Głównymi grzechami rowerzystów jest nieprzestrzeganie pierwszeństwa przejazdu i nieprawidłowe wykonywanie manewru skrętu. Zapominają o tym, że trzeba sygnalizować taki manewr poprzez wyciągnięcie ręki. – Częstym przewinieniem jest przejeżdżanie przez przejście dla pieszych. Do rzadkości należą sytuacje, kiedy ktoś zgodnie z przepisami z roweru zsiada i go przeprowadza. Nie jest to wymagane tylko wtedy, gdy obok przejścia jest ścieżka rowerowa – mówi Krzysztof Tomasik, komendant Straży Miejskiej w Tarnowie, która ma na stanie trzy rowery służbowe i w okresie letnim funkcjonariusze regularnie patrolują miasto na jednośladach.
Na liście występków są też: jazda chodnikiem, brawura, jazda parami. – Jeżdżę raczej ostrożnie, ale czasem muszę się ratować dziwnymi manewrami, ostatnio nadjeżdżały dwa zagadane gołąbki niewidzące świata poza sobą. I miałem do wyboru albo uciekać ze ścieżki, albo krzyczeć – opowiada Andrzej, który codziennie na rowerze dojeżdża do Zakładów Azotowych. – Natomiast nic mnie tak nie drażni, jak szybka jazda ulicą Krakowską w dół, kiedy rowerzysta wyjeżdża z Wałowej albo z Rynku i pędzi jak szalony. Czasem odnoszę wrażenie, że rozgrywa jakąś specjalną kombinację, a pieszych traktuje jak zwykłe tyczki na trasie slalomu.
Zwłaszcza tam, gdzie ruch pieszy jest duży, rowerzyści na chodnikach nie są pożądanymi gośćmi. Ale czy wszędzie obowiązuje taki zakaz? – Korzystanie z chodnika jest dozwolone tylko w trzech przypadkach, gdy rowerzysta opiekuje się dzieckiem do lat 10, które też jedzie na rowerze. Gdy warunki pogodowe zagrażają bezpieczeństwu rowerzysty na jezdni ze względu na silny wiatr, ulewę, gołoledź czy gęstą mgłę. I wtedy, gdy szerokość chodnika wzdłuż drogi, po której samochody mogą się poruszać z prędkością większą niż 50 kilometrów na godzinę, wynosi co najmniej dwa metry, a obok brakuje infrastruktury rowerowej – wymienia Krzysztof Tomasik. – Korzystając z tych uprawnień, rowerzysta musi pamiętać, że po chodniku jest zobowiązany jechać powoli, zachowując szczególną ostrożność. Kary wynoszą od 50 złotych w górę za różnego rodzaju przewinienia, ale częściej upominamy niż nakładamy mandaty.
Patrole rowerowe wystawiła również tarnowska policja, umundurowani rowerzyści chcieliby, aby użytkownicy jednośladów poruszający się po zmroku jednak nie ograniczali się do rowerowego oświetlenia i jednego odblasku, tylko dodatkowo zakładali odblaskową kamizelkę. Na razie nie ma obowiązku jazdy w kaskach, ale taki zapis może się pojawić już w przyszłym roku, dotyczył będzie dzieci do ukończenia szkoły podstawowej. Statystyki i badania pokazują, że używanie kasku przez rowerzystów ogranicza ryzyko poważnego urazu głowy prawie o 70 procent.
Rowerzyści nie są bez grzechu
REKLAMA
REKLAMA
























