Mieszkańcom Woli Szczucińskiej i służbom, które pracowały w miejscu, gdzie znaleziono szczątki dwóch dziewczynek, łamie się głos. – Nieczęsto człowiek ma do czynienia z taką makabrą, muszę odpocząć – mówi w rozmowie z TEMI jeden z policjantów. – Jesteśmy wstrząśnięci, to była normalna rodzina. Matkę zmarłych dziewczynek dzień wcześniej widziałam na nabożeństwie majowym, a to wszystko podobno działo się w nocy – opowiada jedna z sąsiadek. Jak informowaliśmy, do śmierci 3 i 5-latki najprawdopodobniej przyczyniła się ich matka. Ojciec dzieci pracuje za granicą.
Decyzją prokuratora 40-letnia matka dziewczynek została zatrzymana, a ich szczątki zabezpieczono do sekcji w Instytucie Medycyny Sądowej. Da ona odpowiedź w jaki sposób dzieci zmarły. Najbliżsi sąsiedzi ofiar twierdzą, że miały one na ciele rany kłute. Urząd Miasta i Gminy w Szczucinie planuje ponadto uruchomić opiekę psychologiczną nad dziećmi z przedszkola, które znały ofiary.
Makabryczne zdarzenie miała zgłosić policji babcia dziewczynek. Ich szczątki znaleziono w ognisku za domem. – W tym domu przebywała tylko matka oraz jej dwie córki – mówi w rozmowie z TEMI asp. szt. Ewelina Fiszbain, rzeczniczka Komendy Powiatowej Policji w Dąbrowie Tarnowskiej.
Przypomnijmy, w piątek od rana służby pod nadzorem prokuratora pracowały na miejscu zdarzenia – na terenie jednej z posesji w Woli Szczucińskiej, znacznie oddalonej od innych domostw. Oględziny – zabezpieczanie śladów oraz ustalanie możliwego przebiegu i okoliczności trwały do godzin wieczornych.
– Oni nie byli stąd. Matka dziewczynek pochodziła z jednej z sąsiednich wsi, a ojciec spod Tuchowa. Jakieś dwa lata temu kupili ten dom i wyremontowali. On pracuje za granicą, a ona zajmowała się dziećmi. Do głowy by mi nie przyszło, że w tym miejscu może zdarzyć się coś tak strasznego! Jak my tu teraz będziemy żyć? – mówi ze łzami w oczach jedna z mieszkanek Woli Szczucińskiej.
Do tematu będziemy wracać.























