
Od pierwszych dni odgłosy wojny, która trwa w Ukrainie, docierają także do Polski. Mieszkańcy miejscowości położonych wzdłuż wschodniego pasa kraju, obok granicy państwowej, są szczególnie zaniepokojeni. Oni słyszą i widzą wojnę czasem już z odległości dwudziestu kilometrów. Boją się zabłąkanej rakiety, która nieoczekiwanie mogłaby spaść na ich okolicę.
– Ludzi obudziły huki. Było koło piątej rano. Zadrżały szyby w oknach, zatrzęsły się drzwi we framugach. Mieszkam dwa i pół kilometra w linii prostej od granicy z Ukrainą – mówi Franciszek Furman, sołtys wsi Wielkie Oczy.
Wielkie Oczy to nieduża miejscowość położona w powiecie lubaczowskim, osiem kilometrów na północny wschód od przejścia granicznego w Korczowej. W okresie międzywojennym administracyjnie należała do obwodu jaworowskiego w województwie lwowskim.
Kiedy rozlegały się huki gdzieś na wschodzie, przestraszeni mieszkańcy zerwali się z łóżek.
– Słysząc gwałtowne odgłosy rzuciłem się do okna i zobaczyłem, że w innych domach też zaświeciły się światła i ludzie stojąc w oknach wypatrują, co się stało – relacjonuje sołtys Furman.
Na niebie było widać łuny, ktoś miał dostrzec także słupy kłębiącego się dymu. Niektórzy próbowali utrwalić ten widok za pomocą smartfonów.
– Przed siódmą rano wybrałem się na mszę do kościoła. Wszyscy mówili tylko o tym. Wiedzieli już, co się nad ranem stało.
Więcej kamuflażu
To był atak rakietowy przeprowadzony przez wojska Putina na zachodzie Ukrainy. Bomby spadły na Międzynarodowe Centrum Operacji Pokojowych i Bezpieczeństwa w Jaworowie, w którym bywają także żołnierze NATO. Bardziej znane jest ono jako poligon wojskowy; znajduje się około 40 kilometrów od Lwowa i nieco ponad 20 kilometrów od granicy z Polską. Podczas nalotu zginęło 35 osób, a 130 zostało rannych.
Gen. Waldemar Skrzypczak tak komentował to wydarzenie w rozmowie z radiem RMF FM: „Poligon Jaworów jest miejscem, gdzie prawdopodobnie są formowane oddziały z ochotników, czyli te >>legiony ukraińskie<<, które są formowane na polecenie prezydenta Zełenskiego. Wydaje się, że takich uderzeń będzie więcej, ponieważ Rosjanie mają rozpoznanie, prawdopodobnie też agentów, którzy informują na bieżąco rosyjskie dowództwo, co i gdzie się dzieje. W związku z tym te uderzenia będą częstsze na rejony, gdzie formują się legiony”.
Rosja próbuje też niszczyć łańcuchy transferu broni z Zachodu, dlatego – zdaniem gen. Skrzypczaka – będzie je trzeba bardziej kamuflować.
W Wielkich Oczach ludzie mają dobrą orientację, co się dzieje i czasem się boją, aby jakaś zabłąkana rosyjska rakieta nie spadła na ich ziemię. Co to jest dla niej dwadzieścia kilometrów w tę czy inną stronę, gdyby doszło do wojskowej pomyłki?
To nie jest burza
– Wielu z nas w pierwszym odruchu wydawało się, że te odczuwalne nad ranem w mieszkaniach wstrząsy to efekt jakiejś niespodziewanej burzy, jakiejś nawałnicy, bo przecież dzisiaj takie rzeczy zdarzają się coraz częściej – opowiada Albert Hawryluk, wójt gminy Wielkie Oczy. – Kiedy wstałem z łóżka, od razu włączyłem komputer myśląc, że może znajdę w internecie najbardziej aktualne wiadomości. Ale to była zbyt świeża sprawa, by ktoś zdążył o niej poinformować. Oczywiście, domyśliliśmy się, że musi chodzić o wojnę w Ukrainie, na którą znowu spadły rakiety.
Jan Dewojno tej nocy oczekiwał telefonów. Tak jak od kilkunastu już dni. Jest sołtysem małej wioski Skolin, najbardziej wysuniętej w gminie na wschód. Stąd dobrze widać już pierwsze zabudowania ukraińskich osad. We wsi, podobnie jak w sąsiednich miejscowościach, zorganizowano punkt pomocowy dla uchodźców, którzy przemieszczają się od strony Korczowej. Niekiedy sołtys Dewojno otrzymuje nocami telefony, żeby wstać i otworzyć punkt, bo właśnie pojawili się Ukraińcy, którzy potrzebują wsparcia.
