Jeździ Pan po wyścigowych torach już od wielu lat, ale po raz pierwszy w karierze wziął Pan udział w 24‑godzinnych zmaganiach na torze w stolicy Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Skąd pomysł, żeby wystartować w Dubaju?
Już od jakiegoś czasu przymierzałem się, żeby pojechać w tym szczególnym wyścigu, a w zeszłym sezonie udało się wszystko dopiąć na ostatni guzik, zebraliśmy grupę zawodników i przygotowaliśmy samochód. Debiut uważam za bardzo udany, ponieważ zajęliśmy drugie miejsce w naszej klasie, a stawka całego wyścigu była bardzo mocna. Startowały najlepsze zespoły z całego świata, załogi jechały min. samochodami marki Aston Martin, Porsche, Lamborghini czy Ferrari. Były też emocje, bo z naszymi głównymi rywalami co jakiś czas zmienialiśmy się na prowadzeniu.
Wyścig w Dubaju jest specyficzny, bo poszczególne ekipy składają się z kilku kierowców, którzy w trakcie doby kilka razy wymieniają się za kierownicą. Pan był członkiem pięcioosobowej załogi R8 Motosport. Taki start wymagał też jakichś szczególnych przygotowań waszego teamu?
Tak, ponieważ od zakończenia zwykłego sezonu wyścigowego na przełomie września i października do wiosny mamy długą przerwę, a w tym roku trzeba było pozostawać w formie, żeby w styczniu móc wystartować w prawdziwym maratonie. Przygotowywaliśmy się więc pod względem fizycznym i mentalnym. Potrzebna była współpraca, bo na torze liczą się zmiany kierowców, opon, tankowanie paliwa, koordynacja tego wszystkiego. Team był jednak zgrany, pracował jak monolit. Zajęte miejsce uważam za duży sukces nie tylko dla zawodników, ale też dla Polski i Tarnowa.
Na torze Dubai Autodrome startowało jeszcze kilka innych polskich ekip, ale to załoga R8 Motosport spisała się najlepiej. Na dodatek wielu uczestników z całego świata nie dojechało do końca, więc ważny element w waszym sukcesie to też dobre przygotowanie auta.
Samochód faktycznie spisał się na piątkę z plusem, bo nie mieliśmy żadnych większych problemów. Ścigaliśmy się volkswagenem golfem GTI, który był przygotowywany w firmie Volkswagen Racing Polska z Tarnowa, dlatego radość jest podwójna. Zresztą team także tworzyła tarnowska ekipa. To więc też sukces mechaników, koordynatorów, organizatorów i sponsorów. Duże podziękowania dla naszych kibiców, którzy bardzo mocno nas wspierali, dopingowali i trzymali kciuki.
Kibice w Polsce, którzy w telewizji oglądają wyścigi, przyzwyczajeni są do zdecydowanie krótszej rywalizacji na torze, więc ściganie się całą dobę dla wielu może wydawać się abstrakcyjne. Jak taki wyścig wygląda od kulis?
Zgodnie z regulaminem zawodów każdy kierowca mógł prowadzić samochód maksymalnie do dwóch godzin, potem wymieniał się z kolejnym zawodnikiem, a w tym czasie auto było też tankowane, następowała zmiana opon. W sumie w trakcie całej doby jedni jeździli dłużej, inni krócej, ja pojechałem łącznie w trzech zmianach przez pięć i pół godziny. Ale nawet jeśli ktoś w danym momencie nie jechał, to musiał pozostawać w gotowości. Liczyła się koncentracja i skupienie. Oczywiście po zmianie był czas na chwilę relaksu, można było nawet zdrzemnąć się w boksie.
Jakie czynniki wpływają jeszcze na końcowy sukces?
Oprócz już wspomnianych bardzo ważne jest dobre odżywianie podczas tak długiego wyścigu. Temperatura w samochodzie przekracza 60 stopni Celsjusza, więc mówi to samo za siebie. Potrzeba dużej wydolności organizmu, bo średnia prędkość okrążenia wynosiła prawie 150 km/h, a w niektórych partiach toru osiągaliśmy nawet 230 km/h. Trzeba pamiętać, że kondycja kierowcy też wpływa na prowadzenie samochodu i umiejętne odnalezienie się w sporym tłoku. To był morderczy maraton, ale wszyscy spisaliśmy się bardzo dobrze.
Chciałby Pan ponownie wystartować za rok?
Myślę, żeby powtórzyć wyścig w Dubaju. Jesteśmy zadowoleni z wyniku, pokazaliśmy potencjał, spłynęło dużo gratulacji z kraju i od członków innych ekip. Teraz wszyscy zawodnicy spokojnie przygotowują się do regularnego sezonu, ale w przyszłym roku faktycznie chcemy ponowić te zawody, bo po takim wyniku apetyt rośnie w miarę jedzenia.
Tymczasem w 2015 roku przed Panem kolejny sezon zawodowych startów. Ten miniony w europejskim pucharze Porsche GT3 Cup można uznać za udany. A czy wiadomo już, gdzie będzie Pan ścigał się w tym roku?
Chciałem jeszcze do końca grudnia podpisać stosowne kontrakty i potwierdzić serię, w której będę się ścigał w tym sezonie, ale wszystko trochę się przeciąga. Myślę, że za dwa‑trzy tygodnie będę mógł już stwierdzić, czy dalej będzie to puchar Porsche, czy jakaś inna seria. Mogę teraz tylko powiedzieć, że na pewno spędzę sezon na torze.
W morderczym maratonie
REKLAMA
REKLAMA
























