Pomysłodawcy podkreślają w liście… swoje zasługi. Może nawet nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że trudno jakiekolwiek w tym zakresie ich zasługi znaleźć. Mało tego, łatwo udowodnić, że niektórzy podpisani pod listem robili co mogli, aby realizację inwestycji odwlec w czasie, a nawet w ogóle ją uniemożliwić.
Wielkie faux pas popełnił minister infrastruktury Andrzej Adamczyk, który w czasie oficjalnego oddawania zjazdu do użytku powiedział, że dziękuje mieszkańcom, którzy byli zaangażowani w budowę i wymienił z nazwiska Władysławę Migdę. Brzescy urzędnicy oraz przedstawiciele Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad wymienili znaczące spojrzenia. Uznali, że z Warszawy do Brzeska daleko, więc wpadka ministra wynikała nie ze zlej woli, ale raczej z niewiedzy.
Kilka dni temu na biurkach burmistrza i starosty znalazły się pisma sygnowane dziewięcioma podpisami z prośbą, aby nowe rondo nosiło nazwę „Społecznej solidarności”. Podpisami argumentują, że od 2001 roku rozpoczęli społeczne konsultacje w sprawie zjazdu, który tylko i wyłącznie dzięki ich staraniom ominął duże brzeskie osiedla. „Chcemy pozostawić ślad następnym pokoleniom, że wspólne działanie społeczne ma sens i przynosi dobre owoce…” – można przeczytać w piśmie.
Sęk jednak w tym, że trasy zjazdów z autostrady, zarówno tymczasowego, jak i docelowego, ustalone zostały już w 2008 roku przez brzeskich urzędników i przedstawicieli GDDKiA w taki sposób, aby ominąć osiedla w Brzesku, a w Jasieniu nie dokonywać wyburzeń domów. – Nie przypominam sobie, aby którakolwiek z podpisanych pod listem osób brała w tym wszystkim udział – mówi jeden z urzędników brzeskiego magistratu.
– Pani Władysława Migda, szefowa stowarzyszenia Ziemia Kopaliny, przez kilka lat zaciekle walczyła z gminą i starostwem i nie chciała dopuścić do tego, aby tymczasowy zjazd z autostrady przebiegał ulicą Leśną. Odwoływała się do wszystkich możliwych instytucji, łącznie z prokuraturą, i udowadniała błędy urzędników, a instytucje, do których się zwracała, przyznawały ostatecznie rację urzędnikom. I teraz z kilkoma koleżankami ma czelność pisać o tym, że przyczyniła się do poprawy jakości życia mieszkańców na swoim osiedlu? A przecież jej działania sprawiły, że o mały włos tymczasowy zjazd z autostrady w ogóle by nie powstał! – mówi jeden z urzędników brzeskiego starostwa.
Ostateczna decyzja w sprawie nazwy ronda należeć będzie do miejskich rajców.
Kto się zasłużył dla… ronda?
REKLAMA
REKLAMA
























