Tarnów – ma czy miał najlepszy czas?

5
Na pewno dzisiejszy czas nie jest dla Tarnowa czasem największej rozbudowy
Na pewno dzisiejszy czas nie jest dla Tarnowa czasem największej rozbudowy
REKLAMA

Roman Ciepiela, prezydent Tarnowa, konsekwentny jest w twierdzeniu, że miasto nad Białą przeżywa obecnie swój najlepszy okres. Pogląd ten wyraża publicznie – ostatni raz do jego słuszności przekonywał na wrześniowej sesji Rady Miasta, podczas której nie otrzymał wotum zaufania. Punkt widzenia prezydenta budzi wiele komentarzy i emocji. Czy na pewno Tarnów znalazł się teraz w najlepszym dla siebie czasie? Czy w przeszłości nie miał bardziej sprzyjających okresów rozwoju? Czy najlepsza pod tym względem dla miasta nie okazała się jednak epoka… Polski Ludowej?

Kiedy nieco ponad rok temu prezydent Ciepiela po raz pierwszy wygłosił pogląd, iż „Tarnów znajduje się w najlepszym okresie w swoich dziejach”, natychmiast wzbudził tym liczne kontrowersje. Pojawiło się wiele opinii, na ogół krytycznych, czasem nawet złośliwych. Obrońców prezydenckiej tezy trudno było zauważyć.
Ale Roman Ciepiela nie przejął się tym. W wrześniu tego roku, gdy walczył – nieskutecznie – o wotum zaufania wśród radnych, powtórzył to, co powiedział wcześniej: „Żyjemy w najlepszym w historii naszego kraju i najlepszym okresie historii naszego miasta. Dowodem niech będzie to, że Tarnów się bogaci. Na jednego statystycznego tarnowianina przypada majątek o wartości ponad 18 tysięcy zł. W ciągu roku majątek miasta wzrósł o 6,9 procent. Staliśmy się wszyscy bogaci. Dochody w 2019 roku są większe o ponad 40 milionów od zakładanego planu z 1 stycznia 2019”.
Wcześniej prezydent mówił o rosnącym w porównaniu z poprzednimi latami budżecie miasta, budżecie rozwojowym, o realizacji wielu istotnych inwestycji.

Trzecie miasto galicyjskie
Czy rzeczywiście Tarnów przeżywa teraz swój złoty czas? Nim odpowiemy na to pytanie, warto zwrócić się ku przeszłości, prześledzić losy miasta. Ma ono w swoich dziejach okresy wzlotów, które przypadały na różny czas. W Encyklopedii Tarnowa historycy K. Bańburski, K. Koprowski, K. Moskal, A. Szpunar zgodnie piszą: „Największy rozwój Tarnowa przypada na wiek XVI, kiedy jego dziedzicem był hetman wielki koronny Jan Tarnowski, znakomity gospodarz i organizator”. W tym okresie miasto się szybko rozbudowywało, miało zmodyfikowany system murów obronnych typu bastionowego i 200 kamienic należących do bogatych panów i kupców, niekiedy misternie przyozdobionych. Gród liczył 1,5 – 2 tys. mieszkańców, korzystał z licznych przywilejów. Do dzisiaj szczęśliwie zachowały się materialne dowody tamtej świetności Tarnowa.
Wydaje się, że z perspektywy minionego czasu łatwo wyodrębnić trzy okresy wyraźnego rozwoju miasta. O pierwszym już była mowa wyżej. Drugi okres przypada – dość paradoksalnie – na czas zaborów. Austriacy rozbudowali miasto w kierunku południowym, wytyczyli nowe szlaki komunikacyjne, powstał nowy układ drogowy, który przetrwał do dziś: z ulicami Krakowską, Wałową, Lwowską, Bernardyńską, Szeroką. Powstało wiele ważnych gmachów użyteczności publicznej, uruchomiono ważne połączenia kolejowe z Krakowem i Lwowem, w pierwszej połowie XIX wieku Tarnów stał się zalążkiem dużego ośrodka przemysłowego. Licząc niemal 22 tys. mieszkańców był trzecim co do wielkości miastem w Galicji – po Lwowie i Krakowie.

Boom kupiony za kredyt
Trzeci okres intensywnego rozwoju to epoka PRL. Czy to się komu podoba, czy nie, miasto wtedy rosło jak na drożdżach, a świadczą o tym liczby. W ciągu jednego dwudziestolecia, w latach 1955 – 1976, liczba mieszkańców miasta wzrosła z 55,5 tys. do 100 tysięcy. Z tego punktu widzenia był to najszybszy rozwój Tarnowa w jego długiej historii. Przypadł on zwłaszcza na okres gierkowskiego boomu w latach 70., zafundowanego przez ówczesny rząd za wiele drogich kredytów pobranych na Zachodzie. Od podstaw budowano wtedy wielkie osiedla, rozrastał się przemysł, powstały „drugie” Azoty zatrudniające wraz z „pierwszymi” 14,5 tys. ludzi. Siłą rozpędu tempo to do pewnego stopnia zostało utrzymane już po upadku PRL, do połowy lat 90. W 1996 roku Tarnów, wciąż jeszcze miasto wojewódzkie, osiąga największą w swojej historii liczbę mieszkańców: 122,3 tys.
Trudno oczywiście gloryfikować okres Polski Ludowej jako – być może – pod względem rozwojowym najkorzystniejszy w dziejach miasta. Obok niewątpliwych osiągnięć systematycznie narastały zaniedbania i zacofanie w wielu dziedzinach; ze strony ówczesnej władzy było wiele poważnych zaniechań i błędnych decyzji, które odbijały się na sytuacji miasta.

REKLAMA (2)

Mogło być lepiej
Nie można się też wyzbyć przekonania, że jeśli w ciągu czterdziestu kilku lat od zakończenia II wojny światowej w Polsce panowałyby inne warunki ustrojowe, społeczne i gospodarcze, postęp – przecież nie tylko w Tarnowie – byłby znacznie większy. Mogło być więcej, szybciej i lepiej, choć już nigdy się o tym nie dowiemy.
Czy – powracając do kontrowersyjnej tezy prezydenta Ciepieli – obecnie Tarnów przeżywa najlepszy okres w swoich dziejach? Trzeba zacząć od tego, że proste porównania historyczne, międzyepokowe, nie są – rzecz jasna – w pełni wiarygodne i miarodajne. Względne bywają kryteria i punkty odniesienia.
Na pewno jednak dzisiejszy czas nie jest dla Tarnowa czasem ani największej rozbudowy, ani zyskiwania przezeń ważnej pozycji na mapie kraju. Po utracie statusu miasta wojewódzkiego ta pozycja mocno osłabła. Wielu, odpowiadając prezydentowi, twierdzi, że mamy teraz najgorszy okres, nie uwzględniając nawet czasu pandemii, która też ma wpływ na sytuację.

REKLAMA (3)

W środku tabeli
Prawdą jest, co wykazują niektóre opracowania, że Tarnów znajduje się w grupie miast najprędzej tracących funkcje społeczno-gospodarcze. Fatalne są wskaźniki demograficzne z jeszcze gorszymi prognozami na przyszłość; ludność Tarnowa jest statystycznie najstarsza w Małopolsce, tempo zmniejszania się liczby mieszkańców bardzo wysokie, wskaźnik migracji zarobkowej także. Brakuje dużych inwestycji przemysłowych, które wniosłyby do miasta najnowocześniejsze technologie przyciągające kadrę o najwyższych kwalifikacjach. Niskie zarobki, marne perspektywy dla młodych, którzy na ogół nie postrzegają Tarnowa jako atrakcyjnego dla siebie miejsca. W końcu zadłużenie miasta, choć inne samorządy mają ten sam kłopot.
Prawdą jest też, że podobny los dzieli na przykład wiele byłych miast wojewódzkich, bo jest on rezultatem ogólnej sytuacji w kraju, ale dopiero szczegółowa analiza mogłaby dać odpowiedź na pytanie, jak na tym tle radzi sobie Tarnów. Wydaje się, że jest on gdzieś pośrodku tabeli. Tyle że Tarnów to miasto ciągle 100-tysięczne, z większym potencjałem, a potencjał ten ciągle nie jest w pełni wykorzystany. Widoków na przełom na razie nie ma, impas trwa.
Ale też Tarnów nie jest na skraju upadku, jak twierdzą niektórzy, a nie jest ich mało. Wśród tych, którzy są zdania, że miasto przeżywa teraz renesans, na razie jest tylko prezydent Ciepiela.

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
5 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze