Kacper Konieczny: Powoli do przodu

0
wywiad konieczny
Kacper Konieczny | fot. Sebastian Maciejko
REKLAMA

Kacper, w minioną niedzielę zadebiutowałeś w meczu ligowym przeciwko Stali Rzeszów i zdobyłeś pierwsze w karierze punkty. Gratuluję. Kiedy dowiedziałeś się o tym, że dostaniesz w końcu swoją szansę?
Oficjalnie trener poinformował mnie o tym w piątek, ale czułem, że dostanę powołanie na to spotkanie już wcześniej, po wtorkowym półfinale Młodzieżowych Indywidualnych Mistrzostw Polski w Tarnowie. Dobrze w nich pojechałem i pomyślałem, że może trener da mi właśnie teraz szansę debiutu.
W zawodach, o których mówisz, o mały włos nie awansowałeś do finału. Szkoda przegranego barażu…
Tak, ten ostatni, dodatkowy wyścig po prostu mi nie wyszedł. Pojechałem zbyt szeroko, „na okrętkę” i rywale mi uciekli. Ale i tak ze swojego występu byłem zadowolony. W MIMP powalczę w przyszłym roku, a teraz ważne jest, że mogłem zadebiutować w lidze.
Zdobyłeś dwa punkty, pokonałeś rzeszowianina Mateusza Rząsę. Ale przecież mogło być jeszcze lepiej, bo jechałeś na drugiej pozycji za klubowym kolegą Patrykiem Rolnickim. Na jednym z łuków popełniłeś jednak błąd, który o mały włos nie zakończył się upadkiem. Ostatecznie opanowałeś motocykl, ale spadłeś na trzecie miejsce. Co się stało?
Wpadłem w jakąś dziurę i miałem problemy z opanowaniem motocykla. Miałem taką trochę „gorącą głowę”, duży stres związany z debiutem. Nigdy jeszcze nie startowałem przed tak liczną publicznością i to był chyba powód mojego zdenerwowania. Potem ciśnienie nieco zeszło i takich kłopotów na torze nie miałem.
Spodziewałeś się, że trener Baran wypuści cię na tor aż pięć razy?
Absolutnie tego się nie spodziewałem. Jestem za to bardzo wdzięczny trenerowi. To duże przeżycie i cenna nauka.
Teraz pewnie będziesz chciał na stałe wejść do ligowego składu Unii, ale Michał Nowiński też ma przecież takie ambicje. Będzie ostra rywalizacja?
Pewnie będzie, ale trzeba pamiętać, że jesteśmy z Michałem kolegami.
A jak jeździ ci się w parze z Patrykiem Rolnickim, z którym często trenujesz i występujesz w zawodach?
Patryk jest dobrym juniorem i jeździ mi się z nim bardzo dobrze. Na treningach dla żartów robi mi różne psikusy, na przykład wywozi na zewnętrzną, ale to w ramach takiej zabawy. Ćwicząc na torze, nie ma między nami jakiejś rywalizacji, ale nauka i zabawa.
Jak w ogóle trafiłeś do żużla?
Za sprawą taty, który zapisał mnie i młodszego brata Przemka do szkółki mini żużla Mirosława Cierniaka. Tam jeździłem dwa sezony, a potem przesiadłem się już na prawdziwy motocykl żużlowy. Pamiętam swój pierwszy trening na „pięćsetce”. Przewróciłem się, a tato biegnąc do mnie zgubił po drodze klapki. Tato był bardzo zaangażowany w nasze treningi, bardzo wspierał mnie i brata, niestety zmarł w 2013 roku, kiedy miałem 15 lat, i odtąd musieliśmy radzić sobie sami.
A propos brata, podobno niebawem będzie zdawał egzamin na żużlową licencję. Jest więc szansa na to, że w Unii pojawi się braterski duet Koniecznych?
Mam nadzieję, że tak się stanie. Przemek w czerwcu kończy 16 lat i plan jest taki, aby jeszcze w tym sezonie zdał egzamin i zdobył licencję zawodniczą. Ale o tym, kiedy pojedzie na egzamin licencyjny, zadecydują szkoleniowcy. Muszą uznać, że jest odpowiednio przygotowany.
Jak wyglądają twoje sprawy dotyczące kontraktu, sprzętu, organizacji startów itd.?
Mam podpisany z klubem kontrakt na zasadach amatorskich, ze sprzętu jestem zadowolony. Bardzo pomaga mi mój mechanik Łukasz Burek, który zawsze jest ze mną i mocno mnie wspiera. Motocykli dogląda też Jacek Rempała i przekazuje mi swoje cenne uwagi. Mogę też liczyć na wsparcie trenerów Pawła Barana i Mirosława Cierniaka. Wszystkim za tę pomoc chciałbym przy okazji serdecznie podziękować. Generalnie jest zatem ok. Wszystko idzie powoli i do przodu.

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze