W miejskiej radzie po staremu

0
rada miejska
zdjęcie archiwalne - rada miejska
REKLAMA

Po zerwaniu przez PO koalicji z Tarnowianami opozycja ma obecnie większość w miejskim samorządzie.
Dlatego głośno było, że może dojść do odwołania wywodzącego się z PO przewodniczącego rady, a także niektórych szefów komisji.Pierwszego ruchu w tym kierunku nie wykonał jednak nikt z dwóch największych opozycyjnych klubów, czyli Tarnowian i PiS, lecz Jakub Kwaśny z SLD. Złożył w kancelarii rady miejskiej wniosek o odwołanie Światłowskiego.
Dlaczego? Przecież głośno jest o tym, że PO w przyszłości najchętniej chciałaby właśnie z SLD utworzyć koalicję, a Kwaśny – gdyby do nawiązania współpracy doszło – miałby największe szanse na zostanie wiceprezydentem Tarnowa.
Mówi się, że był to celowy wybieg działacza lewicy, by w rzeczywistości do odwołania przewodniczącego nie doszło i Tarnowianom trudniej było się dogadać z PiS. Po pierwsze, prawicowym radnym ciężko było podpisać się pod wnioskiem złożonym przez SLD, a po drugie, zostali przyparci do muru, bo czas naglił, a wiadomo było, że żadnych uzgodnień PiS z Tarnowianami jeszcze nie poczyniło.
Gdy na początku ubiegłego tygodnia odbyły się posiedzenia komisji, którymi kierują radni PO i żadne wnioski o zmianę przewodniczących nie padły, wiadomo było, że nie ma porozumienia między przeciwnikami Platformy w radzie, a plan Kwaśnego – jeśli taki był naprawdę – w pełni się powiódł. Nic nie stało się nawet na posiedzeniu komisji sportu, choć niektórzy radni zapowiadali wielką rewolucję. Poddano wprawdzie miażdżącej krytyce tegoroczny podział miejskich pieniędzy na kluby sportowe i stowarzyszenia realizujące zadania z zakresu sportu, ale przewodnicząca Agnieszka Wolińska z PO zachowała stanowisko, choć Tarnowianie z PiS posiadają zdecydowaną większość w tej komisji.Czwartkowa sesja rady miejskiej przebiegała bardzo spokojnie, wniosku o odwołanie Światłowskiego nie głosowano, gdyż oprócz Kwaśnego podpisał się po nim jeszcze tylko jeden radny SLD – Krzysztof Bazuła.Czy to oznacza, że dwa największe opozycyjne względem PO kluby nie chcą funkcji w radzie? Chcą Tarnowianie, którzy pragną zrewanżować się niedawnemu koalicjantowi za odwołanie wiceprezydent Doroty Skrzyniarz oraz wycinanie ich ludzi z posad w Urzędzie Miasta Tarnowa. Nie chce natomiast PiS, gdyż w tym ugrupowaniu doszli do wniosku, że nawiązywanie teraz współpracy z Tarnowianami, których Platforma obrzuca błotem i obciąża odpowiedzialnością za degradację i kompromitację miasta, mogłoby zaszkodzić w zbliżających się wyborach samorządowych.
W dodatku nie ma pewności, że zarówno Tarnowianie, jak i PiS w kluczowych głosowaniach personalnych przeciwko Platformie będą dysponowali rzeczywiście taką liczbą głosów, jaka wynika z obliczeń. W PiS na przykład nie są pewni zachowania radnej Anny Czech, która jest dyrektorem Szpitala im. św. Łukasza. Nie jest tajemnicą, że zawdzięcza utrzymywanie dyrektorskiej posady niektórym politykom PSL, mówi się nawet, że w następnych wyborach samorządowych może być kandydatem tego ugrupowania. A PSL już zapowiedział, że tym razem wystawi własne listy w Tarnowie w wyborach do rady miejskiej. Gdyby udało się wywalczyć kilka mandatów, to po cichu liczy w mieście na wpływy, a te mógłby uzyskać dzięki współpracy z PO.
Roman Ciepiela, którego Platforma zamierza desygnować jesienią do walki o prezydenturę, podobno chętnie widziałby w wiceprezydenckim fotelu swojego współpracownika z zarządu województwa małopolskiego, ludowca Stanisława Sorysa.

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze