A teraz telewizja…

0
Grzegorz Miecugow
REKLAMA

No chyba jednak nie, a przynajmniej nic mi o tym nie jest wiadomo. W każdym normalnym kraju, gdy po wyborach zmienia się ekipa rządząca, to po prostu się zmienia i nikt nie opowiada o żadnej zemście, bo i za co tu się mścić, i na kim, i przede wszystkim w jaki sposób? U nas, niestety, wydaje się, że prezes Kaczyński zna odpowiedzi na wszystkie te pytania.
Na razie „porządek” robiony jest z Trybunałem Konstytucyjnym. PiS nie spocznie dopóki nie zrobi z Trybunału ciała fasadowego, to znaczy albo całkowicie sobie podległego, albo całkowicie zablokowanego i niezdolnego do podejmowania decyzji, a tak właśnie będzie, gdy będziemy mieli, 20 a nie 15 – jak stanowi Konstytucja – sędziów TK. Teraz przychodzi kolej na media publiczne, a tak naprawdę na telewizję. W ciągu kilku najbliższych tygodni PiS wymieni szefów tak w Warszawie, jak i we wszystkich ośrodkach regionalnych. Potem szefowie ci wymienią tych, którzy podejmują jakiekolwiek decyzje, a ci z kolei wymienią tych, którzy pokazują się na wizji. Po co? To akurat jest oczywiste, aby głosić prawdę, przepraszam Prawdę, a może nawet PRAWDĘ. A co jest prawdą? O tym zadecyduje prezes Kaczyński, podobnie jak zdecyduje o tym, które prawo jest dobre dla narodu, a także to, kto zasługuje na bycie częścią narodu. (Ciekawe, co wtedy powie okrzyknięty sumieniem narodu – Kornel Morawiecki).
Ktoś może wzruszyć ramionami i stwierdzić, że programy przygotowywane przez telewizje publiczną i tak były nie do oglądania, więc niech sobie PiS zagarnia całą TVP, bo po pierwsze tysiące ludzi w ogóle przestało oglądać jakąkolwiek telewizję, a po drugie, jeżeli już ogląda, to ma wybór i nie musi oglądać TVP PiS. I tu zapala mi się druga lampka.
Oto prezes w tym samym czasie, gdy zapowiadał, że nie będzie zemsty, kreślił nie tylko śmiałe plany wobec mediów publicznych, ale także zastrzegł, że media prywatne są poza jego i jego partii zasięgiem. Czyżby? Po stłamszeniu Trybunału Konstytucyjnego nic nie jest poza zasięgiem oszalałego „reformatora”. Jeżeli media prywatne nie będą realizowały linii partii rządzącej, (a wiadomo, że nie będą), to coś się uchwali. Na przykład, że przyznawane zostaną nowe koncesje na nadawanie programów, a otrzymają je tylko te podmioty, w których 51% kapitału należy do państwa. Że to jest niekonstytucyjne? Bardzo być może, tyle że nie będzie tego komu stwierdzić. A jeżeli zacznie się burzyć Unia Europejska, to niech się zacznie. Od burzenia się nie padają systemy, co może zaświadczyć Victor Orban.
UE ma w dodatku większe problemy sama ze sobą i z uchodźcami, i nawet nie zauważy tego, że właśnie zakazaliśmy sprzedaży ziemi nie tylko obcym, ale także i swoim, a koniec końców nie zwróci uwagi na to, że flaga unijna (przepraszam – „szmata”) zostanie zakazana, bo właściwie ta flaga nie jest nawet flagą, bo tylko państwa narodowe mają flagi (cytuję tu posła Sasina), więc to coś niebieskiego z gwiazdkami jest tak naprawdę tylko czymś, a tak naprawdę nie wiadomo czym.
Tym, którzy organizują nam nowy wspaniały i jednobiegunowy świat, chciałbym jednak przypomnieć jeden fakt. Otóż w naszej nie tak odległej przeszłości był już taki czas, że jedynie słuszna partia kontrolowała wszystkie środki przekazu, a w centrum Warszawy przy ulicy Mysiej był urząd, który kontrolował wszystkie publikowane treści. Warto jednak pamiętać, że taka wszechwładna, wydawałoby się, kontrola nie zapobiegła upadkowi tamtego systemu. A w dodatku w tamtych latach nie było tak rozwiniętych środków komunikacji. Nie było Internetu ani telefonii komórkowej. Co prawda Korea Północna potrafiła sobie z tym poradzić, ale to jednak jest ewenement na skalę kosmiczną. Konkludując – przetrzymamy i ten atak, tylko trochę szkoda czasu.

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze