Po zamachu terrorystycznym w Tunisie Ministerstwo Spraw Zagranicznych wydało komunikat odradzający polskim turystom wycieczki do tunezyjskich miejscowości turystycznych, ale za rejon niebezpieczny może być teraz uważana cała północna Afryka, także Maroko czy Egipt. Dla biur podróży była to bardzo zła informacja, gdyż kierunki te zapewniają im sporą część przychodów. Blady strach padł również na turystów, którzy zamierzali w najbliższych miesiącach spędzić urlop w krajach afrykańskich.Tarnowianie od dawna upodobali sobie wyjazdy do Tunezji, głównie ze względu na bezpieczeństwo i atrakcyjne ceny: 1200‑1700 zł za tydzień, w zależności od terminu wycieczki, standardu hotelu czy wersji all inclusive. Jednak dziś o Tunezję już nikt nie pyta.– Klienci, którzy zarezerwowali wyjazdy w czerwcu, na razie nie rezygnują, ale nowych chętnych na spędzenie urlopu w Tunezji nie ma – przyznaje Sławomir Maciak z Biura Podróży „Turysta” w Tarnowie. – Niektórzy spokojnie podchodzą do tematu. Gdy dzwoniłem do niektórych klientów z propozycją zamiany kierunku, czasem słyszałem: czy po zamachu na redakcję w Paryżu odwołano wyjazdy do Francji, a po ataku terrorystycznym na World Trade Center w Nowym Jorku przestały latać samoloty do USA? Czas pokaże, co będzie dalej. W razie zaostrzenia sytuacji w Tunezji, będziemy proponować zamianę albo zwrot pieniędzy, gdy klient zrezygnuje.
Jednak w przypadku zamiany na inny kierunek turyści muszą się liczyć ze zwiększonymi kosztami. W grę wchodzi bowiem południowa Europa: Hiszpania, Włochy, Grecja, Portugalia, a tam jest zdecydowanie drożej. Tydzień w czterogwiazdkowym hotelu w wersji all inclusive w Grecji kosztuje 1570 zł, na Korfu – 1750, Zakynthosie – 1700 zł. Za tygodniowy wypoczynek w czerwcu na hiszpańskim wybrzeżu Costa Brava trzeba wydać 2 tys. zł, na Majorce – od 2,5 do 3,5 tys. zł, a w Portugalii – około 3 000 zł od osoby.
Kiedy doszło do zamachu w Tunisie, większość tarnowskich biur podróży nie miała w tym kraju swych turystów.
– Trochę za wcześnie na zmasowane wyjazdy, za zimno na leżenie na plaży, chyba że ktoś chce pozwiedzać. Do wakacji jest jeszcze dużo czasu, czekamy na rozwój sytuacji – zauważa Danuta Górczak, kierownik tarnowskiej „Gromady”.
Jednak niepokój wśród tarnowian jest widoczny, przecież o tej porze roku najwięcej osób planuje swoje wakacyjne wyjazdy.
– Spora grupa wkrótce wyleci do Egiptu. We wrześniu nasi klienci mają wyruszyć do Maroka na siedem dni zwiedzania połączonego z tygodniowym wypoczynkiem. Jednak niedawno otrzymałam telefon, że lista uczestników wycieczki zaczyna się kurczyć. Mam nadzieję, że nie są to ostateczne decyzje i wszystko jeszcze może się zmienić – dodaje szefowa „Gromady”.
Są również osoby, które dzwonią do biura z pytaniem, czy mogą zamienić Turcję na innych kierunek. Doradza się im spokój i powstrzymanie od jakichkolwiek decyzji, bowiem rezygnacja w tym momencie oznaczałaby wysokie koszty. W zależności od tego, kiedy klient rezygnuje z wycieczki, potrącane są mu różnej wielkości kwoty, od 5‑7 do nawet 30 proc.
Na dalszy rozwój sytuacji czekają też klienci biura „Barbara Travel” w Tarnowie.
Najbardziej zaniepokojeni, którzy zrobili rezerwację w Tunezji na maj lub czerwiec, dzwonią i pytają, co mają robić: rezygnować z wyjazdu czy zamienić na inny kierunek. Zdarza się, że tarnowianie nastawieni na wyjazd do Maroka, Egiptu i Turcji po ostatnich wydarzeniach w Tunisie zmienili zdanie i teraz chcą zamienić rezerwacje na Bułgarię albo Grecję.
Tygodniowy urlop w czterogwiazdkowym hotelu nad Morzem Czarnym w wersji all inclusive i z wylotem z Krakowa kosztuje 2,1 tys. zł od osoby, a za wypoczynek na którejś z bardziej popularnych greckich wysp trzeba zapłacić 2,6 tys. złotych.
– Jest niepokój wśród klientów, ale nie można mówić o wielkiej panice – uspokaja Anna Jarosz‑Januś z biura „Barbara”. – Jednak spadek sprzedaży do krajów muzułmańskich na pewno w tym roku będzie widoczny.
Żegnaj Tunezjo?
REKLAMA
REKLAMA
























