Chociaż nowe składy Kolei Małopolskich już zadomowiły się na tarnowskim dworcu, wydaje się, że innych zmian nie ma. Gorlicka firma Voyager, która kiedyś całkowicie opanowała trasę z Tarnowa do Krakowa, na razie nie zmieniła siatki połączeń. Nadal w obu kierunkach obowiązuje kilkadziesiąt kursów. Chociaż dochodzą słuchy, że pasażerów ubyło, nie byliśmy w stanie zweryfikować tej informacji.
W nowej sytuacji od zarządu Voyagera chcieliśmy się dowiedzieć, czy w związku z uruchomieniem SKA planuje on zmiany w komunikacji między Tarnowem i Krakowem; czy ma zamiar utrzymać dotychczasową liczbę połączeń, czy zmienią się ceny, czy w planie są jakieś preferencje dla pasażerów itp. Zgodnie z życzeniem firmy pytania przesłaliśmy zarządowi drogą mailową. Odpowiedź nie nadeszła.
Nie wiadomo, czy w przyszłości nie obejdzie się bez zmian. Kursy Szybkiej Kolei Aglomeracyjnej z Tarnowa odbywają się średnio co godzinę, a w porze szczytu są częstsze. Już po kilku dniach od premiery SKA w Tarnowie marszałek województwa, Jacek Krupa zadowolony jest z frekwencji pasażerów.
W sumie nie dziwi, że kolej pod pewnymi ważnymi względami wygrywa z autobusami. Po pierwsze, cena. Przejazd zwykłym pociągiem z Tarnowa do Krakowa kosztuje 11 zł, co ciekawe, cena za przejazd przyspieszony Kolejami Małopolskimi wynosi tyle samo. Te same cenniki obowiązują w przypadku spółki Przewozy Regionalne, które również kursują na wspomnianej trasie.
Kolej wygrywa również czasowo. Skład przyspieszony pokonuje trasę w 55 minut. Pociąg normalny w godzinę i kwadrans, czyli tylko o kilka minut mniej niż autobus Voyagera. Komfort jazdy to odczucia subiektywne; jedni wolą podróżować pociągiem, inni autobusem. Na pewno nie bez znaczenia jest fakt, że Koleje Małopolskie wysłały na tory najnowocześniejsze składy, prosto spod igły, które zabierają także rowery. Problemem, który pozostaje do rozwiązania, jest infolinia.
Mimo pewnych przewag ze strony kolei nie wydaje się, by Voyager, główny przewoźnik autobusowy na linii Tarnów – Kraków – Tarnów, był całkiem na straconej pozycji. Pociąg nie wszędzie dotrze, na przykład do Wierzchosławic czy Wojnicza, gdzie zawsze jest sporo pasażerów, zwłaszcza w weekendy, autobusy mają też kilka przystanków w różnych miejscach Krakowa, do których z dworca PKP trzeba docierać innymi środkami komunikacji.
Wygra kolej czy autobusy?
REKLAMA
REKLAMA























