Ach, ci politycy…

0
Grzegorz Miecugow
REKLAMA

Co ciekawe, jeżeli do polityki trafiają tacy ludzie jak Janusz Palikot, którzy wcześniej odnieśli sukces w biznesie i do polityki trafili jako osoby finansowo niezależne, to raczej zaczynamy podejrzliwie patrzeć na ten biznes, a nie jesteśmy skłonni przyznać, że czasem do polityki trafiają ludzie zaradni. (Inna sprawa, że fakt jak szybko Palikot z polityki wyleciał, też o czymś świadczy). W powszechnej opinii zawód polityka nie jest zawodem uczciwym, takim jak na przykład zawód lekarza, nauczyciela czy prawnika. Chociaż z drugiej strony prestiż zawodu łączy się także z zarobkami, a te, zdaniem ogółu, w polityce są na pewno wyższe niż na przykład w szkolnictwie. I to jest prawda, chociaż lepiej byłoby powiedzieć, że w jakiejś jej części.
No bo weźmy pod lupę te zarobki. W polityce są rzeczywiście niezłe, ale tylko na szczeblu władzy. Jeżeli ktoś zostaje posłem czy senatorem, to rzeczywiście przez jakiś czas może mieć na koszt państwa biuro, może w nim zatrudniać kogo chce, ale potem przychodzi koniec kadencji i koniec przywilejów. Na palcach dwóch rąk można policzyć posłów, którzy z bycia politykiem zrobili sobie zawód i trwają na Wiejskiej od więcej niż czterech kadencji. Za to pełno jest w naszym kraju osób, które wyleciały z hukiem z polityki i zderzyły się z brutalną rzeczywistością, czyli z brakiem możliwości powrotu do zawodu, który wykonywało się przed pójściem do polityki. Z tego punktu widzenia zawód nauczyciela czy księgowej jest naprawdę stabilniejszy i bezpieczniejszy. A zarobki w polityce niecentralnej nie są już takie bajeczne, a także niestabilne. Oczywiście dużo mówi się o tym, że politycy mają sporo nieformalnych układów. Że ktoś, kto może dysponować pieniędzmi publicznymi, może budować sobie nieformalne więzi przeliczalne na konkretne zyski, ale powiedzmy sobie szczerze, że świat jest pełen nieformalnych więzi, chociażby rodzinnych, i wcale do tego nie jest potrzebna polityka.
Wszystkie te refleksje przyszły mi do głowy w związku z dyskusją po decyzji o zmianach w kwocie wolnej od podatku. Wbrew obietnicom wyborczym nie podwyższono tej kwoty dla wszystkich, a jedynie zróżnicowano w zależności od dochodu. Posłów zostawiono poza wszelkimi zmianami. Pytany o to wicepremier Morawiecki powiedział, że posłowie ciężko pracują. No i się zaczęło. Na pierwszej stronie jednej z gazet pokazano zdjęcie sali sejmowej, na którym widać przemawiającego posła i prawie pustą salę. Podpis pod zdjęciem szydzi z ciężkiej pracy posłów. Warto więc może zdać sobie sprawę z tego, że praca posłów nie polega na siedzeniu w sali obrad. Owszem, posłowie nie powinni opuszczać głosowań – wtedy ich obecność na sali plenarnej jest obowiązkowa. Poza tym powinni tam być podczas referowania tego punktu obrad, którym się zajmują i na którym się znają. Nikt nie może się znać na wszystkim, być jednocześnie specjalistą od prawa łowieckiego, polityki melioracyjnej i funkcjonowania związków sportowych. Główna praca posłów odbywa się w komisjach, siłą rzeczy rzadziej pokazywanych w telewizji, a już jeżeli pokazywanych, to przy okazji awantur z poseł Pawłowicz w roli głównej. Inna sprawa, że także do pracy posłów w komisjach można mieć sporo zastrzeżeń, ale nie dlatego, że posłowie nic nie wiedzą i nic nie rozumieją, ale przede wszystkim dlatego że jakość stanowionego prawa jest pochodną upartyjnienia Sejmu i Senatu. Parlament nie jest ostatnio miejscem, gdzie toczą się konstruktywne spory, ale jest miejscem, w którym większość brutalnie okazuje swoją przewagę nad mniejszością.
Pisząc ostatnio, nie mam na myśli tylko tej kadencji. Tak się dzieje w parlamencie od kilkunastu co najmniej lat. I to jest główny zarzut do polskiej polityki i naszych nieszczęsnych polityków. Sposób, w jaki są wybierani, czyli z list przygotowywanych przez lidera, preferuje osoby przede wszystkim nijakie, to znaczy takie, które nie zagrożą liderowi. To, w jaki sposób podejmowane są w parlamencie decyzje, też zależy nie od posłów, ale od partii, czyli znowu najczęściej od lidera. Tak więc posłowie w dużej mierze są ubezwłasnowolnieni, co nie jest ich winą, lecz systemu. Pamiętać jednak warto, że system ten nie spadł nam z nieba. Stworzyli go też ludzie.

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze