Prezydent RP podpisał i skierował do Sejmu projekt tzw. ustawy krajobrazowej – jeżeli prezydencki pomysł przyjmą parlamentarzyści, nowe prawo może wejść w życie z początkiem przyszłego roku. Ustawa ma oczyścić polskie miasta ze szpetoty, obskurnych reklam i koszmarnych szyldów. Oczywiście potrzeba jeszcze dobrej woli samorządów, które będą mogły ustalać normy dotyczące wysokości, kształtu budynków czy stosowanych przy ich budowie materiałów, ale najważniejsze, że nowe prawo wprowadzi definicję reklamy i umożliwi gminom przygotowanie tzw. kodeksu reklamowego. W tych szczegółowych przepisach gminy ustalą, gdzie wolno umieszczać szyldy, tablice i ogłoszenia oraz jak powinny one wyglądać, jakie mogą mieć wymiary i z czego można je wykonać, ustalą też opłaty za umieszczanie reklam. Będą je uiszczać właściciele, użytkownicy lub osoby posiadające nieruchomość, na której znajduje się reklama.
W ścisłym centrum Tarnowa z reklamami jeszcze nie jest tak źle – obskurnych tablic czy płacht z ogłoszeniami nie ma zbyt wiele.
– Dobra reklama świadczy o firmie, dlatego tarnowianie coraz chętniej wynajmują sprawdzonych już projektantów. Dzięki temu nie mamy szpecących reklam na miejskiej Starówce – twierdzi Jacek Adamczyk z Biura Planowania Przestrzennego i Krajobrazu Miasta Urzędu Miasta Tarnowa.
Jednak im dalej od centrum, tym gorzej – najwięcej reklam widać przy drogach dojazdowych do miasta, jak chociażby przy ul. Krakowskiej, gdzie tablice i szyldy wiszą na ścianach budynków, ogrodzeniach bądź stoją ustawione na posesjach między drzewami. Najbardziej upstrzonym w szpecące reklamy miejscem Tarnowa jest róg ulic Błonie i Nowodąbrowskiej, gdzie na ogrodzeniu powieszono aż 27 plakatów i tablic.
– Informacje tam zawarte są kompletnie nieczytelne, bo kierowcy nie zwracają na nie uwagi, a całość szpeci otoczenie. Od końca lat 80. ubiegłego stulecia mamy reklamową wolność, która zmierza w negatywnym kierunku, ponieważ żyjemy w reklamowym chaosie i – co najgorsze – zaczęliśmy się do niego przyzwyczajać. Tymczasem przestrzeń miejska powinna być uporządkowana i tak zorganizowana, by mieszkańcy dobrze się w niej czuli. Billboard nie powinien zasłaniać pięknego widoku ani ciekawej budowli – uważa plastyk miejski.
W strefie zabytkowej Tarnowa znajdują się 704 budynki. Wojewódzki konserwator zabytków musi zgodzić się nie tylko na kolory nowej elewacji czy planowany remont kamienic, ale decyduje też, czy jest możliwe zawieszenie tam reklamy. Poza zabytkową strefą bywa różnie – chcąc umieścić reklamę, należy dokonać w wydziale architektury zgłoszenia. Jednak problem w tym, że mnogość rozmaitych aktów prawnych powoduje, iż umieszczający reklamy – często nieświadomie – omijają przepisy.
– Staramy się z tym walczyć, wysyłamy pisma do nadzoru budowlanego i straży miejskiej, ale nie zawsze osiągamy skutek – przyznaje Jacek Adamczyk. Przy obecnym prawie bardzo trudno uporządkować miasto pod względem estetyki reklam, dlatego wszyscy liczą na czytelne zapisy wspomnianej ustawy krajobrazowej.– Ustawa powinna być restrykcyjna dla tych, którzy nie dbają o przestrzeń miejską, ale najważniejsze, że gminy będą mogły wprowadzać swoje przepisy dotyczące reklam – dodaje plastyk miejski.
Koniec reklamowego chaosu?
REKLAMA
REKLAMA
























