Remont ulicy Krakowskiej, na odcinku od ul. Krasińskiego do ul. Targowej, miał uczynić z niej wizytówkę Tarnowa. Odnowiona ulica miała nawiązywać swoim wyglądem do historycznych klimatów z początku ubiegłego stulecia. Prace rozpoczęły się w maju 2011 roku, remont miał potrwać kilka miesięcy. Okazał się wyjątkowo uciążliwy i dla mieszkańców, i prowadzących przy ul. Krakowskiej i sąsiednich uliczkach m.in. sklepy. Na kilka tygodni przez zakończeniem remontu wstrzymano prace brukarskie, bo wykonawca miał problemy z materiałem. Zaczęto mówić o przedłużeniu prac do końca marca 2012 roku, co wywołało oburzenie handlowców. Gdy prace wreszcie zakończono, na jaw zaczęły wychodzić pierwsze usterki…
Krakowską po remoncie otwarto w kwietniu 2012 roku, a miesiąc później wróciły ekipy remontowe, by dokonać napraw usterek. Robotnicy powrócili też na Krakowską w ubiegłoroczne wakacje i nie po raz ostatni. Usuwanie usterek, naprawy gwarancyjne, remont remontu… – Przedsiębiorstwo Budowlane MK BUD wzywane jest regularnie do napraw gwarancyjnych. Umowa gwarancyjna opiewa na dwa lata, wszelkimi kosztami prac porządkowo‑interwencyjnych i remontowych obciąża się wykonawcę, tak przynajmniej podkreślają w magistracie.
W marcu bieżącego roku, zaledwie w cztery miesiące od ostatniego „remontu remontu”, ulica Krakowska znów nadawała się tylko do remontu. Po zimie jezdnia była w opłakanym stanie, kostka rozlatywała się praktycznie na całej długości odcinka odnowionego za ponad 7 mln zł. Wściekli kierowcy informowali o kolejnych dziurach, w wielu miejscach droga się zapadała, a fragmenty kostek znaleźć można było na chodnikach. Stan ulicy pogarsza się z upływem czasu – pękają i wypadają kostki, kruszą się fugi, powstają niebezpieczne dla pojazdów wyrwy. Rozlatująca się kostka „wystrzeliwuje” niekiedy spod kół pojazdów, zagraża przechodniom, odnotowano też przypadki uszkodzenia samochodów. Tak dziś wygląda wizytówka Tarnowa – przekleństwo dla władz miasta i przedmiot drwin oraz krytyki ze strony tarnowian.
Postanowiono wreszcie wykonać specjalistyczne badania, aby wskazać przyczyny tak złego stanu nowej przecież nawierzchni Wykonanie ekspertyzy zlecono Politechnice Krakowskiej, ale gdy miasto miało już podpisać umowę okazało się, że naukowcy z PK zostali zatrudnieni wcześniej przez firmę MK BUD, która zleciła wykonanie badań sprawdzających, czy przypadkiem powodem rozlatywania się nawierzchni Krakowskiej nie są błędy popełnione w dostarczonej dokumentacji projektowej. Gdyby wynik był pozytywny dla wykonawcy inwestycji, to zyskałby istotny argument w ewentualnym sporze sądowym z urzędem miasta, a być może także argument do odmawiania finansowania następnych „remontów remontu”. W takiej sytuacji władze Tarnowa zleciły badania fachowcom z Politechniki Rzeszowskiej.
Ekspertyzy są już gotowe, ale ich wyniki tarnowski samorząd… utajnił. Z treścią dokumentów chciał się zapoznać radny miejski Grzegorz Kądzielawski i spotkał się z odmową.
– Wystąpiłem z pismem do prezydenta Tarnowa o ujawnienie treści ekspertyzy przygotowanej na zlecenie miasta i za pieniądze podatników. Odpowiedź była odmowna, a uzasadnienie kuriozalne. Występuję jako radny i urząd odpowiada mi jako radnemu, zaznaczając przy tym, że jako obywatelowi nie może pokazać mi wyników ekspertyzy. Prezydent pisze, że ujawnienie ekspertyzy podlega ograniczeniu przez wzgląd na dobro miasta. W moim przekonaniu dobro miasta to jest dobre i rzetelne wykonanie tej inwestycji. Tymczasem prezydent tłumaczy, że wyniki ekspertyzy mogą być podstawą do ewentualnego wszczęcia postępowania sądowego i mogą też posłużyć jako dowód w ewentualnym procesie. To wszystko być może się stanie, być może nie. Nie ma konkretów – mówi Grzegorz Kądzielawski i dodaje: – Takie zatajanie ekspertyzy rodzi tylko domysły. Może chodzi o to, że treść ekspertyzy jest dla miasta niekorzystna, wręcz druzgocąca, i dlatego dokument jest tak pilnie strzeżony. Prawdopodobnie wykazano w nim ewidentne braki w nadzorze, w jakości materiału i w poprawnej realizacji remontu. Gdyby ekspertyza była dla miasta pozytywna, zapewne poznalibyśmy jej treść, bo dla miasta byłby to powód do chwalenia się.
Z pisma prezydenta do radnego wynika też, że w połowie sierpnia dokonano przeglądu gwarancyjnego ul. Krakowskiej, spisano protokół dotyczący wad nawierzchni, dołączając do listy dokumentację fotograficzną.
– Ma odbyć się spotkanie przedstawicieli władz miasta i wykonawcy. Ale jeśli firma przystąpi do prac naprawczych teraz, to uczyni to w okresie jesienno‑zimowym, co nie jest dobrym czasem na prace drogowe. Dalszy scenariusz i skutki napraw czynionych zimą łatwo przewidzieć. Władze miasta chcą też rozważyć taką możliwość, i taką odpowiedź otrzymałem, by do wykonania napraw wynająć inną firmę, a rachunkiem za prace obciążyć pierwotnego wykonawcę remontu Krakowskiej. Jeśli tak się stanie, to też będzie to okres zimowy – mówi Grzegorz Kądzielawski.
Urząd miasta żąda od firmy remontującej Krakowską doprowadzenia nawierzchni do stanu, w jakim miała być zgodnie z założeniami projektu. Problem w tym, że nie chodzi tu o załatanie kilku niewielkich dziur. Krakowska wymaga kompleksowego remontu, wykonania niektórych prac od początku, co oznaczać może ponowne całkowite zamknięcie ruchu. Taka decyzja, zdaniem wielu osób, mogłaby pogrążyć obecnie rządzących Tarnowem.
Czy doczekamy ostatecznego podsumowania, rozliczenia i zamknięcia remontu ul. Krakowskiej? Radny Kądzielawski przyznaje, że na to nie liczy.
– Władze miasta nie będą skłonne do podjęcia działań rozliczających tę fuszerkę, bo musiałyby zacząć od siebie. Prezydent Tarnowa nie może powiedzieć, że nie wiedział, jak Krakowską remontowano, że go wtedy w mieście nie było. Prezydent i jego zastępcy musieliby się uderzyć w piersi i personalne rozliczenie remontu Krakowskiej zacząć od siebie. Nie sądzę jednak, by prezydent był gotowy zrezygnować z urzędu z powodu stanu ulicy Krakowskiej.
Tymczasem wiosną tego roku, prezydent Ryszard Ścigała przyznał w rozmowie z naszą redakcją, że podczas remontu Krakowskiej zabrakło właściwego nadzoru – od odbioru dokumentacji po kontrolę jakości wykonania. Jeśli ekspertyza wykaże jakąkolwiek winę urzędników, nie cofnę się przed wyciągnięciem konsekwencji – mówił wtedy prezydent Ścigała.
Krakowska utajniona
REKLAMA
REKLAMA
























