiej drogi do rozwiązania problemu – tłumaczy Daniela Motak, rzeczniczka prasowa Urzędu Miasta Tarnowa.
Dlatego prezydent Roman Ciepiela skorzystał z jednej ze wspomnianych wcześniej możliwości i zaproponował dyrektorski fotel Barbarze Kuklewicz, obecnie szefowej tarnowskiego Gimnazjum nr 4. I chociaż prezydent nie wręczył swojej kandydatce aktu powołania, samo jej wskazanie wywołało burzę wśród rodziców dzieci uczęszczających do mościckiej szkoły, nauczycieli placówki oraz sporej części środowiska Mościc.

Nie chcą obcego dyrektora
Rodzice nie chcą, by na dyrektorski fotel została powołana osoba z zewnątrz, której nie znają i która nie została wyłoniona w konkursie.
– Dlaczego od momentu objęcia przez panią Kuklewicz stanowiska dyrektora Gimnazjum nr 4 tak bardzo zmniejszyła się liczba uczniów w tej szkole? W roku szkolnym 2006/2007 było 28 klas, dziś jest ich 14. Byliśmy w sąsiadującej z tą placówką Szkole Podstawowej nr 8, gdzie dzieci wcale nie ubywa – dziwi się Jacek Galus, przewodniczący Rady Rodziców w ZSO nr 1 w Mościcach.
Przejrzano też wyniki Edukacyjnej Wartości Dodanej, czyli metody pozwalającej oszacować wkład szkoły w osiągnięcia egzaminacyjne uczniów.
– W ostatnich latach wyniki nauczania w Gimnazjum nr 4 znacznie się pogorszyły, spadając nawet o 5 punktów w niektórych przedmiotach. Gdy porównamy je z efektami w naszym gimnazjum, różnica jest bardzo duża – dodaje szef rady.
Rodzice domagają się powołania na stanowisko tymczasowego szefa placówki jednego z dwóch obecnych wicedyrektorów, którym nieobce są problemy szkoły i uczniowskie środowisko, co spowoduje, że dzieci i młodzież nie odczują kadrowych zmian na własnej skórze.
– Nie zajmuję się roszadami personalnymi. Interesuje mnie tylko, jak będzie wyglądała działalność szkoły za miesiąc, rok lub dwa. Nie chcę, by jakość nauczania była na niższym poziomie – przekonuje matka dziewczynki uczącej się w podstawówce. – Może okazać się, że na zmianie dyrektora szkoła wiele zyska. Ale jaką mam obecnie gwarancję, że tak się rzeczywiście stanie? Albo czy sytuacja będzie na tyle stabilna, że nie będę musiała martwić się o dziecko? Podobnie zaniepokojonych rodziców jest bardzo dużo.

Co przyniosła kontrola?
Niedawno w szkole podstawowej wchodzącej w skład ZSO była przeprowadzana kontrola kuratorium, sprawdzająca wymagania w zakresie indywidualizacji procesów nauczania i respektowania norm społecznych. Stwierdzono, że w jednym z kilkunastu badanych obszarów placówka nie spełnia wymogów, ale rodzice i nauczyciele nie zgadzają się z pokontrolną opinią. Na dowód przedstawiają średnią uczniowskich ocen z egzaminów końcowych, przewyższającą inne tarnowskie placówki.
– Nie zgadzamy się również z zarzutami, że szkoła nie spełnia wymogów pod względem bezpieczeństwa. Moja uczęszczająca do liceum córka nigdy się na to nie skarżyła – twierdzi tarnowianka, która sama przed laty uczęszczała do tej szkoły, a teraz posyła do niej dzieci. – Uczniowie uczą się życia w społeczeństwie, każdy każdego szanuje. Dzieci w najmłodszych klasach chcą być jak młodzież licealna, by osiągać najlepsze wyniki w nauce. W szkole funkcjonuje dobry system motywacyjny, dlatego placówka ma dużo uczniów.
Nauczyciele ZSO spoglądają na to, co się wokół nich dzieje, z pewnym niesmakiem.
– Nasza szkoła nigdy nie była, nie jest i pewnie nie będzie placówką problemową. Uczęszczają do niej uczniowie z różnych rejonów Tarnowa, rodzice chcą przywozić dzieci nawet z okolicznych miejscowości. Dajemy z siebie wszystko i osiągamy sukcesy w nauczaniu, a nieprzychylne opinie są dla nas krzywdzące – słyszymy w pokoju nauczycielskim.
Dyrektor placówki Marek Smoła dodaje, że ostatnie zamieszanie nie służy szkole.
– To najgorsze, co może spotkać placówkę. Aczkolwiek nie zostało ono wywołane przez nas – przyznaje.
Efekty niedawnej kontroli są takie, że szkoła podstawowa musi przygotować program naprawczy. W prace zamierzają włączyć się rodzice, by wyeliminować jakiekolwiek dotychczas spotykane błędy.
– Czy to pomoże przekonać prezydenta do naszych racji? Wierzymy, że tak – kwitują.

REKLAMA (2)

Piszą pisma do magistratu
Zamieszanie wokół zespołu szkół w Mościcach porusza również środowisko dzielnicy.
– Nasza działalność dotyczy głównie IV liceum, ale mamy na względzie dobro całej szkoły. Podjęte przez magistrat procedury bardzo nas niepokoją, dlatego wystosowaliśmy pismo do Romana Ciepieli, w którym prosimy prezydenta o decyzję z uwzględnieniem głosów rodziców, nauczycieli, środowiska lokalnego i naszego stowarzyszenia. Ogólna akceptacja dyrektora zagwarantuje w przyszłości dobrą współpracę, konieczną do prawidłowego funkcjonowania szkoły – podkreśla przedstawiciel Stowarzyszenia Absolwentów i Przyjaciół IV LO w Tarnowie.
Z kolei zdaniem Anny Krakowskiej, radnej, wiceprzewodniczącej Towarzystwa Przyjaciół Mościc, nie można występować przeciwko przeprowadzonym procedurom konkursowym czy kwestionowaniu prawa, lecz może niepokoić sposób zarządzania miejską oświatą.
– Mimo kierowanych próśb do prezydenta problem w ZSO eskaluje – uważa radna. – Jeśli słyszymy, że rodzice są zadowoleni z pracy szkoły, a wyniki uczniów na różnych poziomach kształcenia sytuują placówkę w tarnowskiej czołówce, to pojawia się pytanie: co decyduje o rezygnacji z kolejnego konkursu i wskazaniu nowego dyrektora z zewnątrz? Dlaczego mimo negatywnych opinii rodziców i nauczycieli prezydent trwa przy swoim stanowisku? Czy zarzuty związane z indywidualizacją procesu nauczania w Szkole Podstawowej nr 17 są na tyle poważne, by mogły wyeliminować szansę jednego z wicedyrektorów do pełnienia funkcji szefa zespołu? Szkołę ukończyło troje moich dzieci, nigdy nie słyszałam o przypadkach indywidualnych zaniedbań ucznia, wymagającego szczególnej pomocy. Pozostaje nam tylko apelować o zdrowy rozsądek.

REKLAMA (3)

Nic nie jest przesądzone?
Barbara Kuklewicz nie zamierza na siłę przekonywać nieprzychylnych jej rodziców, że szkoła, której szefuje, jest placówką dobrą, bezpieczną i osiągającą wyniki na miarę możliwości dzieci. Zauważa tylko, że na stronie internetowej gimnazjum można sprawdzić, że od pięciu lat nabór uczniów jest na tym samym niezmiennym poziomie.
– Rodzice i nauczyciele nie chcą zmiany i świadomie się jej przeciwstawiają. Staram się ich zrozumieć, tłumacząc, iż opór wobec zmiany jest naturalną reakcją na nowy, odmienny stan rzeczy. Rodzice mówią o swoich obawach, które dotyczą przyszłości szkoły, efektów nauczania oraz funkcjonowania placówki w okresie wdrażania reformy. Myślę, iż przyczyną ich obaw nie jest zmiana dyrektora sama w sobie, ale subiektywna wizja trudności, które mogą pojawić się wraz z osobą spoza środowiska Mościc – mówi dyrektorka gimnazjum.
Magistraccy urzędnicy nie widzą niczego złego w przeprowadzonej procedurze mającej na celu wyłonienie szefa ZSO nr 1.
– Barbara Kuklewicz jest kandydatką na stanowisko dyrektora zespołu szkół, wskazaną zgodnie z art. 36a ust. 4 o systemie oświaty przez prezydenta Tarnowa. Roman Ciepiela złożył propozycję kierowania placówką przez pięć lat, począwszy od 1 września 2017 roku, w uzgodnieniu z Kuratorium Oświaty, które wyraziło pozytywną opinię o kandydaturze – podkreśla Bogumiła Porębska, dyrektorka Wydziału Edukacji UMT. Szefowa miejskiego szkolnictwa dodaje jednak, że Barbara Kuklewicz nie została jeszcze powołana na dyrektorskie stanowisko w ZSO.
– Do 31 sierpnia szkołą kieruje aktualny dyrektor i do tego czasu prezydent nie powierzy tej funkcji nikomu innemu. Żadna nieodwołalna decyzja dotąd nie zapadła – uspokaja. – Po protestach w sprawie obsady stanowiska dyrektora prezydent Tarnowa dwukrotnie rozmawiał z rodzicami. Planowane są kolejne spotkania. Dalsze decyzje zapadną po ich zakończeniu i po przedstawieniu przez szkołę programu naprawczego, bo należąca do zespołu Szkoła Podstawowa nr 17 musi przygotować taki program. Placówka ma na to czas do 31 maja.
Kolejne spotkanie z rodzicami będzie więc możliwe w czerwcu, a dopóki nie ma ostatecznej decyzji, każde rozwiązanie jest brane pod uwagę. Prezydent Ciepiela zapewnia, że przy ustaleniach uwzględni opinie rodziców.
– Stanowisko każdego środowiska jest dla nas ważne. Liczę, że powstanie wspólna – nasza i rodziców – linia w tej sprawie. Bierzemy pod uwagę ich zastrzeżenia i wątpliwości, ale oczywiście niczego dzisiaj nie przesądzamy. Ważne są argumenty, choć rozumiem, że gdy chodzi o dzieci, emocje przeważają. Dziś nic jeszcze nie jest przesądzone – podsumowuje.

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze