Goście prowadzili od pierwszego wyścigu. To, że Martin Vaculik pokonał w nim Nicki Pedersena, nie było niespodzianką, bo Słowak w tym sezonie jeździ do tej pory świetnie. Ale mile zaskoczył Krzysztof Buczkowski, który na dystansie wyprzedził Grzegorza Zengotę. Goście objęli zatem prowadzenie 4:2. Rywale zapewne liczyli, że straty z inauguracyjnego biegu szybko odrobi para juniorów: Piotr Pawlicki‑Tobiasz Musielak, uważana przez wielu ekspertów za najlepszą w Polsce, ale szyki pokrzyżował im bardzo szybki na starcie Kacper Gomólski. Bardzo frapujący był wyścig V; najpierw doszło do upadku Buczkowskiego na pierwszym łuku; tarnowianin wstał jednak o własnych siłach, a w powtórce doszło do nierównego startu i wyścig trzeba było rozegrać po raz trzeci. I znowu wychowanek GKM Grudziądz wystąpił w głównej roli, bo potrafił na dystansie wyprzedzić dwóch rywali i tym samym zameldować się na linii mety za klubowym kolegą‑Martinem Vaculkiem.
W tym momencie tarnowianie prowadzili już różnicą 6 punktów 18:12 i w szeregach „Byków” zrobiło się nerwowo. Zaraz też zastosowali rezerwę taktyczną, za Grzegorza Zengotę pojechał Piotr Pawlicki. Nic to jednak nie dało, bo fantastycznie pojechała para Janusz Kołodziej‑Kacper Gomólski, wygrywając podwójnie (dopiero trzeci był Pedersen), i przewaga podopiecznych trenera Marka Cieślak wzrosła wówczas do 10 „oczek”. Za moment tarnowianie zadali rywalom kolejny bardzo bolesny cios. Tym razem Krzysztof Buczkowski i Martin Vaculik pokazali plecy braciom Pawlickim i na tablicy wyników pokazał się rezultat 31:17 dla przyjezdnych. Leszczynianie odrobili nieco straty w wyścigu X, w którym duńska para Bjerre – Pedersen wygrała z Kołodziejem i Kozą.
Goście, pomimo chwilowego niepowodzenia, kontrolowali jednak przebieg spotkania. W XI wyścigu kapitalną dyspozycję w tym dniu potwierdzili Krzysztof Buczkowski i Kacper Gomólski. Pierwszy pewnie prowadził od startu, drugi potraktował rywali niczym slalomowe tyczki i przyjechał do mety jako drugi. W XII wyścigu pech dopadł Martina Vaculika, któremu maszyna zepsuła się na starcie. Osamotniony w tej sytuacji Kacper Gomólski zdołał jednak rozdzielić parę gospodarzy i przywieźć do mety dwa cenne punkty. W tym momencie sytuacja jego drużyny była już komfortowa. Tarnowianie zapewnili sobie wygraną już przed biegami nominowanymi, w XIII para Kołodziej‑Hancock pokonała 4:2 szalejącego na torze i atakującego niebezpiecznie Pedersena, czwarty przyjechał junior Musielak. Dwa biegi nominowane, już bez większego znaczenia, zakończyły się remisami.
Goście wygrali w tym spotkaniu siedem wyścigów drużynowo i aż dziesięć indywidualnie, to najlepiej obrazuje ich przewagę. Nawet słabsza niż zwykle dyspozycja Artema Łaguty oraz problemy sprzętowe Martina Vaculika w dwóch ostatnich biegach nie pomogły gospodarzom. Kibice gospodarzy wygwizdali lidera FOGO Unii Leszno, Nicki Pedersena, chociaż ten był najlepszym zawodnikiem swojej drużyny, zdobywając 12 punktów i bonus w sześciu wyścigach.
Liga nie zwalania tempa, czerwiec jest wypełniony meczami w każdy weekend. W najbliższą niedzielę „Jaskółki” podejmą na własnym torze ekipę Betardu Sparty Wrocław i po raz kolejny będą faworytami spotkania.
FOGO Unia Leszno – Grupa Azoty Unia Tarnów 38:52
Grupa Azoty Unia Tarnów
Martin Vaculik 8+1 (3, 3, 2, d, 0), Krzysztof Buczkowski 11+11, 2, 3, 3, 2), Artem Łaguta 3 (3, 0, 0, ‑), Greg Hancock – 11 (1, 3, 3, 1, 3), Janusz Kołodziej 10+1 (2, 3, 1, 3, 1), Ernest Koza 0 (0, 0, 0), Kacper Gomólski – 9+2 (3, 2, 2, 2)
NCD: Martin Vaculik 61,66 s. w wyścigu I. Sędziował Marek Wojaczek. Widzów 13 tysięcy.
Po meczu powiedzieli:
Paweł Baran (II trener Unii Tarnów): Wygraliśmy zasłużenie, prowadząc od pierwszego wyścigu. Bardzo dobrze pojechał Krzysiek Buczkowski, ale po prostu stanowiliśmy dobrą, wyrównaną drużynę. Problemy Martina Vaculika w końcówce meczu spowodowane były defektem sprzętu.
Kenneth Bjerre (Unia Leszno): Nie wiem, co się z nami stało. Gdybyśmy pojechali na swoim normalnym poziomie, byłoby to wyrównane spotkanie. Ale nie byliśmy sobą.
Krzysztof Buczkowski (Grupa Azoty Tarnów): Szybko dopasowaliśmy się do toru, na którym decydował start. Ta wygrana oczywiście bardzo nas cieszy. Prowadzimy w tabeli, ale nie wybiegamy myślami do play off, bo przed nami jeszcze sporo trudnych spotkań.























