
Miejska spółka, dobrze prosperująca przez ostatnich dwadzieścia lat, znalazła się w fatalnym położeniu. Mowa tu o Tarnowskich Wodociągach, powołanych w 1994 roku, które stały się dzisiaj niewypłacalne i zmuszone są rezygnować m.in. z inwestycyjnych przedsięwzięć. – Nie ma co ukrywać, możemy spodziewać się skrajnie negatywnego scenariusza… – mówi wprost Tadeusz Rzepecki, prezes wodociągowej spółki. Uspokaja przy tym, że 240-osobowa załoga nie powinna na razie obawiać się zwolnień, jedynie osoby odchodzące na emeryturę nie będą zastępowane nowymi pracownikami.
Przyczyną tak dramatycznej sytuacji finansowej jest – jak utrzymuje kierownictwo TW – brak zgody Wód Polskich na wprowadzenie przez tarnowską spółkę znaczących podwyżek opłat za dostarczanie wody i odprowadzanie ścieków.
Zgodnie z ustaloną wcześniej trzyletnią taryfą, w czerwcu tego roku miała wejść podwyżka o 25 groszy. Pierwszą wprowadzono w 2021 (10,11 zł za metr sześcienny), drugą w czerwcu 2022 (10,51 zł), kolejna planowana była w połowie 2023 (10,76 zł).
W międzyczasie pojawiła się inflacja, drastycznie wzrosły ceny prądu i kalkulacje w oparciu o koszty z 2020 roku straciły ekonomiczną zasadność. Pierwsze oferty Tauronu oznaczały dla Tarnowskich Wodociągów aż ośmiokrotną podwyżkę cen energii elektrycznej. Ostatecznie skończyło się na blisko dwukrotnym wzroście cen, co i tak jest dla spółki zbyt wielkim obciążeniem.
Utrata płynności finansowej stała się faktem, TW liczą straty i zaciągnęły kredyt obrotowy, by móc funkcjonować i płacić podstawowe zobowiązania. Odwołały się też od odmownej decyzji Wód Polskich, ponownie uzasadniając potrzebę podwyżek opłat za wodę i ścieki wysoką inflacją i skokowym wzrostem cen prądu. W odwołaniu miejskiej spółki jest mowa o podwyżce taryfy TW, od kilkunastu do ponad dwudziestu procent, obowiązującej przez trzy lata. Obecnie metr sześcienny wody i ścieków w Tarnowie, i okolicznych miejscowościach, obsługiwanych przez Tarnowskie Wodociągi, kosztuje 10,51 zł. Zgodnie z poprawionym wnioskiem, ta opłata (po akceptacji Wód Polskich) wzrosłaby do ok. 13 złotych.
– To nie są wygórowane stawki biorąc pod uwagę choćby miasta podobnej wielkości, co Tarnów – zwracają uwagę w wodociągowej spółce, która w pierwszym odrzuconym wniosku sugerowała wzrost opłat za wodę i ścieki rzędu 20‒30 procent.
Tarnowskie Wodociągi czekają bardzo trudne miesiące w oczekiwaniu na odpowiedź Wód Polskich. Jeśli będzie negatywna, spółka znaleźć się może na skraju bankructwa, już dziś zaciska pasa i oszczędza, gdzie tylko to możliwe. Zwraca się do kontrahentów o odroczenie części należności i zawiesiła niemal wszystkie inwestycje. – Wyjątkiem są przedsięwzięcia proenergetyczne, takie jak fotowoltaika czy elektrownia wodna, które w efekcie wpłyną na obniżenie kosztów funkcjonowania naszej spółki. Kontynuujemy także współpracę z inwestorami przy rozbudowie sieci wodociągowej w terenie. Naszą aktywność ograniczyliśmy do niezbędnego minimum. Z przyczyn obiektywnych jesteśmy w najtrudniejszym od lat położeniu, ale rąk nie załamujemy. To także czas sprawdzianu dla zarządu spółki, tak rozumiem obecne trudności. Dobre koniunktury nie trwają przecież wiecznie… – zaznacza Tadeusz Rzepecki, prezes Tarnowskich Wodociągów.

















![Czy miasto kupi akcje spółki Tarnowskie Wodociągi? Pojawiają się problemy… [ZDJĘCIA] Budynek Tarnowskich Wodociągów](https://www.temi.pl/wp-content/uploads/2022/10/Tarnowskie-wodociagi-218x150.jpg)





