Pani Agnieszka z Tarnowa na zabieg kręgosłupa czekała w sumie pięć lat. Taki termin wyznaczono jej w Klinice Neurochirurgii działającej w Szpitalu Wojewódzkim im. św. Łukasza. Jakież było jej zdziwienie, gdy okazało się, że operacji nie będzie, bo w międzyczasie lekarz, który się nią opiekował, zrezygnował z pracy, a szpital nie tylko nie poinformował jej o tym fakcie, ale i nie przyporządkował do żadnego innego medyka.
Pacjentka, która liczyła na poprawę zdrowia, musi teraz na własną rękę szukać pomocy, a całą procedurę leczenia rozpoczynać od nowa.
– Moje leczenie i moja nadzieja na poprawę zdrowia nagle się zatrzymały, niestety choroba – nie. Przeciwnie – ból kręgosłupa jest tak dolegliwy, że w nocy w ogóle nie śpię. Każdego dnia funkcjonuję dzięki silnym lekom przeciwbólowym. Liczyłam, że zabieg, na który czekałam pięć lat, wszystko zmieni. Niestety, nie odbędzie się. Po pięciu latach czekania na operację usłyszałam, że mojego lekarza już w szpitalu nie ma, przeniósł się do placówki powiatowej w sąsiednim miasteczku – relacjonuje niespełna pięćdziesięcioletnia pani Agnieszka, która skontaktowała się z naszą redakcją.
Na domiar złego, szpital nie poinformował pacjentki o zaistniałej sytuacji, nie przyporządkował również do żadnego innego medyka. – Zostałam z niczym, zmarnowałam czas, a teraz muszę szukać pomocy gdzie indziej – żali się tarnowianka.
To tylko fragment tekstu… |
![]() REKLAMA (3)
Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów. Wykup nielimitowany dostęp BEZ REKLAM do wszystkich treści i wydań elektronicznych tygodnika TEMI. Jesteś już subskrybentem? Zaloguj się |

