Daleko słychać
– Mieszkam przy drodze, widzę ciągle autobusy i busy, które wjeżdżają do nas od wschodu. Widzę tych ludzi, ale najbardziej żal mi dzieci. Co one są temu wszystkiemu winne? – mówi sołtys Dewojno. – Czasami myślę, gdzie byśmy my, Polacy, uciekali, gdyby nas napadli Rosjanie. Do Niemca?…
Sołtys ma znajomą Ukrainkę, która mieszka w okolicach Niemirowa, miasta w rejonie jaworowskim.
– Dzwoniłem do niej. Ona twierdziła, że tamtej nocy też spadły tam rakiety, jeszcze bliżej granicy z Polską. Byłem w Niemirowie kiedyś, jest tam znane sanatorium. W przeszłości były tam też jednostki wojskowe, aby tylko Rosjanie nie szukali ich rakietami. Ludzi strach ogarnia, bo w razie czego co byśmy, biedni, zrobili?
Ze wszystkich dotychczasowych ataków rakietowych wojsk rosyjskich na Ukrainę ten w rejonie Jaworowa odbył się najbliżej naszych granic – Polski, ale też Unii Europejskiej i NATO. Słyszany, ale i widziany był on nie tylko w gminie Wielkie Oczy, lecz również w odległym o 30 km od granicy powiatowym Lubaczowie.
Duch bojowy
W poprzednich dniach wróg ostrzelał okolice Brodów (140 km od Polski), Łucka (ok. 100 km), Kalinowa Nowego (ok. 75 km), Kamionki Bużańskiej (70 km) i rejon lotniska we Lwowie (80 km).
Atak blisko granicy z państwem NATO wywołał reakcję Stanów Zjednoczonych. Jake Sullivan, doradca prezydenta USA, stwierdził w wywiadzie dla telewizji CBS, że każdy atak na państwo Sojuszu Północnoatlantyckiego będzie oznaczał reakcję całego Paktu.
– Nie wiem, jak by to było. Pamiętam tylko, że moja matka, która przeżyła drugą wojnę światową, opowiadała mi, że w trzydziestym dziewiątym, gdy Polskę zaatakowali Niemcy, Zachód wypiął się na nas – przypomina sołtys Furman. – Moim zdaniem, w sprawie Putina trzeba mniej mówić, a więcej robić.
Wójt Hawryluk dopowiada, że mieszkańcy gminy różnie reagują na obecne wydarzenia. W niektórych mężczyznach budzi się bojowy duch. Twierdzą, że gdyby zaatakowana została Polska, zrobiliby tak samo jak Ukraińcy. Przetransportowaliby żony i dzieci w bezpieczne miejsca i poszli na wojnę walczyć z wrogiem.
Firmy z „listy wstydu” działające w Tarnowie
Po inwazji Rosji na Ukrainę wiele znanych w Europie, ale i na świecie, firm postanowiło w ramach protestu zbojkotować rynek rosyjski i zaprzestać na nim swojej działalności. Wciąż jednak są i takie, które nie zamierzają tego robić. Niektóre z nich swoje placówki mają również w Tarnowie.
Część światowych firm uznając za słuszną decyzję o nałożeniu sankcji gospodarczych na Rosję wycofała się z tamtejszego rynku, ale ciągle nie brakuje także tych, które uważają, że najważniejsze są ich interesy ekonomiczne. Opinia publiczna żywo reaguje na takie postawy publikując w mediach społecznościowych „listę wstydu”, na której umieszcza nazwy spółek, które skłonne są nadal współpracować z Rosjanami. Należą do nich – bądź do czasu wydrukowania tej informacji należały – m.in. Asus, Auchan, Authentic Brand Group – Reebok, Decathlon, Leroy Merlin, LG Electronics, Linde, Metro, Pirelli, Subway.
W Tarnowie działają placówki należące do francuskiej grupy Adeo: Auchan, Decathlon, Leroy Merlin.
Wciąż Europa – uzależniwszy się wcześniej od dostaw ze wschodu – korzysta z rosyjskich zasobów gazu ziemnego, ropy naftowej i węgla. Do krajów tych należy także Polska, która ma szansę całkowicie zrezygnować z importu gazu z Rosji za kilka miesięcy.


















![Rosyjskie wojska bombardują Kijów. Zełenski: Mamy do czynienia z terrorystami [WIDEO] Rosyjskie wojska bombardują Kijów. Zełenski: Mamy do czynienia z terrorystami [WIDEO]](https://www.temi.pl/wp-content/uploads/2022/10/Kijow-218x150.jpg)



![Największy skandalista w Radzie Miejskiej – Jakub Kwaśny [Gość TEMI #9] jakub kwaśny gość temi tarnów](https://www.temi.pl/wp-content/uploads/2022/03/kwasny-minia-100x70.jpg)
