Lata w Polsce nigdy nie są dla mnie nazbyt gorące, jednak czasem w samo południu w mieście przypominają mi się obrazki związane z wodą. Takim wspomnieniem jest najwyższy wodospad świata czy Basilica Cisterna w Stambule. Dziś jednak będzie mowa o czymś bardziej miejskim i bliskim – o fontannach.
Fontanna przesiadkowa
W samym Wiedniu jest ponad 50 historycznych fontann. Do najbardziej znanych należą m.in. Fontanna Ślubna na Hoher Markt (ze sceną zaślubin Marii Panny), Fontanna Mozarta z postaciami z „Czarodziejskiego Fletu”, czy Fontanna Grzmotów z alegoriami dopływów Dunaju. Tak się jednak złożyło, że najwięcej czasu w stolicy Austrii spędziłam przy fontannach w ogrodzie Belwederu – barokowego Pałacu księcia Eugeniusza Sabaudzkiego.
Belweder sam w sobie jest prawdziwą perłą europejskiego baroku, w dodatku obecnie we wnętrzach obu pałaców – Górnego i Dolnego jest muzeum z cenną galerią malarstwa. Można tu zobaczyć m.in. obrazy Klimta, Schielego, Van Gogha i francuskich impresjonistów, a także np. kolekcję obrazów z gotyckich ołtarzy. Ja jednak zwykle bywałam tam bardzo wcześnie rano albo późnym popołudniem, gdy muzea były jeszcze lub już zamknięte. Zazwyczaj Wiedeń był dla mnie punktem przesiadkowym, a Belweder znajduje się przecież w bezpośrednim sąsiedztwie głównego dworca kolejowego. W ogrodach Belwederu, otwartych o każdej porze, czekałam zwykle na kolejny pociąg lub na przyjaciół, z którymi miałam kontynuować podróż. Znacznie przyjemniej czekało się w ogrodzie, w sąsiedztwie malowniczego pałacu, niż w dworcowej poczekalni.
Ogród Belwederu znajdujący się między Górnym i Dolnym Pałacem jest najstarszą częścią posiadłości księcia Eugeniusza wykupionej potem przez cesarzową Marię Teresę. Zaprojektował go ok. 1700 roku Francuz Dominique Girard, jako że ogród – zgodnie z ówczesną modą – miał być w stylu francuskim: z geometrycznymi klombami i krzewami, z białymi figurami sfinksów. Fontanna w ogrodach Belwederu – a przynajmniej główna jej część – ma postać kaskady spływającej po schodach do płytkiego basenu przed pałacem. Jest tu sporo białych barokowych rzeźb, niektóre to także osobne, specjalnie skomponowane wodotryski, inne uzupełnione są o donice z kwiatami lub kompozycje florystyczne z pnączy. Największe jednak wrażenie robi woda spływająca po stopniach biegnących od pałacu.
Fontanna nie jest tak sławna jak Fontanna Neptuna w Schonbrunn, jak dla mnie jest jednak mniej typowa i ma więcej lekkości. Jest też na tyle rozległa, że w wielu miejscach można przysiąść w jej sąsiedztwie w prawdziwym zaciszu. Położone w centrum Wiednia ogrody Belwederu są chętnie odwiedzane nie tylko przez turystów zwiedzających muzea czy spacerowiczów, ale także przez amatorów joggingu, nordic walking, tai chi czy jogi. Wszyscy oni uprawiają swe hobby w ogrodowo-zabytkowym otoczeniu zwykle wczesnym rankiem, toteż nawet o piątej rano wokół wiedeńskiego Belwederu nie jest pusto.
Mnisi i ryby
Klasztor w Kremsmunster – drugie co do wielkości opactwo Austrii – to imponujący zespół budynków mieszczący m.in. dwustopniową szkołę dla chłopców i obserwatorium astronomiczne zwane Wieżą Matematyczną.
Nie jest to jedyny nietypowy klasztorny obiekt. Od XVII wieku mnisi z Kremsmünster zajmowali się m.in. hodowlą ryb – głównie jesiotrów. Toteż pomiędzy budynkami klasztornymi ciągnie się rząd basenów, gdzie i dziś pływają stada jesiotrów różnych odmian. Nad basenami pełnymi ryb wielkich i małych biegną krużganki, na ich ścianach zgromadzono… wielką kolekcję trofeów łowieckich: imponujących rogów jelenich, choć zdarzają się i długie rogi koziorożców alpejskich. Niektóre z tych poroży pochodzą z XVII i XVIII wieku, większość to dary od lokalnych wielmożów, polujących w okolicach. Ale nie brak podobno pamiątek po zwierzętach upolowanych przez samych mnichów… Benedyktyni z Kremsmünster mieli nie tylko naukowe zainteresowania.
W klasztorze nie ma w zasadzie fontann jako takich, ale gwoli dekoracji w basenach ustawiono niewielkie grupy rzeźb zwykle przedstawiające ludzi i zwierzęta, z wkomponowanymi prostymi wodotryskami. Biorąc rzecz z tej strony, cały kompleks klasztornych basenów można by uznać za zespół fontann, choć – oczywiście – chodziło głównie o hodowlę ryb, które trafiały nie tylko na klasztorne stoły, ale były też sprzedawane. Zwiedzaliśmy klasztor w Kremsmunster w naprawdę upalny, czerwcowy dzień i wobec tego zgodnie uznaliśmy, że hodowla ryb w rozległych dobrach klasztornych to dobry pomysł.
Ta najpiękniejsza
W austriackiej Karyntii – głównym wakacyjnym, wczasowym i sanatoryjnym regionie tego kraju – jest wiele atrakcji wodnych wszelkiego rodzaju. Są tu nie tylko czyste górskie jeziora, malownicze wodospady, ale i gorące źródła, umożliwiające lecznicze kąpiele. W pewnym sensie Karyntia ma nawet dostęp do morza – choć Austria jako kraj go nie ma. Ale z Villach, sanatoryjnego centrum regionu, organizowane są w sezonie jednodniowe wyjazdy rekreacyjne na włoskie wybrzeże, do Lignano. Autobus wysadza pasażerów tuż przy plaży, podróż kosztuje 20-25 euro w obie strony (w Austrii równowartość wieczoru w restauracji). A po dniu spędzonym na plaży można w Lignano w pełni skorzystać z oferty włoskich restauracji, gdzie wino jest tańsze niż w Austrii.
Jako że woda w Karyntii występuje we wszystkich możliwych wersjach, popularne są także fontanny. Każda niemal miejscowość ma jeśli nie klasyczny wodotrysk, to przynajmniej studnię tryskającą wodą. A w Velden, najbardziej wystawnie turystycznej miejscowości Karyntii, gdzie są kasyna i restauracje na jeziorze, jest nawet prawdziwie fanaberyjna fontanna, tryskająca wprost… z powierzchni jeziora.
Nie ta jednak mnie zachwyciła. Najpiękniejszą fontannę widziałam w Warmbad – Villach, zespole sanatoryjnym z gorącymi kąpielami, o dwie stacje od Villach. Przed głównym budynkiem, w sąsiedztwie potężnych starych drzew, znajduje się… żyjąca fontanna.
Jej trzon stanowi ok. dwumetrowy stożek ziemi porośnięty różnymi gatunkami mchu. Mechanizm fontanny ukryty jest wewnątrz, tylko z końcówki dyszy na szczycie tej piramidy mchów tryska woda. A właściwie nie tyle tryska, ile jest rozpylana – tworzy wilgotny obłok opadający w drobnych kropelkach na mchy i na ludzi. Fontannę otacza zawsze mgiełka rozpylonej wody, w której przyjemnie się oddycha. W słoneczny dzień nad fontanną z kolorowych mchów dodatkowo pojawia się tęcza.
Z prostego w gruncie rzeczy pomysłu powstało miejsce z mikroklimatem, które jest zarazem rodzajem ogrodu. Jest w tej fontannie coś ulotnego, czego nie oddają zdjęcia, spodobała mi się jednak wyjątkowo. Widziałam przedtem i potem wiele fontann – z kolorowymi światłami, ze sterowanymi dyszami zmieniającymi kształt wodotrysków, fontann z laserowymi projekcjami, fontann grających melodie i fontann do nich tańczących. Żadna bez względu na rozmiar zastosowane pomysły i nowinki techniczne nie była w stanie dorównać tej prostej, niewielkiej i żywej z Warmbad – Villach.
![Restauracja „Różana” w Tarnowie kusi smakiem i bogatą historią [ZDJĘCIA] Różana Tarnów 2026](https://www.temi.pl/wp-content/uploads/2026/04/Rozana-Tarnow-2026-3-218x150.jpg)
![Własnoręcznie ratują pozostałości po Zamku Tarnowskich na Górze św. Marcina [ZDJĘCIA] Zbieranie cegieł zamek](https://www.temi.pl/wp-content/uploads/2026/04/Zbieranie-cegiel-zamek-10-218x150.jpg)




![Prace przy „Szczucince” rozpoczęli od wycinki dzikiej zieleni [ZDJĘCIA] Stacja Dąbrowa Tarnowska 2026](https://www.temi.pl/wp-content/uploads/2026/04/Stacja-Dabrowa-Tarnowska-2026-5-218x150.jpg)

















