Trwająca już od dłuższego czasu kampania jest wyjątkowo brutalna, bo też pisowcy walczą nie tylko o zachowanie władzy (co jest rzeczą naturalną), ale przede wszystkim o bezkarność. Pod tym względem są w sytuacji podobnej jak premier Izraela Netanjahu (chce podporządkować sobie sąd, aby nie zostać skazanym za korupcję), Trump, który jeśli nie zostanie prezydentem, wyląduje w więzieniu (być może znajdzie się tam jeszcze przed wyborami), lub tacy zbrodniarze, jak Putin i jego pachołek Łukaszenka, którzy walczą o uniknięcie obalenia z przykrymi konsekwencjami.
Pisowcy podejmują coraz bardziej absurdalne próby połączenia wyborów z innymi operacjami, mającymi wymusić na wyborcach coś w rodzaju akceptacji pisowskich bredni i propagandowych sloganów. To samo zrobił Orban, który dopisał do wyborów absurdalne referendum mające na celu obrażanie społeczności LGBT, co podzieliło węgierską opozycję i było jednym z powodów jej porażki. W przypadku Polski demokratyczna opozycja jest zjednoczona, przynajmniej w podstawowej kwestii niepodejmowania „dialogu” z PiS-em i nietraktowania poważnie pisowskich podstępów. Dlatego nie przyniosłoby pisowcom żadnych korzyści referendum polegające na szczuciu na uchodźców, zostanie ono przez opozycję zbojkotowane. Mimo to pisowcy w swojej desperacji proponują dalsze rozbudowanie systemu zagadnień referendalnych, zapowiadają pytanie o niemieckie reparacje i być może inne tego typu twórcze działania. Świadczy to o bezmiernej pogardzie i lekceważeniu wyborców, skoro pisowscy wodzowie liczą, że pytanie z sugestią: kto nie popiera PiS-u, jest mniej lub bardziej cichym sojusznikiem III Rzeszy Hitlera oraz łotrem, który ponosi współodpowiedzialność za nazistowskie zbrodnie, doprowadzi do większego poparcia pisowców jako jedynych, prawdziwych patriotów, troszczących się o losy Polski i Polaków. Trzeba mieć w wielkiej pogardzie elementarną inteligencję wyborców, aby uznać, że tak prymitywne, prostackie zagrania mogą dać reżimowi zwycięstwo. Sama metoda dopisywania różnego typu pytań i łączenie wyborów z propagandowymi działaniami mającymi na celu odniesienie zwycięstwa, jest jeszcze jednym z przykładów ich fałszowania, naruszeniem zasady równości i wykorzystywaniem wszystkich możliwości medialnych, finansowych, technicznych i prawnych policyjnego państwa dla wyborczego sukcesu. Podobnie jak ogłoszenie daty wyborów w tak zwanym „dniu papieskim” (rocznicy wyboru JP II) ma w zamyśle ludzi reżimu uruchamiać propagandową aurę na rzecz JP II z sugestią, że był on zwolennikiem PiS-u i z pewnością każdy, kto szanuje i czuje się związany ze świętym JP II, będzie głosował na PiS. To oczywiste i jasne jak słońce, wymaga tylko przypomnienia. Dlatego proponuję, aby pisowcy rozwinęli patriotyczną ideę połączenia wyborów z ważnymi dla narodu sprawami (bo kiedy, jak nie w takim dniu) i aby zapytać nie tylko o niemieckie reparacje, o to, czy chcemy być zmuszani do jedzenia robaków i noszenia jednego ubrania. Warto zapytać także o kanonizację Rydzyka i ogłoszenie go sługą Bożym, ogłosić Polskę krajem, a Polaków narodem wybranym. Dość tego tchórzliwego ulegania filosemickiej propagandzie, przecież wiadomo, że Pan Jezus był Polakiem, a nie Żydem. Ponadto, dlaczego tak nikczemnie postępujemy w kwestii ochrony życia. Trzeba zapytać w referendum: czy jesteś za cywilizacją życia, czy za cywilizacją śmierci, a jeśli okaże się, że za życiem (co jasne), to w każdym przypadku aborcji kobieta powinna być karana dożywociem, lekarz podobnie, żadnych wyjazdów do Czech i żadnej antykoncepcji. Czechom możemy pokazać, gdzie ich miejsce, już upomnieliśmy się w 1938 roku o swoje, a w 1968 też zademonstrowaliśmy naszą siłę i sprawność bojową. Widać już, do czego prowadzi tchórzliwe uleganie zwolennikom cywilizacji śmierci, nawet ojciec narodu ogłasza z jakąś nutą tchórzliwej i małostkowej akceptacji, że przecież aborcji można dokonać na każdym rogu w Warszawie. I w końcu, jaki bojkot referendum? Udział w nim musi być obowiązkowy, a kary za bojkot bardzo wysokie, nie tylko finansowe?
Pewne dotyczące wyborów kwestie już chyba nie ulegną zmianie. Wiadomo, że PiS nie zdobędzie samodzielnej większości, ten koszmar przynajmniej mamy za sobą. Wypowiedzi pisowskich dygnitarzy, że liczą na taką większość, niewarte są uwagi i nikt nie traktuje ich poważnie. Jednym z możliwych wariantów jest koalicja PiS z Konfederacją, sojusz czarnych z brunatnymi, wariant koszmarny dla Polski, ale lepszy niż samodzielne rządy PiS-u, bo można liczyć na to, że dojdzie do taktycznego porozumienia zwolenników zakończenia pisowskiej opresji nad Polską. Sławomir Mentzen napisał ostatnio na Twitterze: ”Koalicji z PiS nie chcą wyborcy Konfederacji, ani władze Konfederacji. Cały czas mówimy, że chcemy zakończyć rządy PiS, a pisowców odciąć od koryta… Po wyborach nikt nie będzie rządził. My ten stolik wywrócimy, będą w lutym przedterminowe wybory.” (Mariusz Janicki, „Minęła studniówka”, „Polityka”, 12-18.07.2023 r.).
Okazuje się, że zagrywka z ochroną granic, jak i referendum o uchodźcach jest coraz mniej opłacalna. Tusk przystąpił też do uświadamiania społeczeństwu – a zwłaszcza młodzieży – czym jest Konfederacja (że to nie żadni zwolennicy wolnego rynku, ale najgorsi nacjonaliści, brutalni, plugawi, zakłamani pogrobowcy tego, co najgorsze w polityce) i doprowadził do tego, że cała nacjonalistyczna propaganda polegająca na odgrzewaniu dawnych pomysłów jest coraz mniej opłacalna. I jeszcze raz red. Janicki: ”PiS wyraźnie rozdrażnione postawą Tuska, który zachowuje się niezgodnie z planem Nowogrodzkiej i irytująco nie chce przegrać… (…) zapowiedział, że w sprawie imigrantów będzie prowadził z PiS twardą debatę przed referendum, ale jest jasne, że aby wypracować sensowne rozwiązanie najpierw trzeba wygrać wybory”. Z pisowcami nie ma żadnej dyskusji, z ich strony jest tylko wrzask. Ten wrzask uległ nasileniu po otrzymaniu celnego ciosu w postaci alei milionerów i przypominaniu o zarobkach takich zasłużonych i kryształowych postaci, jak Sadurska, Sobolewska, Sasin, Obajtek, Morawiecki itp.
Ale to, co być może uderzyło w reżim najbardziej, to znęcanie się po raz kolejny przez policję, partyjnych, ideologicznych pałkarzy nad panią Joanną z Krakowa. Najpierw zakapowana przez lekarkę, która jak usłyszała o tabletce poronnej, natychmiast doniosła na policję, a następnie mieliśmy do czynienia z próbą wymuszenia ujawnienia osoby rzekomo namawiającej panią Joannę do aborcji. Jak inaczej wyjaśnić zdumiewający ciąg zdarzeń, w tym utrudnianie przez policjantów pracy lekarzom, pomagającym w znajdującej się w trudnej sytuacji pacjentce. Koszmarną rewizję połączoną z upokarzającym rozbieraniem, robieniem przysiadów, szukaniem laptopa, telefonu komórkowego. Co w ogóle robili tak licznie zgromadzeni w szpitalu policjanci? Chodziło z całą pewnością o próbę wykazania, że pani Joanna pod wpływem innych osób (najpewniej powiązanych z opozycją lub organizacjami pomocy kobiet) dopuściła się zamachu na życie poczęte i teraz zgodnie z wyrokiem TK p. Przyłębskiej zostanie ukarana z całą surowością pisowskiego państwa. Ten przykład ukazuje brutalne, haniebne działanie pisowskiej policji i całego systemu autorytarnej, nacjonalistycznej, klerykalnej, bezmyślnie podłej władzy, wrogiej w stosunku do kobiet, gotowej dla zadowolenia religijnych fanatyków do poniżania oraz łamania godności. Niech będzie ostrzeżeniem dla wszystkich, zwłaszcza dla kobiet, które nigdy już nie powinny godzić się na poniżające traktowanie oraz przekreślić odrażające rządy pisowskich katotalibów.




















