Do niecodziennej sytuacji doszło niedawno w jednej z placówek bankowych w Tarnowie. – Chciałem załatwić prostą sprawę polegającą na uregulowaniu dwóch rat kredytu. Potrzebowałem rozmienić 100 zł. Jakież było moje zdziwienie, gdy w tym celu zostałem odesłany z banku do… pobliskiej piekarni – żali się starszy mężczyzna.
Do naszej redakcji zgłosił się schorowany emeryt, który niedawno wprowadził się do Tarnowa. Od kilku miesięcy po śmierci żony w sprawach formalnych jest zdany sam na siebie. – Mam poważne problemy ze wzrokiem i chodzeniem. Po mieście poruszam się z białą laską. Tak było także wtedy, gdy odwiedziłem bank przy skrzyżowaniu ul. Krakowskiej i Nowy Świat w Tarnowie. W placówce z trudem się znalazłem, by uregulować raty kredytu. Dwie po 50 zł – opowiada nasz czytelnik.
To tylko fragment tekstu… |
![]() REKLAMA (3)
Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów. Wykup nielimitowany dostęp BEZ REKLAM do wszystkich treści i wydań elektronicznych tygodnika TEMI. Jesteś już subskrybentem? Zaloguj się |

























