Koszmar trwa

4
REKLAMA

Stefan NiesiołowskiKoszmary są oczywiście dwa, ale ściśle ze sobą powiązane. Jeden to pandemia, już ponad 100 tysięcy ludzi umarło w Polsce bezpośrednio z powodu koronawirusa, a drugie 100 tysięcy umarło ze względu na blokadę i niewydolność służby zdrowia. Drugi koszmar to rządy PiS-u, które w stopniu decydującym zaważyły na tragicznej sytuacji pandemicznej (zwłaszcza jeśli idzie o liczbę umarłych) a poprzez drożyznę i inflację prowadzą do nędzy. Polska jest w niechlubnej światowej czołówce pod względem liczby osób, które umarły w wyniku zarażenia koronawirusem, co z kolei wynika z bardzo małej liczby zaszczepionych, a za to odpowiada PiS dbający o poparcie antyszczepionkowców. Koszmar goni koszmar. Służba zdrowia jest na granicy wydolności, a z niektórych miast dochodzą sygnały, że przemęczeni lekarze są bezradni w obliczu pandemii. Deklaracje p. Niedzielskiego (dawno już powinien pożegnać się z funkcją, do której nie dorósł) o nowych łóżkach oznaczają zabieranie łóżek z innych oddziałów i przenoszenie ich na oddziały covidowe. Niestety, te głupie bakterie, wirusy, zawały, udary i nowotwory nie chcą poczekać, a ludzie nimi dotknięci nie otrzymując pomocy lub otrzymując ją w stopniu niewystarczającym, umierają. Od czasów II wojny światowej nie umarło w Polsce tyle osób, ile w latach 2020‒21 i tendencja ta utrzymuje się nadal, a nawet narasta. Co dwa dni ma miejsce w naszym kraju bitwa o skali ofiar porównywalnej do bitwy pod Monte Cassino, albo oblężenia Bastogne (kluczowa bitwa podczas ofensywy niemieckiej w Ardenach w grudniu 1944). Nasz wspaniały premier ze zrozumieniem rozmawia i wysłuchuje bredni uroczych antyszczepionkowców, którzy zawsze mogą liczyć na życzliwość mediów nieformalnego prymasa Polski, niejakiego Rydzyka.

Dopełnieniem tego pandemicznego koszmaru jest jakiś dziwaczny taniec wokół ustawy kojarzonej z nazwiskiem pisowskiego posła Hoca, która sprowadza się do tego, że pracodawca będzie miał prawo ewentualnie zapytać pracownika, czy jest zaszczepiony. Ta absurdalna i nikomu już niepotrzebna, spóźniona oraz tchórzliwa ustawa i tak nie może wejść pod obrady sejmu, bo antyszczepionkowcy nie raczą się na nią zgodzić. Uważam, że opozycja w ogóle nie powinna tym kretynizmem się zajmować, niech sobie pisowcy i inni przeciwnicy szczepień wykonują jakieś robaczkowe ruchy i ponoszą za nie odpowiedzialność. Po raz kolejny okazuje się, że brednia, nieuctwo i ciemnota są dobrze zorganizowane, wiedzą czego chcą, potrafią walczyć i domagać się poszanowania idiotyzmów, a prawda, nauka i wiedza są zastraszane, niezdolne do działania, bezradne. Zaszczepieni bezsilnie przyglądają się koszmarowi, który na naszych oczach zabija tysiące Polaków, oglądają krwawe igrzyska pod nazwą „działania rządu w walce z pandemią” i kiwają głowami. Tylko umarli i ich najbliżsi (przynajmniej w znacznej części) już się niczemu nie dziwią.

REKLAMA (3)

Ale przynajmniej afery Pegasusa nie udaje się przeczekać. Czy będzie to pisowska afera Watergate? Jeszcze zobaczymy. O ile udaje się jakoś trwać i powtarzać odrażające kłamstwa, wypierać się maili p. Dworczyka, uciekać przed dziennikarzami i z sejmowej komisji (to pewnego rodzaju nowa specjalność pisowców – ucieczka i niedosłyszenie pytania), o tyle, jak pisze lewicowy publicysta Robert Walenciak: „Niezależnie jednak od tego, jak ta afera się potoczy, jest już o niej za głośno, by spuszczono na nią zasłonę milczenia. Szczegóły zostaną wywleczone – albo w sejmowej komisji śledczej, albo gdy w Polsce zmieni się władza. Wtedy będzie można zrekonstruować ten mechanizm. Przede wszystkim trzeba będzie znaleźć komórkę, która odpowiadała za inwigilację Brejzy, Giertycha, Wrzosek i innych wrogów PiS. Trudno przecież przypuszczać, by takie sprawy prowadzili przypadkowi funkcjonariusze, a Departamentu III już przecież nie ma. W III RP z tą „ułomnością” radzono sobie rozmaicie. Za czasów Andrzeja Milczanowskiego funkcjonował w strukturach Gabinetu Ministra zespół płk. Jana Lesiaka. Kamiński i Wąsik preferowali trochę inny system – agenta prowadzącego tajną operację. Ale taka operacja musi mieć dowódcę. Jakiś prokurator (kłania się Zbigniew Ziobro) musi prowadzić akta sprawy i pisać do sądu wnioski o zezwolenie na założenie podsłuchu. W „odzyskanych” służbach trzeba będzie szukać różnych ciał, zapewne dobrze poukrywanych. Tropem – jak podpowiadają fachowcy – powinny być pieniądze. Za brudną robotę dobrze się płaci.

REKLAMA (2)
Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
4 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze