Wyspa File, leżąca w nurcie Nilu w pobliżu pierwszej katarakty, to podobno ten kawałek ziemi, który pierwszy wynurzył się z pierwotnego chaosu. Była poświęcona Izydzie i jest jednym z najcenniejszych egipskich zabytkowych kompleksów. A skoro już o tym mowa, to współczesna wyspa File nie jest wcale… wyspą File.
Na falach historii
Wyspa na Nilu w starożytności była miejscem kultu Izydy – bogini matki, bogini czarodziejki i lekarki, która przywróciła do życia Ozyrysa, gdy Set zabił go podstępem i poćwiartował. Izyda była siostrą i żoną Ozyrysa, a także matką Horusa, pana Górnego i Dolnego Egiptu. Budowę świątyni na wyspie File, wznoszącą się nad falami Nilu, rozpoczął prawie trzysta lat przed naszą erą Ptolemeusz II; potem – aż do czasów rzymskich – stawiano kolejne jej części, dobudowywano też świątynie innych bóstw – m.in. kaplice Ozyrysa i Horusa, świątynię bogini Hathor, Dom narodzin Ptolemeusza IV, potem także pawilon Trajana i kaplicę cesarza Augusta. W ten sposób powstał wyjątkowy zespół świątyń, tworzony przez wiele stuleci. Otoczono go murem, by w czasie, gdy Nil wylewał, woda nie zniszczyła rzeźbionych i kolorowo malowanych budowli.
Kult Izydy na wyspie File przetrwał ponad osiemset lat. Już za czasów chrześcijańskich – w VI wieku n.e. – cesarz Justynian wydał edykt zakazujący czczenia przedchrześcijańskiej bogini-matki. Wtedy też po raz pierwszy na wyspie File dokonano zniszczeń – egipscy chrześcijanie zaczęli skuwać wizerunki Izydy, Ozyrysa i Horusa ze ścian. Na szczęście reliefów było tak wiele, że nie zdołali zniszczyć wszystkiego. Potem na wyspę wprowadzili się Koptowie i w świątyni Izydy odprawiali nabożeństwa chrześcijańskie – z tych czasów zostały wykute na kolumnach krzyże i prosty kamienny ołtarz.
Mimo tych zmian jeszcze w połowie XIX wieku świątynie na wyspie File były w dobrym stanie i wzbudzały zachwyt. Nawet barwy kolorowych polichromii – liczących sobie ponad dwadzieścia wieków! – były wciąż żywe. Świadczą o tym rysunki szkockiego malarza Davida Robertsa, który w latach 1842-49 podróżował po Egipcie i malował starożytne zabytki – m.in. z wyspy File i Abu Simbel. Szczegółowe staranne rysunki Roberts uzupełniał opisami w dzienniku podróży.
Dokumentacja ta okazała się szczególnie cenna, gdy dla wyspy nadszedł… koniec świata. Na przełomie XIX i XX wieku zaczęto budować pierwszą tamę w Asuanie i wody Nilu podniosły się. Gdy tamę ukończono w 1932 roku, rzeka zaczęła zalewać wyspę na ponad osiem miesięcy w roku. Ziemia, która niegdyś pierwsza wynurzyła się z chaosu, znów zatonęła…
Kosztowna „przeprowadzka”
Mimo to świątynia wciąż była sławnym zabytkiem i zwiedzano ją w porach, gdy okresowo wynurzała się z Nilu. W innych porach pływano łodziami wokół wystających z wody szczytów budowli. Dopiero, kiedy w latach sześćdziesiątych XX wieku zaczęto budować tzw. Wysoką Tamę Asuańską, świętej wyspie i jej zabytkom zagroziło całkowite zalanie.
Wtedy do akcji wkroczyły organizacje międzynarodowe pod przewodem UNESCO. Zapadła decyzja, że świątynie z File trzeba ocalić. W latach 1972-1980 wykonano ogromną pracę – najpierw otoczono zalaną wyspę tymczasową zaporą i wypompowano z jej wnętrza wodę, potem wszystkie budowle pocięto na 47 tysięcy ogromnych bloków, oczyszczono z mułu i osadów, a następnie przeniesiono na uprzednio przygotowaną, wyżej położoną, wyspę Aglikija. Kamienne bloki złożono ponownie, ustawiając wszystkie świątynie tak, jak stały na File. Kamienie na szczęście dobrze zniosły okresowe zalanie, nie zdołano tylko ocalić kolorowych polichromii. Dziś budowle z wyspy File mają barwę jasnego kamienia.
Operacja ratownicza kosztowała ponad 30 mln dolarów, ale zakończyła się sukcesem. W 1979 roku świątynie z File wpisano na listę światowego dziedzictwa UNESCO.
Zamiast lwów
Dziś drugie wcielenie wyspy File, czyli Aglikija, to jedno z najczęściej odwiedzanych miejsc w Egipcie. Setki motorowych, kolorowo zdobionych łodzi turystycznych opływa wyspę, a potem wysadza na niej turystów. Trzeba przyznać, że nawet z odległości wysoki fronton świątyni Izydy, z reliefowymi postaciami bogini, bogów i faraonów – robi wrażenie.
Pomost, do jakiego przybijają łodzie, zatłoczony jest codziennie sprzedawcami pamiątek, którzy nawołują, machają barwnymi chustami i szalami, potrząsają pękami koralikowych naszyjników, grają na tradycyjnych instrumentach, wciskają przechodzącym w dłonie paczki herbaty i malowane papirusy. Często handel rozpoczyna się już podczas rejsu łodzią, bo ich właściciele próbują uprzedzić sprzedawców z wyspy – odkrywają przed turystami ukryte na pokładzie kosze z naszyjnikami i kolczykami, rulonami papirusu, zdobionymi galabijami. Również na wyspach otaczających File-Aglikiję kwitnie ruch turystyczny – tu reklamuje się restauracja serwująca „regionalną kuchnię”, tam targ nubijskiego rękodzieła.
W kompleksie zabytkowych budowli trudno znaleźć miejsce spokojne, bez wszechobecnych grup turystów z rozgadanymi przewodnikami. Na szczęście zespół budowli jest na tyle rozległy, że grupy mijają się bez poważniejszych kolizji. Czasem trzeba poczekać w kolejce, by zobaczyć reliefy ukryte w komnatach w głębi świątyni, przedstawiające procesje ku czci Izydy i sceny z narodzin Horusa – jednak warto, bo należą one do najpiękniejszych.
Dodatkowym elementem pejzażu wyspy są… koty. Lwica to jedno z wcieleń Izydy – na kilku reliefach bogini przedstawiona jest właśnie z lwią głową. Lwie twarze – dziś poobijane i zatarte – miały też siedzące przy wejściu sfinksy. Trudno byłoby dziś w Egipcie o lwicę, święte zwierzę Izydy reprezentują więc dziesiątki żyjących na wyspie kotów. Różnych ras, wieku, maści i różnego pochodzenia. Spacerują po kolumnowym dziedzińcu, łaskawie pozwalając się głaskać turystom, dyżurują w świątyni, wylegują się na zabytkowych murach. Najwięcej spotkać ich można przy kawiarni nad brzegiem, gdzie kilkadziesiąt kotów stale czeka na turystów, którzy je nakarmią. Obsługa kawiarni trzyma zawsze za barem worek kociej karmy, której dość chętnie – za drobną opłatą – użycza przybyłym z całego świata przyjaciołom kotów. Koty bogini po prostu czekają. Nie muszą się starać. Ludzie sami wiedzą, co mają robić.
Na wyspie File (czy też Aglikiji) zobaczyć można wiele niezwykłych rzeczy – od liczących dwadzieścia pięć wieków monumentalnych świątyń po drobne dziwaczne pamiątki, jak drewniane miniaturki mumii czy świecące w ciemności papirusy.
Ale pewnie nie spotkacie tu chudego kota.
























