Powiat brzeski. Odkopali skarb!

0
Powiat brzeski - odkopali skarb
Fot. YT/History Hiking
REKLAMA

Świetna sprawa! Odkrywanie skarbów na oczach widzów to jest to! Takie komentarze towarzyszą w sieci relacji z odnalezienia broni ukrytej przed laty przez partyzantów w powiecie brzeskim, w okolicach Czchowa. Poszukiwacze prowadzący kanał History Hiking na YouTube odkryli arsenał ukryty pod koniec II wojny światowej. Depozyt może trafić do Muzeum Armii Krajowej w Krakowie. Niewykluczone jednak, że będzie go można oglądać w Regionalnym Centrum Edukacji o Pamięci – oddziale tarnowskiego Muzeum Okręgowego.
Ta historia ma kilka wątków, które spotkały się w miejscu odkopania broni. Inspirację do rozmów i poszukiwań stanowiła relacja o konspiracyjnej działalności Franciszka Staszyka. Były partyzant o pseudonimie „Gwiazdor” pozostawił ją na kasecie magnetofonowej, nośniku już dzisiaj nieużywanym. Kasetę odsłuchał jego wnuk, pan Wiesław. – To stało się przyczynkiem zainteresowania historią rodziny i chyba punktem zwrotnym. On sam pięknie mówi, że największym skarbem było usłyszenie głosu dziadka, którego nie mógł poznać, bo urodził się już po jego śmierci – opowiada Mateusz Kudła, pochodzący z Brzeska reżyser programu History Hiking.

Widziała zakopywanie broni

Realizując program znalazł się w kilku sytuacjach, w których poczuł, że dotyka historii. Być może nawet nieco ją zmienia. – W odcinku, w którym przedstawialiśmy dzieje powojennego szabru na Dolnym Śląsku, na jednym z cmentarzy natrafiliśmy na świeżo rozkopany grób, prawdopodobnie dziecka. Tam ludzie ukrywali w grobach kosztowności, złoto, osobiste pamiątki. Wezwaliśmy policję, by ktoś nie zarzucił nam nielegalnych poszukiwań czy bezczeszczenia zwłok.

Teraz na miejsce odkrycia arsenału też wezwano policję. Zanim jednak do tego doszło, sprawa wydawała się podobna do innych. – Wielu ludzi do nas pisze. Mają jakąś historię. Dziadek i babcia opowiadali, że był jakiś tunel. Nauczyłem się już, że w każdej miejscowości jest tunel, a w środku skarby. Niestety, z reguły te opowieści nie mają nic wspólnego z prawdą. Natomiast tutaj, ku naszemu zaskoczeniu, depozyt ocalał tyle lat pod ziemią. Mimo że nie był specjalnie zabezpieczony – relacjonuje Mateusz Kudła.
Wcześniej nagrana relacja pozwoliła dotrzeć do 97-letniej Stanisławy Sady, która z okna swojego domu widziała zakopywanie broni. W ukrywaniu arsenału, prócz Franciszka Staszczyka, brał udział także jej mąż Stanisław oraz jego brat.

REKLAMA (2)

Znaleźć łuskę ok, ale znaleźć arsenał?

Łukasz Kazek, prowadzący History Hiking dziennikarz historyczny, popularyzator wiedzy i eksplorator, mówi, że najbardziej lubi tropić zagadki, które powodują, że ludzie się otwierają i opowiadają historie skrywane przez 70 lat. – Czchów ma świetny rozdział walk z okupantem niemieckim. Najbardziej podobała mi się rozmowa z panią Stanisławą i panem Winiarskim. To, że mogłem poznać ostatnich żyjących świadków wydarzeń wojennych i że właśnie ich relacje doprowadziły nas do odkrycia – wspomina.
Odkopaniu depozytu towarzyszyły emocje. Z ziemi wyciągnięto: pistolet maszynowy PPS z 1943 roku z magazynkiem, pistolet samopowtarzalny Parabellum z 1939 roku, pistolet Mauser M1910/14, rewolwer MAS Mle 1892 wraz z kaburą, bagnet S84/98, sprzączkę do pasa, kaburę, pochwę po bagnecie lub długim nożu oraz 503 sztuki amunicji do karabinu marki Mauser. Choć poszukiwania były prowadzone po wydaniu pozwolenia przez konserwatora zabytków i pod nadzorem archeologa, po odkopaniu broni na miejsce wezwano stróży prawa.

– Jeśli odkrywamy znalezisko historyczne i jest w nim pistolet czy amunicja, to mamy do czynienia w bronią palną. Wtedy obowiązkiem osoby odpowiadającej za nadzór nad badaniami jest zgłoszenie tego policji. No i panowie przyjechali, bardzo profesjonalni zresztą, zainteresowani historią. Ale okazało się, że w swojej karierze jeszcze z czymś takim nigdy nie mieli do czynienia. No i co zrobić? Znaleźć łuskę ok, ale znaleźć arsenał? Oni też byli w szoku. Nawet pomagaliśmy przy transporcie, bo mieliśmy większy pojemnik, jakby plastikową wanienkę – opowiada Mateusz Kudła.
Pytany o dokładną lokalizację depozytu, nie chce mówić o szczegółach. – Określamy miejsce jedynie jako okolice Czchowa. Zdjęcia z drona specjalnie nakręciliśmy w kilku miejscowościach, żeby zmylić potencjalnych poszukiwaczy. Pojawiła się relacja o drugim możliwym depozycie, więc obawiamy się, że mnóstwo osób bez zezwoleń ruszy w lasy, by przekopywać ziemię. Wolelibyśmy, żeby taką operację robić z głową – wszystko odnotować, udokumentować, bo poza samym depozytem także miejsce może wiele zdradzić. To ważne, żeby teraz te lasy były bezpieczne – tłumaczy.

Koleje życia babć i dziadków

Czy skarb trafi do Muzeum Armii Krajowej, które wydało promesę jego przyjęcia? To nadal pytanie otwarte. Pojawił się temat muzeum w Tarnowie, gdzie jest bliżej.
– Takie rzeczy powinny zostawać na ziemi, na której zostały znalezione bo dotyczy to ludzi, którzy tu żyli. Dlatego byłoby wskazane, żeby skarb pozostał w Tarnowie. No i zależy nam, by prócz samej broni została opisana historia znaleziska. Poprzez swoją pracę chcemy pokazywać, że historia nie pochodzi tylko z podręczników, ale dotyczy zwykłych ludzi.

REKLAMA (3)

Możemy się czegoś z niej dowiedzieć, czy nawet – jak widać – dotknąć. Ciarki mnie przechodziły, jak patrzyłem na odkopywany depozyt i przypomniałem sobie opowieści pani Stanisławy, że jednak to, co mówiła, możemy zobaczyć – relacjonuje reżyser programu.
Łukasz Kazek zapowiada, że ekipa History Hiking wróci w rejon Czchowa, aby wysłuchać relacji dwóch braci. Wychowywał ich ojciec, były dowódca oddziału partyzanckiego, który opowiedział im ciekawe historie. – Takie opowieści są ważne. Mogą spowodować, że młodzi ludzie zaczną rozmawiać ze swoimi dziadkami, babciami. I wyłapywać historię mówioną, z emocjami, z całą mową ciała, z załamywaniem głosu. Ona jest najciekawsza, bo najbliższa. Przyswajalna. Historia to nie tylko generałowie i wielkie bitwy, ale też koleje życia babć i dziadków. Za jedną taką historią podążyliśmy. Być może znajdą się naśladowcy. Powyciągają rzeczy, które poszłyby w zapomnienie – ma nadzieję prowadzący kanał.

Sam marzy o tym, aby nakręcić film fabularny o własnym dziadku. Napisał już o nim książkę pt. „Faszystowska mać”. Teraz chciałby sfabularyzować życie na ziemiach zachodnich. Czyli – jak mówi – na Dzikim Zachodzie. – Zrobić film o ludziach, którzy przyjechali budować nowe jutro na całkowicie obcej ziemi, z obcymi. I jeszcze mam jedno marzenie. Jestem działaczem społecznym, radnym powiatu wałbrzyskiego, niezależnym. Chciałbym, aby duże miasta patrzyły na małe, powiatowe czy nawet miasteczka i widziały w nich wielu zdolnych ludzi, których warto wesprzeć w rozwoju talentów. Żeby przestały gardzić wsią i powiatem – podsumowuje.

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze