Stopy procentowe zostały obniżone o 75 punktów bazowych. To bardzo mocny ruch, a czy dobry przekonamy się zapewne w połowie 2024 roku.
Rada Polityki Pieniężnej zdecydowała się na ruch, który mocno zaskoczył. Jak mocno, wystarczy popatrzeć na kurs złotego. Polska waluta natychmiast zaczęła znacząco tracić. Gdyby rynek spodziewał się tak dużej obniżki, złoty zacząłby wyraźnie się osłabiać już wcześniej, a nic takiego się nie stało. Tak poważne zmiany są dokonywane wtedy, kiedy wydarzy się coś nadzwyczajnego. Mówię tu zarówno o podwyżkach stóp procentowych, jak i ich obniżaniu. Oczywiście mam na myśli kraje z dojrzałymi gospodarkami, które nie są w trakcie totalnych szoków, albo w poważnym braku stabilizacji. Taki ruch w Turcji czy Wenezueli nikogo by nie zdziwił. Ale nie mamy na szczęście inflacji na poziomie prawie 60% (Turcja), czy abstrakcyjnych 400% (Wenezuela). Można zatem zadać pytanie, co się takiego wydarzyło, że Rada na taki ruch się zdecydowała? Czy w ostatnich dwóch miesiącach (w sierpniu nie było posiedzenia RPP) dostaliśmy na przykład jakieś świetne informacje o kształtowaniu się inflacji? Absolutnie nie. Nawet nie zeszła ona do poziomu jednocyfrowego. Choć oczywiście różnica między 10,1% (tyle było w sierpniu) a 9,9% (to już byłby poziom jednocyfrowy) wielka nie jest. Ale to nie ja mówiłem, że jednocyfrowa inflacja otwierałaby drogę do obniżek, tylko część członków Rady. A wywody prezesa NBP Adama Glapińskiego, z początku konferencji po posiedzeniu RPP, że tak naprawdę inflacja jest już jednocyfrowa, bo wewnętrzne analizy dzienne z pierwszych dni września na to wskazują, są po prostu kuriozalne. Jakie analizy dzienne? Posługujemy się zmianami za miesiąc i tyle. I nie ma się nad czym zastanawiać. Ja też uważam, że inflacja we wrześniu spadnie w okolice 8,5%, choćby ze względu na bardzo wysoką bazę we wrześniu 2022 roku, ale póki co wrzesień się jeszcze nie skończył i potrafię sobie wyobrazić sytuację, że się tak nie stanie. Była to zatem wyjątkowo karykaturalna próba wyjścia z twarzą z wcześniejszych zapowiedzi.
Jeśli zatem nie wydarzyło się nic nadzwyczajnego „na plus”, a mimo to mamy taki mocny ruch, to moja interpretacja jest jedna: to ruch polityczny. Kredytobiorcy mają poczuć ulgę. A jeszcze zapewne zaraz usłyszymy, że inflacja jest już pod kontrolą, bo NBP obniża stopy. Czyli jest sukces. Gdyby spadek stóp był mniejszy, można byłoby próbować uzasadniać go merytorycznie. Ja dalej uważałbym to za błąd, o czym już nieraz pisałem. Ale siłę takiej decyzji w jakimś zakresie można byłoby bronić. A tak? Dla mnie sprawa jest jasna. A, i jeszcze jedno: faktem jest, że prawie wszyscy oczekiwaliśmy, analitycy i ekonomiści, niewielkiej obniżki stóp. Ale nie dlatego, że uważaliśmy taki ruch za dobry. Po prostu tak wynikało ze słów części członków RPP. W jednym z sondaży 95% badanych zakładała spadek stóp o 25 punktów bazowych, ale jednocześnie mniej więcej tyle samo uważało, że to błąd. Adam Glapiński twierdzi, że dziesiątki ekonomistów mają inne zdanie. Cóż, ja ich nie znam. To znaczy znam jednego, jeśli mam być precyzyjny. Być może po prostu poruszam się w złym środowisku.
Członkowie Rady w komunikacie oraz Glapiński na konferencji mówił oczywiście tylko o tym, co dobre w kontekście inflacji. Ale nie słyszeliśmy na przykład o rozbuchanym projekcie budżetu na 2024 rok, który dołoży się negatywnie, jeśli chodzi o presję inflacyjną. I nie mam tu oczywiście na myśli wydatków na obronność. Glapiński powoływał się podczas konferencji na spotkania z szefem amerykańskiego banku centralnego i z szefową europejskiego banku centralnego. Ale nie zająknął się, że stosują oni zupełnie inną retorykę. Przypomnę: w Polsce główna stopa wynosi obecnie 6% przy inflacji 10,1% rok/rok. Tyle mamy za wrzesień i żadnych kombinacji z inflacją dzienną nie będę tu uwzględniał. W Stanach Zjednoczonych główna stopa wynosi 5,5%, a inflacja lipcowa – danych o sierpniowej jeszcze nie ma – 3,2% rok/rok. Przy czym obecnie panuje przekonanie, że jeszcze jedną podwyżkę stóp, podwyżkę (nie pomyliłem się) zobaczymy.
Powtórzę to, o czym już pisałem w poprzednich felietonach: takimi ruchami ryzykujemy, że inflacja między 5% a 8% rok/rok zostanie z nami na dłużej. I albo tylko nieco niższe stopy (ale wciąż bardzo wysokie, biorąc pod uwagę ostatnie dwadzieścia lat) będziemy mieli latami, albo wręcz będzie trzeba jeszcze te stopy podnosić. Tak czy inaczej, zsumowana wartość odsetek zapłaconych przez kredytobiorców będzie dużo wyższa niż wtedy, gdybyśmy zostawili wyższe stopy nieco dłużej. Ale z opartą już na danych oceną tej decyzji będzie trzeba poczekać. Prawdopodobnie przynajmniej do połowy przyszłego roku. Bo wtedy zobaczymy, czy inflacja będzie trzymać się dobrze, czy też faktycznie cały czas będzie spadać, choć już nie tak szybko. Mam niestety wrażenie, że po takich decyzjach w najlepszym razie ustabilizuje się ona na poziomie powyżej 5%. I to być może wyraźnie powyżej.
![Restauracja „Różana” w Tarnowie kusi smakiem i bogatą historią [ZDJĘCIA] Różana Tarnów 2026](https://www.temi.pl/wp-content/uploads/2026/04/Rozana-Tarnow-2026-3-218x150.jpg)
![Własnoręcznie ratują pozostałości po Zamku Tarnowskich na Górze św. Marcina [ZDJĘCIA] Zbieranie cegieł zamek](https://www.temi.pl/wp-content/uploads/2026/04/Zbieranie-cegiel-zamek-10-218x150.jpg)




![Prace przy „Szczucince” rozpoczęli od wycinki dzikiej zieleni [ZDJĘCIA] Stacja Dąbrowa Tarnowska 2026](https://www.temi.pl/wp-content/uploads/2026/04/Stacja-Dabrowa-Tarnowska-2026-5-218x150.jpg)













