Zmiany w ustawie o NBP

0
Marek Zuber
REKLAMA

Najważniejsze dwie kwestie poruszane w nowelizacji ustawy to wprowadzenie rotacyjności w Radzie Polityki Pieniężnej oraz możliwość kupowania i sprzedawania przez bank centralny obligacji na rynku wtórnym, czyli na tzw. rynku obligacji. Pozostałe kwestie dotyczą zagadnień bardziej technicznych, jak choćby sposób zastępowania prezesa NBP podczas jego nieobecności. Niektóre z tych zagadnień są jednak dość istotne, jak choćby kompetencje RPP i zarządu NBP dotyczące rocznego sprawozdania finansowego banku centralnego. W tej ostatniej kwestii zmiany prowadzą de facto do ograniczenia roli RPP.
Przejdźmy do dwóch najbardziej istotnych spraw. Rotacyjność w RPP ma sens w tym znaczeniu, że może być i może jej nie być. Nie jest to, moim zdaniem, sprawa kluczowa. Argument, że jednoczesne powołanie prawie wszystkich, z wyjątkiem prezesa NBP, czyli przewodniczącego Rady i członków, zaburza jej działalność, kompletnie nie potwierdza się w historii trzech kadencji Rady. Przypomnę: Rada to dziesięciu członków, czyli prezes NBP oraz po trzech członków powoływanych w tym samym czasie przez Sejm, Senat i Prezydenta. Trudno było w momencie zmiany składu, czyli raz na sześć lat, bo tyle wynosi kadencja członka, zauważyć jakiś brak ciągłości. Co do zmian w podejściu, to przecież nowych trzech członków może stanowić o przewadze jakiegoś nieformalnego ugrupowania w Radzie i też doprowadzić do zmiany kierunku polityki pieniężnej. Ale oczywiście z drugiej strony rotacyjność na pewno nie doprowadzi do jakichś dramatów. A zatem, jak już napisałem, nie sądzę, aby miało to jakiś istotniejszy wpływ na jakość prowadzonej polityki. Można jednak zadać inne pytanie: po co zmieniać coś, co nieźle funkcjonuje? Po co wprowadzać niepotrzebne zamieszanie?
Co do drugiej kwestii to osobiście się z nowymi propozycjami zgadzam. Zresztą wystarczy popatrzeć na świat i zobaczyć, że takie działania, czyli aktywność banku centralnego na rynku obligacji w nadzwyczajnych, ale jednak realnych okolicznościach, są po prostu podejmowane. Zapisanie ich jako opcja jest zatem poszerzeniem możliwego wachlarza oddziaływania NBP. Choć oczywiście jawi się jeden problem. Czy rozwiązanie to nie będzie nadużywane? Czy rzeczywiście zostanie zastosowane tylko w absolutnie nadzwyczajnych okolicznościach, jak światowy kryzys? Bo przecież dla jednych nadzwyczajne okoliczności to będzie faktycznie ostry światowy kryzys, a dla innych wejście polskiej gospodarki w recesję na skutek na przykład hamowania gospodarki niemieckiej. Co to zresztą znaczy „światowy kryzys”? Wielu ekonomistów nadużywa tego pojęcia, i tu widzę ryzyko. A jeszcze gorzej to wszystko wygląda w kontekście nagranej rozmowy Marka Belki z Bartłomiejem Sienkiewiczem. Czy możemy sobie wyobrazić taką rozmowę toczoną za kilka lat i dotyczącą konkretów? Z pewnością, niestety, tak. Ale, z drugiej strony, możemy sobie przecież również wyobrazić nieodpowiedzialną politykę w kwestii stóp procentowych czy w ogóle zwiększania podaży pieniądza. A mimo wszystko z takimi działaniami nie mieliśmy przecież w Polsce do czynienia.
Osobiście uważam zatem za sensowne wprowadzenie możliwości działań NBP na rynku obligacji. Rotacyjność w RPP, moim zdaniem, jest niepotrzebna. Co do innych zmian, jak już wspomniałem, są one bardziej techniczne. Sposób dyskusji i przyjmowania rocznego sprawozdania NBP także nie jest priorytetowy, jednak i tu nie widzę konieczności zmian. Zmiany proponowane przez rząd mają zatem sens, ale jedynie w części.

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze