Najpierw były cztery rozmowy z załogą, potem negocjacje ze związkami. W efekcie już w lipcu z Tarnowskiej Spółdzielni Mieszkaniowej odejdzie około 40 pracowników fizycznych, którzy do tej pory wykonywali prace naprawcze, porządkowe i konserwatorskie. Ci, których dotkną zwolnienia, już wiedzą, że stracą pracę. Część jest w wieku ochronnym, więc ich forma pożegnania z TSM może być inna, np. za porozumieniem stron. O swoich planach spółdzielnia zawiadomiła już Powiatowy Urząd Pracy w Tarnowie.
– Jest to grupowe zwolnienie, ale nie wyrzucanie ludzi na bruk – twierdzi Zbigniew Sipiora, prezes TSM. – Pracownicy zostali poproszeni, by zawiązali dwie własne firmy: jedna z większym doświadczeniem, druga nowa, ale obie mają wchłonąć zwalnianych. Tych, którzy oczywiście tego chcą, bowiem są też osoby planujące przyjęcie odprawy i odejście. Jest podstawowy warunek: dotychczasowi pracownicy będą pracować na rzecz TSM, przez trzy lata mają zagwarantowane nie mniejsze pobory niż do tej pory i ochronę przed zwolnieniem z winy pracodawcy.
Dziesięć lat temu na podobnej zasadzie powstała spółka wyodrębniona ze spółdzielnianego działu zajmującego się centralnym ogrzewaniem. Przez trzy lata spółka funkcjonowała pod ochronnym parasolem spółdzielni, a potem weszła na rynek i teraz świadczy usługi w całym mieście, w tym również na rzecz TSM, uczestnicząc w organizowanych przetargach.
Firmy, które założą zwolnieni pracownicy będą przez trzy lata działać na preferencyjnych warunkach, spółdzielnia będzie zlecać im wykonanie prac, dopiero po tym czasie stawać będą do przetargów.
– W naszym interesie jest, by firmom się powiodło. Muszą jednak zainwestować w sprzęt, bo ten, który mamy w osiedlowych administracjach, zostanie sprzedany – mówi Zbigniew Sipiora.
Powodem planowanych zwolnień grupowych są przede wszystkim oszczędności, bo usługi w spółdzielni to drogi wydatek, choćby wymiana jednej żarówki kosztuje wraz z dojazdem konserwatora około 40 złotych.
– Od wielu lat mieszkańcy wyrażali swoje niezadowolenie ze sposobu rozliczania i naliczania kosztów za wykonywane prace. Nie ukrywam, że liczymy na oszczędności na poziomie 30 proc. Czy to się uda? Nie wiem, ale oszczędności na pewno będą. Ponieważ wypłacamy zwalnianym pracownikom spore odprawy, finansowe efekty zwolnień możemy osiągnąć dopiero za dwa lata – zauważa Zbigniew Sipiora.
W TSM pracuje 227 osób, w pionie administracji, np. w dziale technicznym, czynszów, księgowości czy na osiedlach, zatrudnionych jest ponad 60 urzędników. Wszyscy zatrudnieni w TSM dostaną w lipcu niewielką podwyżkę, bo nie było jej przez ostatnie dwa lata.
Planowane zwolnienia konserwatorów nie są jedynymi zmianami kadrowymi w tarnowskiej spółdzielni, bowiem niedawno wymieniono kierowników dwóch osiedlowych administracji. W planach są kolejne zmiany. Jak podkreśla, prezes wiąże się to z nowymi zadaniami TSM, do których potrzeba trochę innych umiejętności, a co za tym idzie – także innych ludzi.
Mieszkający w spółdzielczych blokach tarnowianie nie mają z okazji planowanej redukcji zatrudnienia żadnych powodów do radości – zwolnienia wcale nie przełożą się na obniżkę czynszu, ale nie będzie też podwyżki.
Spółdzielnia zwalania robotników
REKLAMA
REKLAMA
























