A my się ogrodzimy…

0
ogrodzenie osiedla
ogrodzenie-osiedla
REKLAMA

Z listu do redakcji: „Polecam jako ciekawy temat postawienie barierek przez środek chodnika przez mieszkańców wspólnoty mieszkaniowej przy ul. Ujejskiego, by uniemożliwić przejście mieszkańcom Tarnowskiej Spółdzielni Mieszkaniowej. W tych blokach mieszkają w zdecydowanej większości starsi ludzie, emeryci. Nie ma w ogóle młodzieży, tylko kilkoro dzieci w wieku klas jeden – trzy szkoły podstawowej. Mieszkańcy są oburzeni absurdalnym grodzeniem. Są plany, by blok przy Ujejskiego ogrodzić naokoło. Żeby pójść do sklepu czy kościoła, trzeba będzie chodzić naokoło, omijając blok i trzy kamienice.
Miejsce wydawać by się mogło prawie doskonałe. Samo centrum. Hałas nie tak wielki, bo od głównej ulicy budynki odgradza Hotel Tarnovia i sąsiadujący z nim kościół. Po jednej stronie konfliktu znaleźli się lokatorzy długiego bloku ciągnącego się wzdłuż ulicy Ujejskiego, po drugiej mieszkańcy wysokich, jedenastopiętrowych budynków. Miedzy tu żadnej nie ma, jest za to barierka odgradzająca parking i dzieląca chodnik.
– To my zamontowaliśmy barierkę na chodniku – przyznaje Zdzisław Sowiźrał, przedstawiciel Wspólnoty Mieszkaniowej Ujejskiego 6‑10. – Nie zrobiliśmy nic innego, jak tylko przedłużyliśmy już istniejące ogrodzenie postawione tu kilka lat temu przez Tarnowską Spółdzielnię Mieszkaniową, która w ten sposób odgrodziła od naszego terenu swój parking.
Rzeczywiście, żółta barierka biegnie w linii prostej i z daleka wydaje się tworzyć całość. Z bliska widać, że metalowe ogrodzenie graniczące z wewnątrzosiedlowym parkingiem powstało wcześniej, bo pręty wyraźnie rdzewieją, a farba odchodzi płatami. Natomiast fragment barierki przecinającej chodnik lśni nowością. Wysokość ta sama, materiał identyczny, nawet farba dobrana idealnie. – To czysta złośliwość – twierdzi jedna z mieszkanek wieżowca. – Chodnik od lat służył wszystkim sprawiedliwie. Jak można było go zagrodzić? Teraz, żeby przejść z Kościuszki na Ujejskiego skrótem, trzeba całą barierkę ominąć, odległość nie jest duża, ale sytuacja jest irytująca. To wygląda jak jakaś prowokacja i obawiam się, że może mieć swój ciąg dalszy. Bo jak on mnie, tak ja jemu…
Blok przy Ujejskiego dysponuje niewielkim, wybetonowanym placem, który mógłby pełnić rolę wewnętrznego parkingu dla trzech, może czterech samochodów. Problem w tym, że jedyny dojazd do tego miejsca prowadzi drogą przebiegającą między wieżowcami o numerach 15a i 17, położonymi przy ul. Kościuszki. – To teren Tarnowskiej Spółdzielni Mieszkaniowej. Prosiliśmy o umożliwienie nam przejazdu, chcieliśmy nawet zapłacić. Spółdzielnia nie wyraziła zgody. Sprawa trafiła do sądu. Na miejscu odbyła się wizja lokalna i sesja sądowa. Na pytanie sędziego, kto jest za, a kto przeciw, mieszkańcy spółdzielni zagłosowali na nie. A jak sędzia zapytał dlaczego, to padło stwierdzenie, że będzie śmierdziało – relacjonuje Zdzisław Sowiźrał. – Śmierdziało? Przecież obok wieżowców parkują sami mieszkańcy, więc nasze trzy samochody niczego by nie zmieniły.
Po odmowie potwierdzonej sądowym wyrokiem TSM ustawiła barierkę, która wyznaczyła granicę osiedlowego parkingu i jednocześnie zagrodziła dojazd do wybetonowanego placu należącego do wspólnoty Ujejskiego 6‑10.
– To było kilka lat temu. Niewielki placyk cały czas stoi niewykorzystany. Tymczasem mieszkańcy spółdzielni nadal korzystają ze skrótu prowadzącego przez nasz teren – kontynuuje Zdzisław Sowiźrał. – Ktoś rzuci papierek, ktoś inny wyprowadzi psa i zapomni po nim posprzątać. Dlatego wspólnota mieszkaniowa zdecydowała niedawno o zamontowaniu barierki. Rozważana jest również koncepcja ogrodzenia całego terenu, włącznie z zamontowaniem bram w przejściach pod blokiem. To kwestia bezpieczeństwa oraz poszanowania własności prywatnej. Tą samą zasadą kierowała się spółdzielnia, stawiając barierkę wzdłuż parkingu.
Grodzenie to żadna nowość. Mieszkańcy Mościckiego 48 już postawili solidne ogrodzenie, uniemożliwiając lokatorom wieżowców przy Kościuszki 46a, 17 i 15a przejście na skróty obok swojego bloku.
Kazimierz Kępowicz, wiceprezes Tarnowskiej Spółdzielni Mieszkaniowej przyznaje, że wspólnota nie złamała prawa, grodząc chodnik. – To jest teren wspólnoty, miała do tego prawo. Nie ma ustanowionej służebności przejazdu i przechodu na rzecz naszej spółdzielni. Jeśli chcą się grodzić dalej, niech się grodzą. Naszym mieszkańcom nieco tylko utrudnią życie, ale sobie przy okazji też.
Kto ma w tym sporze rację? Pewnie niejeden rzekłby jak w pamiętnym monologu z „Dnia świra”: Moja jest tylko racja, i to święta racja. Bo nawet jak jest twoja, to moja jest mojsza niż twojsza…

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze