Przyciąganie inwestora biurowcem, czyli wysokie standardy z „Kapłanówką” w tle

0
tarnow biurowiec
Obiekty Tarnowskich Gniazd Innowacyjnych Specjalizacji miały stać na dawnym placu targowym już w tym roku – jedna z wizualizacji projektu
REKLAMA

Na razie jest pomysł, konkretów brak, czyli mamy do czynienia z dokładnie taką samą sytuacją, jak w przypadku dotychczasowych koncepcji na zagospodarowanie byłego placu targowego – a w ciągu ostatnich lat było ich kilka. Na ten, na szczęście, nie wydano jeszcze miejskich pieniędzy i może lepiej, aby tak zostało…
Czym miasto motywuje chęć budowy biurowca? Ano tym, że ponoć pojawiają się w Tarnowie przedstawiciele firm, którzy szukają dla nich siedzib o wysokich standardach, a nie znalazły w ich oczach uznania dotychczas oferowane im lokalizacje. W mediach wypowiadał się na ten temat zastępca prezydenta Piotr Augustyński, ale konkrety żadne nie padły, więc nie wiemy jakich to firm przedstawiciele wypytywali o miejsca na biura i ilu ich było.
O samym biurowcu też niewiele wiemy: ma być adresowany do firm zajmujących się usługami biznesowymi i technologicznymi, również tarnowskich, znajdzie się też miejsce dla banków. Jest też ponoć od roku wizualizacja biurowca osadzonego w przestrzeni „Kapłanówki”. I tyle.

Nikt nie zainwestuje w ciemno
Wspomniany Piotr Augustyński teoretyczną potrzebę powstania takiego obiektu opiera również na tezie, że sporo dużych firm szuka lokalizacji poza Krakowem. Jakich firm? Nie wiemy. Dlaczego miałyby lokować się w Tarnowie? Też nie wiemy. Tymczasem wydaje się, że biznesowa rzeczywistość jest zgoła inna. W Krakowie, z którym pod względem atrakcyjności dla firm od usług biznesowych i technologicznych Tarnów równać się w żaden sposób nie może, jest zdecydowana nadpodaż powierzchni biurowej i spadają ceny w bardzo atrakcyjnych lokalizacjach. Dość powiedzieć, że w kompleksie Kraków Business Park połowa powierzchni biurowej jest pusta. Kto zna, to wie, że z infrastrukturą inwestycja tarnowska nie zrównałaby się przez lata. Notabene niedawno rozmawiałem z przedstawicielem dużej belgijskiej firmy outsourcingowej, która planuje oddział w Polsce i wybrała Kraków. Gdy rzuciłem hasło: „A może w Tarnowie?”, usłyszałem w odpowiedzi: „A co ma Tarnów, czego nie ma Kraków?”.
Na budowę biurowca miasto oczywiście pieniędzy nie ma i miało nie będzie, więc stąd koncepcja wspomnianego na wstępie partnerstwa publiczno‑prywatnego. Czyli chodzi w największym skrócie o to, aby znalazł się chętny (chętni) do wybudowania. Miasto da teren, a ów chętny sfinansuje całą inwestycję w zamian za późniejsze zyski z wynajmu powierzchni.
I w tym momencie zaczynają się schody, bowiem cała koncepcja jest przykładem klasycznego myślenia życzeniowego urzędników i żadna firma nie kupi przysłowiowego kota w worku, czyli nie wyłoży grubych milionów na inwestycję, która może być stuprocentowo nietrafiona i nigdy może się nie zwrócić, nie mówiąc już o zyskach. Przecież nikt na etapie planowania takiej budowy nie da żadnej gwarancji, że znajdą się firmy, które biura wynajmą.

REKLAMA (3)

Administracyjne marzenia
Nie pierwszy to pomysł z „Kapłanówką” w tle, który już w momencie jego formułowania sprawia mocno utopijne wrażenie. Pierwszym było właśnie tam planowane przed ośmioma laty nowoczesne centrum administracyjne, które miało w jednym miejscu zgromadzić wszystkie wydziały i agendy Urzędu Miasta Tarnowa. Niektórzy pewnie jeszcze pamiętają te plany: nowoczesne, klimatyzowane pomieszczenia, punkty opieki nad dziećmi, dodatkowe usługi typu bank i notariusz, gastronomia… Miasto wynajęło firmę konsultingową Grontmij Polska, która miała zbadać, czego oczekują tarnowianie w nowym obiekcie magistratu, firma badania zrobiła, skasowała 10 tys. zł, a później opublikowano ów „koncert życzeń”. Ale na tym nie koniec, bowiem ogłoszono również konkurs na opracowanie koncepcji architektoniczno‑urbanizacyjnej przyszłego centrum, w którym nagrodzono (czytaj zapłacono) trzy prace. Według pierwszej koncepcji budowa miała kosztować około 88 mln złotych, druga mówiła o 130 mln zł, trzecia o 66 mln złotych bez wyposażenia. A ówczesne władze miejskie robiły dobrą minę, mówiąc, że w rzeczywistości koszty inwestycji będą mniejsze.
Na początku również długo była mowa o partnerstwie publiczno‑prywatnym, ale szybko stało się oczywiste, że naiwnych developerów się nie znajdzie. Później padł pomysł powołania spółki celowej, która realizowałaby projekt, a potem była właścicielem i administratorem nieruchomości, z kręgów władz miejskich słychać też było o zbadaniu zainteresowania zakupem obligacji miejskich… Wyszło raczej kiepsko, więc ówczesny prezydent Ryszard Ścigała zaczął mówić o bankowym kredycie na budowę. Radni jednak zachowali się dość przytomnie i stwierdzili, że idea centrum może nie jest zła, ale decydowanie się na tak gigantyczne zadłużanie miasta to finansowe samobójstwo.
Pomysł oczywiście upadł, ale zmarnowano sporo pieniędzy (około miliona złotych) i ludzkiego czasu, bo nad całą koncepcją pracował spory zespół składający się z przedstawicieli różnych wydziałów miejskich instytucji oraz firm zewnętrznych.

REKLAMA (2)

Usługowo, wspólnie i innowacyjnie
Kolejną koncepcją, do której ówczesne władze Tarnowa chciały wykorzystać dawny plac targowy, były dwie inicjatywy: Centrum Usług Wspólnych i Gniazda Innowacyjnych Specjalizacji. Pomysł pojawił się wiosną 2014 roku. W największym skrócie chodziło o budowę obiektu, w którym prowadzone byłyby prace i doświadczenia nad innowacyjnymi rozwiązaniami z zakresu chemii, fizyki i informatyki. Składać się on miał z trzech budynków połączonych ze sobą, które mieściłyby trzy instytucje – Centrum Usług Wspólnych, Centrum Praktyk, Modelowania i Implementacji oraz Tarnowski Park Doświadczeń. Tak to ładnie sobie wymyślono.
Centrum Usług Wspólnych miało zajmować się przechowywaniem danych i – co by to nie miało znaczyć – wymianą dobrych praktyk pomiędzy instytucjami samorządowymi w regionie tarnowskim. Miało stworzyć system informatyczny dla tego obszaru, zarządzać nim, a także pomagać gminom we wprowadzaniu nowoczesnych technologii informatycznych. Przed czterema laty miejscy urzędnicy twierdzili, że telefonują przedstawiciele wielu gmin i pytają, kiedy całość zacznie działać. Mówiono, że są już zawarte wstępne porozumienia o współpracy z blisko 30 gminami.
Wyliczono, że realizacja koncepcji kosztować będzie 80 mln zł, oczywiście natychmiast zaczęto wydawać pieniądze na prace przygotowawcze. Na 2014 rok zaplanowano blisko 1,5 mln zł na przygotowanie dokumentacji technicznej, a w Urzędzie Marszałkowskim w Krakowie złożono ponoć wniosek o współfinansowanie projektu – według urzędników istniała szansa na dofinansowanie od 75 do 80 procent. Budowa miała ruszyć w drugiej połowie 2015 roku, a obiekt miał być gotowy w 2018 roku.
Mamy właśnie drugą połowę 2018 roku i na dawnej „Kapłanówce” parkują samochody, a kierowcy bardzo sobie chwalą ten największy w mieście darmowy parking, mając nadzieję, że taka sytuacja potrwa jeszcze długo…

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze