Problemy przed tym meczem były dwa, za to bardzo poważne. Pierwszym była dyspozycja lidera drużyny, Nicki Pedersena. Duńczyk już w poprzednim meczu startował z kontuzją dłoni, która niestety pogłębiła się podczas Grand Prix Polski w Warszawie. Znowu nie było wiadomo, czy były mistrz świata przyjedzie na mecz, a jeśli tak – w jakiej będzie dyspozycji. Drugim kłopotem była pogoda. Trwające przez kilka dni przed spotkaniem opady deszczu uniemożliwiły zajęcia na torze, gospodarze odbyli przed meczem tylko jeden trening w sobotnie popołudnie. Jak się jednak okazało, obawy kibiców‑pesymistów okazały się niepotrzebne.
Pedersen po raz kolejny pokazał charakter wojownika – nie tylko wziął udział w meczu, ale po raz kolejny zdobył dla Unii najwięcej punktów. Natomiast tor okazał się bardzo dobrze przygotowany, a miejscowi zawodnicy na tyle do niego dopasowani, że potrafili pokonać rywali. Może niewysoko, ale pewnie, prowadząc od pierwszego wyścigu. W nim było bardzo interesująco. Wygrał Pedersen, pokonując Przemysława Pawlickiego. Z tyłu o jeden punkt bardzo ambitnie do końca z Kaiem Hickenbeckiem rywalizował Artur Mroczka i dopiął swego. Za moment tarnowscy kibice cieszyli się wreszcie ze zwycięstwa w biegu juniorów. Stało się to za sprawą duetu Patryk Rolnicki – Dawid Knapik. Dla 17‑letniego Knapika były to drugie zawody w życiu i naprawdę wypada mu poświęcić kilka ciepłych słów. We wspomnianym biegu juniorów przywiózł pierwszy w karierze punkt, a potem jeszcze w wyścigu XII pokonał znacznie starszego i doświadczonego Kamila Wieczorka. Z tej mąki może być żużlowy chleb!
W spotkaniu z GKM‑em nie brakowało świetnych biegów. W III wyścigu bardzo podobał się waleczny Jakub Jamróg, który dosłownie wydarł dwa punkty Krzysztofowi Buczkowskiemu. W IV biegu emocjonujący pojedynek stoczyli Patryk Rolnicki i były zawodnik Unii, Artem Łaguta. Rosjanin do końca z pasją atakował dobrze dysponowanego juniora gospodarzy, ale wydawało się, że ten na linii mety był minimalnie szybszy. Sędzia analizował powtórki przez kilka minut, wreszcie przyznał jednak dwa punkty Łagucie, a wyścig wygrał Kenneth Bjerre. Fantastyczny był wyścig IX, kiedy to za plecami Pedersena Artur Mroczka udanie odpierał przemyślane ataki Krzysztofa Buczkowskiego. Po tym biegu wygranym 5:1 przewaga tarnowian wzrosła do 8 punktów – 31:23, a kolejne dwa zwycięstwa powiększyły przewagę do punktów 12. Na więcej nie pozwolił bezbłędny w drugiej części zawodów Łaguta, wspomagany przez Przemysława Pawlickiego.
W XIV wyścigu Artur Mroczka został wykluczony za spowodowanie upadku Buczkowskiego, w powtórce goście prowadzili podwójnie, ale waleczny Jamróg zdołał ich rozdzielić. Ostatni wyścig zakończył się polubownym remisem. Pedersen po słabszym starcie próbował naciskać Łagutę, Rosjanin był jednak dla niego za szybki i wygrał zasłużenie. Był to pojedynek dwóch najlepszych aktorów tego meczu.
Kibice, których na meczu zjawiło się ponownie około 8 tysięcy, opuszczali stadion zadowoleni, ale teraz przed podopiecznymi trenera Pawła Barana bardzo trudny czas. Najpierw czeka ich dwumecz z kroczącym od wygranej do wygranej liderem‑ Unią Leszno, a następnie wyjazdowe pojedynki w Grudziądzu oraz we Wrocławiu. Pierwszy z wymienionych meczów, już w najbliższą niedzielę w Lesznie.
Grupa Azoty Unia Tarnów‑ GKM Grudziądz 49:41
Grupa Azoty Unia Tarnów: Nicki Pedersen 13 (3,3,3,2,2), Artur Mroczka 7+1 (1,1,2,3,w), Jakub Jamróg 10+1 (2,1,3,2,2), Peter Kildemand 2 0,2,‑, ‑), Kenneth Bjerre 9+1 (3,2,2,1,1), Dawid Knapik 1+1 (1,0,1), Patryk Rolnicki 5+1 (3,1,1), Wiktor Kułakow 1 (1,0)
Po meczu powiedzieli:
Robert Kempiński (trener GKM Grudziądz): W moim zespole dobrze pojechał Artiom Łaguta i Przemek Pawlicki. Przebłyski miał Krzysiek Buczkowski. O reszcie ciężko coś pozytywnego powiedzieć. Totalnie zawiódł Kai Huckenbeck. Od połowy zawodów próbowaliśmy wariantu z Krystianem Pieszczkiem, ale też przyjechał ostatni. Jeśli chodzi o juniorów, to razem z Robertem Kościechą robimy, co możemy. Artiom już złapał wiatr w żagle. To już jest ten zawodnik, którego z przyjemnością oglądało się w zeszłym sezonie. Uważam, że jesteśmy w stanie odrobić tę stratę i wygrać u siebie wyżej. Dlatego kwestia bonusu jest otwarta.
Paweł Baran (trener Grupy Azoty Unii Tarnów): Przed tym meczem słyszałem takie opinie: dobrze, że przyjeżdża Grudziądz, bo złapiemy trochę oddechu. Nieprawda. Nie ma łatwych meczów w Ekstralidze. Na szczęście chłopaki stanęli na wysokości zadania. Kuba Jamróg miał trochę pecha, bo rozleciał mu się silnik. Delikatnie obawiał się przesiadki na drugi motocykl, ale może nie ma tego złego, ponieważ też sprawował się znakomicie. Chciałbym podziękować Nickiemu Pedersenowi za to, że mimo kontuzji nas wspomógł. Nie oszukujmy się, gdyby go dzisiaj zabrakło, nie wygralibyśmy. Z Pedersenem była prosta rozmowa: jeżeli jesteś w stanie jeździć, wpadaj do Tarnowa. Jeśli nie, trudno. To jest tylko sport i za dużo masz do stracenia. Podjął decyzję, że pojedzie i nie będzie wielkim nadużyciem, jeśli powiem, że kompletnie nie było widać, że zmaga się jakimiś dolegliwościami. Do meczu w Grudziądzu zostało jeszcze kawał czasu, ale już teraz mogę zapewnić, że nie jedziemy tam bronić oczka bonusowego, a interesuje nas walka o pełną pulę.






















![IV MEMORIAŁ KRYSTIANA REMPAŁY [RELACJA]](https://www.temi.pl/wp-content/uploads/2021/09/maxresdefault-8-100x70.jpg)
