To już wojna. Na szczęście nie taka, jaką prowadzi w naszym interesie i w naszym imieniu oraz w interesie wielu innych państw i narodów bohaterska Ukraina, ale wojna, jaką PiS wypowiedział Polsce. Właściwie od momentu sukcesu Batyra, obóz nacjonalistów, populistów, wrogów demokracji i wolności przystąpił do walki o dorwanie się do władzy, obalenie rządu Donalda Tuska i ustanowienie na jego miejsce autorytarnego pisowskiego reżimu, de facto sprawowanego przez Kaczyńskiego. Szkodliwym złudzeniem, być może jakimś rodzajem naiwności, jest rozpowszechnione przekonanie, że istnieje obszar wspólny, jakaś narodowa wspólnota, obejmująca w imię narodowej jedności niektóre obszary, np. bezpieczeństwa, polityki zagranicznej, obronnej itp., wspólne zarówno dla obozu demokratycznego, jak i pisowskiego. Nie ma takiego obszaru – to szkodliwe złudzenie. Dla PiS-u (a wydaje mi się, że także dla całego obozu nacjonalizmu, populizmu i szowinizmu) istotne jest tylko zdobycie władzy i zabezpieczenie jej na dającą się przewidzieć przyszłość. Wszystko inne jest bez znaczenia. Oni powiedzą wszystko, obiecają wszystko i przyrzekną wszystko, aby ten cel osiągnąć, a następnie wszystkie obietnice złamią. Przestrzegam przed naiwnością i tzw. dobrymi chęciami, łatwowiernością. Żadnych złudzeń.
PiS to zorganizowana grupa przestępcza, dla której istotne są korzyści, jakie daje sprawowanie niekontrolowanej, bezkarnej władzy. I tylko to się liczy. Kto tego nie rozumie, to proponuję, aby zajął się jakąś inną pożyteczną działalnością w wielu obszarach, ale nie uprawiał polityki, bo może to przynieść szkody jemu, a przede wszystkim Polsce. Dlatego, jak przewidywałem i pisałem w swoich felietonach, Batyr nie podpisze ustawy o obniżeniu cen energii ani niczego, co w minimalnym stopniu mogłoby być uznane za sukces rządu Donalda Tuska. Każdy taki sukces to dla Batyra cios w serce, nienawiść ma wypisaną na swojej twarzy. Jeśli rząd nie znajdzie jakiegoś sposobu, aby ominąć veto p. Nawrockiego, bo odrzucić w sejmie z powodu braku wymaganej większości się nie da, proponuję poinformować społeczeństwo, że z powodu wrogości Batyra do rządu prąd będzie droższy. Tak samo należy postępować w każdym przypadku konfliktu, prezydent nie podpisze moim zdaniem żadnej istotnej ustawy. Ustępowanie, cofanie się, jakieś próby zawierania kompromisów, uległość itd. to w moim przekonaniu ciężkie polityczne błędy. Batyr nie ma istotnych elementów władzy, realnie pilnuje żyrandola i wygłasza swoje mądrości pełne patriotycznego zadęcia i operetkowej dewocji, którą mamy okazję obserwować i która budzi moje szczere obrzydzenie. Niech sobie jeździ, spotyka się, ocenia, krzyczy i potrząsa rękami dewotek od Rydzyka oraz innych swoich wielbicieli, realnej władzy ma tyle, na ile zgodzi się rząd.
Walka dopiera się zaczyna, ale jej zarys już istnieje. To nie będzie walka rycerska, bo Batyr rycerzem nie jest, ale raczej osobnikiem, który przywykł do ustawek i maczet. Walka wolnej Polski z nacjonalistyczną recydywą to obszar wielu spraw. „Pora reagować na rasistowskie i antysemickie wybryki, głośno prostować kłamstwa na temat migracji, bronić prawa do bezpiecznej obecności imigrantów w Polsce. Pomoc państwa powinny otrzymać organizacje pozarządowe wspierające integrację. Odwołanie się do faktów, do małych ludzkich historii i do wielkiej historii – zwłaszcza tej strasznej XX-wiecznej – to konieczna dziś odtrutka na brunatną infekcję. Marian Turski, tuż przed śmiercią… podczas ostatniego swego wystąpienia w Auschwitz mówił, że kiedy stajemy wobec aktów pogardy, przemocy, moralnym nakazem jest nie ustępować, nie bać się! Nie bać się wcale (Jerzy Baczyński, „Akcja migracja”, „Polityka”, 23-29.07.2025 r.).
Właśnie teraz rozgrywa się (chociaż na szczęście już w agonalnej fazie) rozpętana przez PiS histeryczna kampania przeciwko funduszom KPO. To dość przygnębiające, jak obóz demokratyczny został (na szczęście tylko na dwa dni) przygnieciony i sparaliżowany pisowskimi kłamstwami, zorganizowaną wielką falą hejtu i nienawiści. Całkowicie wymyślona afera, obejmująca jakiś ułamek procenta wszystkich funduszy KPO, być może w części nieprawidłowo rozliczonych (częściowo przy udziale takich tytanów PiS jak mąż p. Szydło i asystent pisowskiego dygnitarza), urosła w pisowskiej propagandzie do wymiaru czegoś w rodzaju gigantycznej korupcji. Szajka, która obłowiła się na niespotykaną skalę, aferzyści, których symbolami są takie nazwiska jak: Obajtek, Sadurska, Kurski, Morawiecki, Bielan, Rydzyk i wielu innych, wystąpili z ciężkimi oskarżeniami przeciwko swoim politycznym przeciwnikom. Domagają się oczywiście komisji śledczej, już widzę pisowskich, krystalicznie uczciwych posłów, jak pochylają się nad oszustwami KO. Takimi „aferami” będziemy zaskakiwani cały czas. To jest przemyślana strategia PiS. Odwrócić uwagę od Batyra, od aferzystów z okresu ponurych ośmiu lat sprawowania władzy. Za wszelką cenę odwrócić uwagę, a najlepiej nie dopuścić do badania afery dwóch wież, kłamstwa smoleńskiego Macierewicza itd.
Po pisowskiej stronie mamy zdecydowanych do walki, agresywnych, pełnych pogardy, pychy i nienawiści ludzi. To do nich mówił Kaczyński, nazywając zwolenników demokracji „śmieciami”, jak zwykł nazywać swoich przeciwników. Jednym z obszarów tej walki będzie praworządność. Wiele wskazuje na to, że minister Żurek nie cofnie się w obliczu ziobrowych pogróżek i wyzwisk, co pisowcy mają coraz częściej w swoim słownictwie i co chyba świadczy o narastającym strachu. „Żurek postawił wszystko na jedną kartę i jest niesamowicie zdeterminowany. Jeśli ktoś ma sobie poradzić, to tylko on. Najlepsi są goście bez wyjścia – trochę brutalnie podsumowują sytuację nowego ministra koledzy z rządu. Rzeczywiście Waldemar Żurek, wchodząc do rządu, zaryzykował więcej niż inni. Musiał zrezygnować przede wszystkim ze statusu sędziego. Gdyby chciał wrócić i odzyskać choćby sędziowski stan spoczynku, czyli emeryturę, musiałby uzyskać podpis prezydenta. Żurek wybrał zatem bilet w jedną stronę do polityki. Za rządów PiS był ofiarą afery hejterskiej, ludzie Zbigniewa Ziobry wszczęli wobec niego 23 sprawy dyscyplinarne. Wszystkie były motywowane politycznie. To wszystko doprowadziło Waldemara Żurka do sądowej walki o swoje prawa, ale także o praworządność w Polsce” (Dominika Długosz, „Żurek na ostro”, „Newsweek”, 11-17.08.2025 r.).
Powiedział też w jednym z wywiadów, że pogróżek, więzienia, straszenia i ziobrowych gróźb – się nie ulęknie. Dziękuję, panie ministrze. Rozpoczyna się nowy rozdział najnowszej historii Polski. Udało się wygrać z nazizmem i komunizmem, mimo tragicznych, nieudanych, często bezsensownych powstań, odzyskaliśmy niepodległość, odbudowaliśmy demokrację, chociaż wydawało się kilka razy, że tym razem szans nie ma żadnych. Teraz zagraża nam obok rodzimej dodatkowo agresja rosyjska. Dla nacjonalistów znacznie większym wrogiem jest Unia i Ursula von der Leyen niż rosyjski dyktator. Wyjście z Unii może oznaczać, że staniemy się znowu prowincją rosyjską, a analogie do czasów rozbiorowych są uderzające. Po naszej stronie sarmacka krzepa, obyczaje i wspierany przez Kościół zaścianek oraz modlitwy dziękczynne za gwarantkę złotej wolności – imperatorową. Jakie to podobne do dzisiejszego sojuszu kiboli z księdzem Wąsowiczem i kibolskie nacjonalistyczne spektakle na Jasnej Górze. Jestem głęboko przekonany, że niedopuszczenie do władzy grupy Kaczyńskiego, nawet wzmocnionej przez takich mocarzy woli i czynu, jak Bosak, Braun i Andruszkiewicz, to stojące dzisiaj przed polityką polską wyzwanie, które zostanie podjęte, a Polska pozostanie demokratyczną, jak pisał podczas rozbiorowej niewoli wielki Cyprian Kamil Norwid.




















