Politykierstwo w sprawie Ukrainy

0
Stefan Niesiołowski
REKLAMA

Było triumfem doraźnego interesu politycznego, poświęcającego w imię rywalizacji z politycznym chuligaństwem długofalowe interesy narodu i państwa polskiego, w tym sojusz polsko‑ukraiński, przekreślający prowadzącą do rozbiorów i stuletniej niewoli ugodę w Perejesławiu (1654). Istotą tej de facto promoskiewskiej uchwały było oskarżenie strony ukraińskiej o ludobójstwo na Wołyniu w roku 1943, a poseł Dworczyk, który odczytywał swoje bełkotliwe wywody, starał się sprawiać wrażenie zatroskanego patrioty i przyjaciela Ukraińców. Żałosny przykład karykatury patriotyzmu i politycznego myślenia.
Jak było do przewidzenia, p. Dworczyk nie przekonał Ukraińców, nastąpiła ostra w formie i treści reakcja strony ukraińskiej. Było oczywiste, że słowo „ludobójstwo” nie zostanie zaakceptowane przez stronę ukraińską. Prezydent Poroszenko przyjechał specjalnie do Warszawy i klęknął przed pomnikiem ofiar rzezi wołyńskiej – wydaje się, że już wiele więcej nie mógł zrobić.
W podobnej sytuacji dotyczącej uchwały w sprawie Katynia Sejm wypracował jednak kompromisową formułę – zbrodnia wojenna o znamionach ludobójstwa. Tym razem po stronie polskiej nawet nie szukano kompromisu. Musiało być słowo ludobójstwo, bo jak trafnie i z właściwą sobie pasją napisał Adam Michnik: „Nie wnikając w to, czy to było ludobójstwo, czy wyjątkowo krwawa czystka etniczna, przyjęcie uchwały to ze strony polskich parlamentarzystów demonstracja głupoty, szowinizmu i podłości. Było to splunięcie w twarz ukraińskiej demokracji, ukraińskim – często propolskim – patriotom. W tej uchwale nie szło o prawdę historyczną, bo tej nie orzeka po 70 latach żaden parlament. Tu szło o pseudopatriotyczny wyścig elit politycznych: kto zostanie oskarżony o „patriotyczną niedoskonałość”, a kto takiego oskarżenia uniknie. A tak naprawdę o licytację PiS‑u z kukizowską groteską przebraną za poważną siłę polityczną”. („Powrót upiorów przeszłości”, „GW”, 27‑28 08 2016 r.).
Uchwała była kolejnym prezentem dla prezydenta Putina, a odrzucenie gestu prezydenta Poroszenki wielkim błędem, który raczej bezskutecznie usiłował naprawić Andrzej Duda swoją wizytą na Ukrainie z okazji rocznicy powstania niepodległego państwa ukraińskiego. Jak wielu innych polskich polityków od kilku lat, tak również Andrzej Duda zadeklarował „przyjaźń, trwanie przy Ukrainie i wspieranie jej w europejskich i transatlantyckich dążeniach”. Ostatnio nawet nie padły słowa „NATO” i „Unia Europejska”. Trudno uwierzyć, aby te frazesy zrobiły większe wrażenia na Ukraińcach, którzy przysłali do Warszawy swojego narodowego bohatera Jurija Szuchewycza, niewidomego starca, który przesiedział w sowieckich łagrach 30 lat, tracąc wzrok, i który prosił, aby w uchwale polskiej nie było słowa ludobójstwo. Wszystko na nic.
Cieszą się z pewnością polscy nacjonaliści, Kaczyński nie przegrał z Kukizem wyścigu o to, kto jest większym patriotą. Kolejną okazją będą igrzyska związane z rocznicą Porozumień Sierpniowych i wybuchem II wojny światowej, która, jak wiadomo, wybuchła 17 września wraz z sowieckim atakiem na Polskę, a organizatorem oporu tak wówczas, jak podczas całej okupacji i przede wszystkim po wojnie było PiS. Hitler był drugorzędnym pomocnikiem Stalina i całą historię najnowszą trzeba napisać od nowa. A jak ktoś nie będzie chciał albo będzie trwał przy antypolskich stereotypach i kolportowanych przez naszych wrogów kłamstwach, to skierowany zostanie do obozu narodowej reedukacji, gdzie cały dzień będzie nadawała narodowa telewizja i będą obowiązkowe do czytania narodowe, niezłomne gazety. Myślę, że komendantem mógłby być – mimo swoich licznych obowiązków – p. Macierewicz, a może już ktoś z młodej gwardii: Dworczyk, Misiewicz, Gmyz, Ziemowit Piast Kossakowski itp.

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze